New Delhi, Indie, fot. EPA/STR

„Kogo obchodzi los takich biedaków” – Ameryka Południowa nowym epicentrum pandemii

14 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Pandemia koronawirusa w Europie powoli wyhamowuje, ale są regiony na świecie, w których patogen atakuje teraz szczególnie mocno. Gdy część Europy najgorsze ma już za sobą, a niektórzy mieszkańcy Starego Kontynentu nawet planują wakacje, w wielu regionach świata epidemia dopiero się rozwija. I to niestety w ogromnym tempie. W Ameryce Południowej już w tej chwili wirus zabija tysiące ludzi dziennie. A może być jeszcze gorzej…  

5 mln zachorowań w ciągu niecałych 6 miesięcy oznacza, że na całym świecie koronawirusem zaraziło się więcej osób niż grypą w ciągu całego roku. Europa jest nadal kontynentem najbardziej dotkniętym przez pandemię. Liczba zakażonych wynosi 2 003 510, a ofiar śmiertelnych 173 186. W Stanach Zjednoczonych wykryto dotąd 1 604 879 przypadków koronawirusa, zmarło blisko 100 tysięcy. To jednak Ameryka Łacińska stała się nowym zapalnym ogniskiem pandemii, która przetacza się przez świat od końca grudnia ubiegłego roku. Grozę sytuacji widać po tym, że miejsca przeznaczone dla ofiar na cmentarze zapełniają się coraz szybciej. Sprawie nie pomaga fakt, że te kraje mają często słabo rozwiniętą ochronę zdrowia. Testów jest jak na lekarstwo. Do tej pory w naszym regionie nie przeprowadzono ani jednego testu na koronawirusa. Powtarzam: ani jednego! mówi burmistrz Manglarato w Ekwadorze Smeling Suarez. Większość chorych na Covid-19 w Ekwadorze umiera na zapalenie płuc, a ich rodziny często nieświadomie roznoszą wirusa dalej. Nie są izolowani, transmisja choroby następuje więc bardzo szybko. 

Cmentarz w Brazylii, fot. EPA/Joedson Alves

Specjaliści twierdzą, że oficjalne statystyki z Ameryki Łacińskiej należy podnieść do… potęgi! Tak, to niestety nie pomyłka. Obok Ekwadoru bardzo trudna sytuacja jest też w Brazylii i w Meksyku. Tam krematoria nie nadążają już z paleniem zwłok. Sytuacja dodatkowo komplikuje się przez to, że państwa te cierpią na deficyt zaufania obywateli do rządzących, a przez to praktycznie niemożliwa jest wspólna, solidarna i skoordynowana akcja przeciwko wirusowi. Gdy rząd coś podaje, obywatele często temu nie wierzą, a gdy coś nakazuje, obywatele często nie chcą się do tego stosować.  

Podczas gdy krzywa zachorowań na Covid-19 pikuje w Europie i wypłaszcza się w USA, globalnym centrum pandemii staje się Ameryka Łacińska. Mimo że szczyt zakażeń jeszcze nie nastąpił, systemy zdrowotne wielu krajów są bliskie przeciążenia. Epicentrum pandemii przesunęło się na południe. (BBC) 

Wszystko zaczęło się od Wuhan i Azji, później epicentrum pandemii stały się Włochy i Stany Zjednoczone. Od końcówki kwietnia to Ameryka Łacińska i Karaiby stały się ogromnym ogniskiem tej śmiercionośnej choroby. Niestety coraz więcej przypadków zarażenia odnotowuje się też w Afryce i Indiach. Tam dodatkowym kłopotem jest duża gęstość zaludnienia najbiedniejszej części społeczeństwa. Wszyscy żyjemy tu nieprawdopodobnie stłoczeni, często w kilkanaście osób w jednej izbie. Problemem jest brak wody pitnej, a nie jakiś tam wirus – mówią mieszkańcy Bangladeszu. 

