fot. arch. sióstr szarytek

Młodzi pomagają w DPS-ie i uczestniczą w rekolekcjach w milczeniu [ROZMOWA]

Weekend w całkowitym milczeniu, bez smartfonów i nieustannego kontaktu z siecią. Choć może się wydawać, że młodzi nie wytrzymaliby w takich warunkach, rzeczywistość jest zupełnie inna. „To właśnie oni wyszli z inicjatywą takich rekolekcji” mówi szarytka – siostra Justyna Lihs SM w rozmowie z Karoliną Binek.

Karolina Binek: Charyzmat Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia jest bardzo charakterystyczny. Na czym on polega?

Siostra Justyna Lihs SM: – Nasz charyzmat można streścić właściwie w jednym zdaniu: jest nim służenie Chrystusowi obecnemu w ubogich. To właśnie odkryli nasi założyciele. Zobaczyli, że Jezus jest obecny w osobach ubogich i że służąc im, służymy tak naprawdę Jemu samemu. Jest to charyzmat, który wyrasta z samego serca Ewangelii. Najlepiej pokazuje to dwudziesty piąty rozdział Ewangelii wg św. Mateusza, opisujący sąd ostateczny. Jezus mówi tam: „Byłem głodny, daliście mi jeść, byłem spragniony, daliście mi pić”. Ludzie są zdziwieni i pytają: „Kiedy?”. Wtedy Chrystus odpowiada, że wszystko, co uczynili jednemu z najmniejszych, uczynili właśnie Jemu. Nie mówi, że było to jakby uczynione Jemu, ale utożsamia się z ubogimi w sposób bardzo konkretny. To odkrycie było fundamentem dla naszych założycieli. Chcieli służyć Jezusowi, który jest obecny w człowieku potrzebującym. Jednocześnie zawsze podkreślali, że ta służba ma obejmować zarówno ciało, jak i duszę. Ubóstwo ma przecież wiele wymiarów. Ubogim nie jest wyłącznie ktoś, kto nie ma domu, jedzenia czy jest chory. Może nim być również człowiek bardzo zamożny materialnie, który nie zna Boga, nie ma relacji z drugim człowiekiem, nikt nie znajduje dla niego czasu ani go nie wysłuchuje. To właśnie jest nasz charyzmat i myślę, że bardzo mocno wpisuje się także w potrzeby współczesnych młodych ludzi.

W jaki sposób realizuje Siostra ten charyzmat, pracując z młodzieżą?

– Od czterech lat posługuję młodym w bardzo bezpośredni sposób i widzę, że często najbardziej brakuje im kogoś, kto po prostu ich wysłucha. W dzisiejszym świecie jest to coś naprawdę bezcennego. Bardzo łatwo jest komuś coś kupić, podarować czy zorganizować. Znacznie trudniej znaleźć czas, żeby po prostu być przy drugim człowieku, poświęcić mu uwagę i go wysłuchać. Myślę, że właśnie to bardzo wpisuje się w nasz charyzmat. Widzę też, że wielu młodych ludzi dojrzewa w tym duchu. Później sami angażują się w różne formy wolontariatu: czy to w naszych placówkach, czy w innych miejscach, i również wychodzą do osób ubogich. Z jednej strony chcemy im służyć, a z drugiej oni sami stają się naszymi współpracownikami w tej służbie.

>>> Ksiądz motocyklista: pokory nauczyłem się na dwóch kołach [ROZMOWA]

Od wielu lat Siostry są obecne także w mediach społecznościowych. Skąd pomysł, aby pokazywać tam swoją działalność?

