EPA/SEDAT SUNA

Syria: ludzie przychodzą do kościoła wypłakać się i krzyczeć o pomoc

1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Od prostego życia przeszliśmy do ogromnej biedy. W krótkim czasie bardzo spadły zarobki, a kryzys w Libanie i napięcie na linii Stany Zjednoczone – Irak jeszcze bardziej zaostrzyło i tak już bardzo trudną sytuację.

To opinia maronickiego arcybiskupa Damaszku na temat sytuacji w Syrii. „Zapewnienie chleba na stół to koszmar każdego dnia życia w Syrii. Kościół stał się miejscem, gdzie ludzie przychodzą się wypłakać i krzyczeć o pomoc, gdzie szukają odrobiny ciszy i pocieszenia” – pisze w nocie do agencji AsiaNews abp Samir Nassar. Dodał, że w ostatnich trzech miesiącach zarobki obniżyły się o 50%. Brakuje opału, gazu, prądu i to w czasie, kiedy notuje się niskie temperatury.

fot. STRINGER, PAP/EPA.

>>> Syria: muzułmanie są poruszeni świadectwami chrześcijańskiego miłosierdzia

Maronicki hierarcha przypomniał, że wojna w Syrii toczy się już 9 lat, wiele osób straciło życie, tysiące wyemigrowało i do tego dochodzą jeszcze sankcje gospodarcze nałożone na ten kraj. Odnosząc się do kryzysu bankowego w Libii abp Nassar zaznaczył, że ma on także ogromny wpływ na Syryjczyków. Wielu z nich, zarówno osoby prywatne, jak i firmy, tam miało złożone swe oszczędności, z których teraz nie mogą korzystać. Dotyczy to także organizacji charytatywnych, które pozbawione środków, nie mogą prowadzić swej pomocowej działalności. Maronicki arcybiskup Damaszku podkreślił, że ta trudna sytuacja najbardziej dotyka ludzi najsłabszych, chorych, dzieci i osoby starsze. – To kryzys, który nigdy nie był tutaj widziany i który już teraz dla naszych wiernych staje się przyspieszonym okresem Wielkiego Postu – alarmuje abp Nassar.

Zobacz także
Wasze komentarze