Mumbai, Indie, oczekiwanie na pociąg dla migrantów-robotników, fot. EPA/DIVYAKANT SOLANKI

Europejczycy wprowadzają kolejne etapy luzowania gospodarki i życia społecznego. Tymczasem dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia w czwartek donosił: Ostatniej doby zanotowaliśmy na świecie 106 tysięcy nowych przypadków zakażenia. Najwięcej od chwili wybuchu pandemii. To dobitnie pokazuje, że świat wojny z Covid-19 jeszcze nie wygrał. Kluczowe jest pytanie, czy bogate kraje Północy zainteresują się losem Południa. Epidemiolodzy przestrzegają, że najgroźniejszą tykającą bombą są teraz kraje najbiedniejsze, gdzie wirus już jest, ale nie ma testów i szans na skuteczne leczenie. – Gdy dotrze do nas wirus, zabije większość z nas, o ile wcześniej nie pomrzemy z głodu! Już teraz nie mam czym nakarmić dzieci – mówi mieszkanka Indii. 

Dzieci w kolejce po żywność, Johannesburg, RPA, fot. EPA/KIM LUDBROOK

Przeczytaj też >>> Afryka: Polscy misjonarze pozostali pomimo pandemii, teraz potrzebują wsparcia 

Afryka tu częściej niż „wirus” można usłyszeć słowo „głód”. Przez pandemię pomoc dla biednych krajów Czarnego Lądu mocno się ograniczyła. Na zdjęciach widać wielokilometrowe kolejki po paczki z jedzeniem w RPA. Ludzie głodują już w tej chwili. Strach pomyśleć, co będzie dalej, jeśli sytuacja się pogorszy i przeciągnie w czasie – mówią wolontariusze organizacji pomocowych. Wszyscy dodają ze smutkiem, że takie wydarzenia zawsze najboleśniej uderzają w najsłabszych. W jeszcze czarniejszych barwach rysuje się sytuacja w obozach dla uchodźców, bogate kraje pochłonięte własnymi problemami ani myślą o ewentualnej relokacji uchodźców czy korytarzach humanitarnych. – Modlimy się, to jedyne, co nam pozostało. Modlimy się, aby wirus do nas nie dotarł. Żyjemy w namiotach z karaluchami, śpimy na gołej ziemi. Kogo obchodzi los takich biedaków! – mówią zrozpaczeni Syryjczycy w obozach tureckich i greckich. Na świecie koronawirusem zaraziło się już ponad 5 mln 250 tysięcy ludzi, zmarło 339 172 chorych na Covid-19. Przyjrzyjmy się rozwojowi epidemii w krajach Południa. 


Meksyk: dodatkowe obciążenia  

Ministerstwo Zdrowia Meksyku poinformowało w piątek, że w ciągu tamtej doby odnotowano rekordową liczbę zgonów w tym kraju. Zmarło 479 osób o 59 więcej niż dzień wcześniej. Mniejsza była natomiast dobowa liczba nowych zakażeń, która wyniosła 2960. Tak wysoka liczba zmarłych z powodu Covid-19 w Meksyku stanowi niechlubny rekord. Poprzedni odnotowano 20 maja, gdy zmarły tam 424 osoby. 

Jalisco – stan w środkowo-zachodnim Meksyku, fot. EPA/Francisco Guasco

Wskaźnik śmiertelności jest nieco wyższy w Meksyku niż w pozostałych krajach regionu, co należy wiązać przede wszystkim z niewielką liczbą przeprowadzanych testów, ale też z uwarunkowaniami, jakie istniały w tym kraju przed pojawieniem się SARS-CoV-2. W Meksyku jest wysoki odsetek ludzi chorych na cukrzycę oraz zmagających się z nadciśnieniem czy nadwagą. Jak podkreślają eksperci, czynniki te wpływają na zwiększoną śmiertelność z powodu Covid-19. Prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador jest krytykowany za to, że zlekceważył sygnały nadchodzącej epidemii i zbyt późno podjął działania, które mogły ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa. Dodatkowy powód do zmartwień w Meksyku przeprowadza się bardzo mało testów na wirusa jedynie 1,5 tys. na milion mieszkańców ponad 20 razy mniej niż w USA i 12 razy mniej niż w Peru, gdzie testuje się najwięcej w Ameryce Łacińskiej.  

Ekwador: zmarli w kolejce na cmentarz, Brazylia: stroma krzywa zachorowań  

Najmocniej dotkniętym krajem regionu był dotąd Ekwador, gdzie w szczytowym momencie epidemii w największym mieście kraju Guayaquil władze nie nadążały z odbieraniem z domów i szpitali ciał zmarłych. Z 35 tys. przypadków i prawie 3 tys. stwierdzonymi zgonami Ekwador ma największy odsetek ofiar śmiertelnych: 17 na 100 tys. mieszkańców, choć jak wielokrotnie przyznawał prezydent kraju Lenin Moreno, oficjalne statystyki umniejszają rzeczywisty obraz tragedii.

Protest w Ekwadorze, fot. EPA/Jose Jacome

O ile Ekwador najgorsze ma już za sobą, to krzywa infekcji najszybciej szybuje w górę w Brazylii. Ten kraj w połowie ubiegłego tygodnia wyprzedził w statystykach Hiszpanię. Zachorowało tam ponad 310 tys. osób, a 20 tys. zmarło, choć według badaczy z Uniwersytetu Sao Paulo rzeczywiste liczby mogą być nawet 15 razy wyższe. Zdaniem ekspertów walkę z pandemią utrudnia tam postawa władz. Prezydent Jair Bolsonaro od początku minimalizował zagrożenie, nazywając wirusa „grypką” i zwalczając wprowadzane przez władze stanowe restrykcje. W wyniku kontrowersji od początku pandemii z administracji Bolsonaro odeszło już dwóch ministrów zdrowia.

Jamaica Market, Mexico City, fot. EPA/Jorge Nunez

Brazylia przekroczyła liczbę 20 tysięcy zgonów z powodu nowego koronawirusa, po rekordowym wzroście liczby zgonów w ciągu ostatnich 24 godzin. (Ministerstwo Zdrowia Brazylii) 

Obserwujemy wiele krajów Ameryki Południowej z rosnącą liczbą przypadków i wyraźnie panuje zaniepokojenie, ale na pewno najbardziej dotknięta jest obecnie Brazylia wskazał Michael Ryan podczas konferencji prasowej w siedzibie głównej WHO w Genewie. Brazylia odnotowała więcej infekcji niż jakikolwiek inny kraj w Ameryce Południowej. Liczba potwierdzonych przypadków w tym kraju zbliża się obecnie do 300 tys. Ekspert WHO zauważył, że władze brazylijskie zatwierdziły szerokie zastosowanie leku przeciwmalarycznego hydroksychlorochiny w leczeniu Covid-19. Powtórzył, że obecne dowody kliniczne nie wspierają powszechnego stosowania tego leku przeciwko nowej chorobie. 

Największe miasto Ameryki Południowej wstrzymuje ruch 

20-milionowe Sao Paulo, największe miasto Ameryki Południowej na pięć dni, niemal całkowicie, wstrzymało ruch uliczny. Chce w ten sposób zapobiec dalszej inwazji koronawirusa i załamaniu się całego systemu ochrony zdrowia w gospodarczej stolicy Brazylii. Gubernator stanu, Joao Doria, podjął taką decyzję po tym, gdy brazylijskie Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że kraj stał się trzecim na świecie największym ogniskiem pandemii Covid-19. W ciągu jednej doby – z poniedziałku na wtorek przybyło tam prawie 18 tys. zakażonych i zmarła rekordowa liczba 1 179 chorych (liczba ludności Brazylii to 211 mln). 

Transport chorego chłopca z wioski oddalonej o 900km od miasta Manaus, fot. EPA/RAPHAEL ALVES

Nawet w tym bogatym mieście szpitale, cały system opieki zdrowotnej, znalazły się na krawędzi załamania. Dlatego jego władze postanowiły na 5 dni zadekretować coś w rodzaju świąt, to jest zawieszenie pracy większości urzędów i placówek handlowych oraz maksymalne ograniczenie ruchu ulicznego. (dziennik „La Folha de S.Paulo„)

Władze miasta i stanu Sao Paulo przyznały, że w kwietniu popełniły błąd, odwołując w związku z Wielkanocą kwarantannę i wiele innych ograniczeń w kontaktach między ludźmi. Liczba nowych przypadków koronawirusa po Niedzieli Palmowej wzrosła nagle w samym Sao Paulo o 59%. Brazylijskie media są zgodne, że jedną z głównych przyczyn był brak jasno sformułowanych „zaleceń z góry”, jak lokalne władze administracyjne powinny postępować wobec zagrożenia. Gubernatorzy 26 stanów Brazylii nie otrzymywali w tej kwestii wyraźnych wskazówek od administracji centralnej.  

Peru i Chile: brakuje miejsc w szpitalach. Wirus nawet w puszczy  

W Peru, gdzie wprowadzono jedne z najcięższych restrykcji, włącznie z godziną policyjną egzekwowaną przez wojsko, liczba stwierdzonych zakażeń bije koleje rekordy każdego dnia.  Jest tam co prawda więcej zakażonych nuż w Meksyku 119 959 ale prawie dwa razy mniej osób zmarło – 3456. Mimo że pandemia w Peru nie osiągnęła jeszcze szczytu, według BBC w Limie zajętych jest już 80% miejsc na oddziałach intensywnej terapii. Jeszcze gorzej jest w stolicy Chile, Santiago, gdzie współczynnik ten wynosi 90%. Dzięki restrykcjom lawinowego wzrostu zakażeń udało się dotąd uniknąć Argentynie i Urugwajowi, ale jak ostrzegają eksperci Panamerykańskiej Organizacji Zdrowia (PAHO), wirus rozprzestrzenia się nawet w odizolowanych regionach Amazonii w Brazylii, Peru i Kolumbii, gdzie w obliczu ograniczonych środków i infrastruktury stanowi poważne zagrożenie dla rdzennej ludności. Liczba zakażonych w stanach i prowincjach w obrębie puszczy szacowana jest na 20 tysięcy.

>>> Amazonia: w wielu miejscach nie można nawet wprowadzić koniecznej izolacji z powodu COVID-19

Chile, fot. EPA/Alberto Valdes

Miedzy innymi do nich dociera miejscowy ksiądz. Ojciec Alfredo Avelar zaczął robić maski w swoim kościele i rozdawać je w całej parafii. Rozprowadza je od drzwi do drzwi w Educandos, zatłoczonej faweli w brazylijskim mieście Manaus, gdzie 16 000 osób mieszka w niestabilnych drewnianych domach na zboczu wzgórza lub na palach nad rzeką wypełnioną śmieciami i wodą kanalizacyjną. Manaus liczy sobie około 1 mln 800 tys. mieszkańców – to największe miasto Amazonii. Sytuacja jest bardzo trudna. Ludzie umierają w swoich domach, bo w szpitalach brakuje łózek – mówi 33-letni ksiądz. Na co dzień posługuje w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Tej pomocy bardzo tym ludziom teraz potrzeba.

>>> „Covid-19 dusi dżunglę” – polskie misjonarki z Peru apelują o pomoc w walce z pandemią

Indie, w Kalkucie mieszka blisko 15 mln ludzi, fot. EPA/PIYAL ADHIKARY

Podwójna katastrofa: cyklon i wirus 

Przenieśmy się jeszcze do wspomnianych wcześniej Indii, bo mieszkańcy południa Azji też przeżywają swoje trudne chwile. Według danych na koniec ubiegłego tygodnia w Indiach odnotowano dotąd 96 tysięcy zakażeń SARS-CoV-2 (w Turcji to aż 150 tys., w Iranie 120 tys.). Iran pod względem liczby zainfekowanych wyprzedził więc Chiny. Łączny bilans wykrytych zakażeń koronawirusem w ChRL wynosi 82 933 i dziennie odnotowuje się tam już pojedyncze przypadki zakażenia.  

Indie, skutki cyklonu, fot. HIKARY EPA

Mówiąc o Indiach nie można pominąć kolejnego dużego kryzysu, który spadł na ten kraj. Około 100 mln ludzi ucierpiało w czasie cyklonu Amphan. Jest kilkadziesiąt ofiar. Żywioł nawiedził wschodnie Indie i Bangladesz. Na terenie obu krajów ewakuowano 3 mln ludzi. Premier Indii Narendra Modi w piątek odwiedził Kalkutę, przez którą w środę przeszedł supercyklon. Modi uruchomił natychmiastową pomoc dla Bengalu Zachodniego o wartości ok. 133 mln dolarów i sąsiedniej Orisy na sumę ok. 66 mln dolarów.  

To jest więcej niż narodowa katastrofa. Nie widziałam takiego zniszczenia w swoim życiu w Bengalu Zachodnim. (premier Indii)  

Uderzyła w nas katastrofa o wiele większa niż koronawirus. Cyklon spustoszył obszar 400 km, wiatr zniszczył chałupy, wyrwał z korzeniami tysiące drzew i doszło do zalania nisko położonych terenów. Dzięki Bogu ewakuowaliśmy 500 tys. ludzi do schronów – mówił premier Bengalu Zachodniego. Zachowanie społecznego dystansu nie jest teraz priorytetem. Ludzie zaczęli wracać do domów, żeby ocenić straty.

>>> Kalkuta: Misjonarki Miłości uratowały od śmierci głodowej co najmniej 40 tys. rodzin

Solidarność na wagę złota 

Liczba zakażonych koronawirusem na świecie przekroczyła 5,25 mln, przy czym Ameryka Łacińska wyprzedziła pod względem liczby nowych zachorowań USA i Europę wynika z podsumowania przygotowanego przez agencję Reuters. Liczba ofiar śmiertelnych w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach podwoiła się w ciągu dwóch tygodni. Na Amerykę Łacińską przypadła około 1/3 z 91 tys. przypadków nowych zachorowań wykrytych w ubiegłym tygodniu. Brazylia wyprzedziła już Niemcy, Francję i Wielką Brytanię, stając się trzecim ogniskiem pandemii na świecie, po USA i Rosji. Brazylia notuje też najwyższy dzienny przyrost zachorowań, po Stanach Zjednoczonych. Oczywiście oprócz tych zdrowotnych – niezwykle ważne i dalekosiężne będą skutki gospodarcze trwającego kryzysu. Według Międzynarodowej Organizacji Pracy i Komisji Gospodarczej Narodów Zjednoczonych ds. Ameryki Łacińskiej i Karaibów (UNECLAC) kryzys gospodarczy spowodowany pandemią koronawirusa w tym roku w regionie pozbawi pracy 11,5 mln ludzi.

Cmentarz w Acapulco, Meksyk, fot. EPA/David Guzman

Świat cały czas walczy z koronawirusem, więc nie możemy mówić o wygaszaniu pandemii. Jednak to właśnie na tym etapie walki jeszcze bardziej istotną jest zdolność do solidarności. Biedniejsze kraje Południa, z dużą gęstością zaludnienia, z mniej wydolną służbą zdrowia nie poradzą sobie bez międzynarodowej pomocy. I jeśli bogatsze kraje Północy nie będą chciały pomóc z czysto altruistycznych pobudek, to warto mieć z tyły głowy to, że dobrze zrobić to także dla interesu krajów, które epidemię powoli wygaszają. Eksperci zgodnie mówią, że Covid-19 może mieć swój nawrót, a jeśli nowa fala pandemii miałaby wybuchnąć właśnie w Ameryce Południowej, to jej skutki dla całego świata mogą być o wiele większe niż te, które obserwowaliśmy przez ostatnie 3 miesiące.  

Zobacz także
Wasze komentarze