– Trudno mi powiedzieć, skąd ten pomysł wziął się na samym początku, bo kiedy zaczęłam zajmować się naszymi mediami społecznościowymi, wcześniej prowadziły je już dwie albo trzy siostry. Ja po prostu przejęłam to zadanie. Na początku wiedzieliśmy, że młodzi ludzie są na Facebooku. Dziś wiemy już, że są tam raczej ich rodzice, dlatego od kilku lat prowadzimy także profil na Instagramie „Szarytki z młodymi”, bo właśnie tam są młodzi. Dla nas media społecznościowe nigdy nie były celem samym w sobie. Są jedynie narzędziem, dzięki któremu ktoś może zobaczyć, że istnieje miejsce, do którego można przyjechać. Jeśli ktoś potrzebuje czasu, przestrzeni czy chwili zatrzymania, to chcemy mu pokazać, że takie miejsce jest otwarte. Mamy doświadczenie, że nie są to tłumy ludzi. Najczęściej uczestnicy trafiają do nas z polecenia znajomych. Ktoś powie koleżance czy koledze i w ten sposób kolejne osoby przyjeżdżają. Zdarza się jednak, że ktoś zobaczy nas właśnie w mediach społecznościowych i zdecyduje się przyjechać. Nie chodzi więc o liczbę wyświetleń czy zasięgów. Chodzi o to, żeby ktoś rzeczywiście przyjechał. Ja postrzegam naszą rolę w ten sposób, że dajemy czas, miejsce i przestrzeń, a całą resztę robi Pan Bóg. Jeśli młody człowiek zdecyduje się podarować Mu weekend i przyjedzie na rekolekcje, to później już On działa. My chcemy po prostu tworzyć przestrzeń, w której młodzi będą dobrze się czuli, będą mieli poczucie, że są u siebie, że zawsze mogą przyjechać i że drzwi są dla nich otwarte. Bardzo często doświadczam tego w codziennych kontaktach z młodzieżą. Bywa, że ktoś przyjeżdża, a ja akurat nie mogę od razu do niego wyjść. Ale też on doskonale wie, gdzie zrobić sobie kawę, gdzie usiąść, jak się odnaleźć. Zachowuje się po prostu jak u siebie w domu i myślę, że właśnie o taki klimat chodzi.

fot. arch. sióstr szarytek

Jak wyglądają spotkania i rekolekcje organizowane przez siostry?

– Nasza praca z dziećmi i młodzieżą odbywa się na różnych płaszczyznach. Pierwszą z nich jest formacja stała. Są to grupy Wincentyńskiej Młodzieży Maryjnej oraz Dzieci Maryi, które działają przy wielu naszych domach, nie tylko w Chełmnie. Tam, gdzie posługują siostry: między innymi w Buku, Tczewie, Gnieźnie czy Kartuzach, tam funkcjonują również takie grupy formacyjne. Są to dzieci i młodzi ludzie, którzy regularnie formują się w duchu wincentyńskim. Spotkania odbywają się co tydzień. Jest w nich miejsce zarówno na formację, jak i na modlitwę. Dla tej młodzieży organizujemy również osobne rekolekcje. Drugą formą są propozycje otwarte dla wszystkich. Najczęściej organizujemy rekolekcje dla dziewcząt. Jest to pewna specyfika naszego domu, chociaż zdarzały się również spotkania mieszane. W ciągu roku szkolnego odbywają się weekendowe rekolekcje w naszym domu prowincjalnym w Chełmnie. Są one przygotowywane dla różnych grup wiekowych, a ich liczba z roku na rok się zwiększa. Wynika to przede wszystkim z potrzeb młodych ludzi. Oni sami mówią, czego im brakuje, pytają o konkretne rekolekcje i zgłaszają, że chcieliby uczestniczyć w nowych formach spotkań. Większość propozycji jest skierowana do dziewcząt od czternastego roku życia, czyli od ósmej klasy szkoły podstawowej. Najczęściej przyjeżdżają uczennice szkół średnich i studentki. Mamy również rekolekcje dla młodszych dziewczynek, od czwartej do siódmej klasy szkoły podstawowej. Od dwóch lat organizujemy także rekolekcje dla kobiet. Okazało się, że również tutaj istnieje bardzo duża potrzeba takich spotkań i zainteresowanie nimi jest naprawdę spore. Każde rekolekcje wyglądają trochę inaczej, ponieważ zależy to od grupy uczestników i charakteru danego spotkania. W wakacje organizujemy natomiast tygodniowe „Wakacje z Bogiem”, które są skierowane przede wszystkim do dzieci i młodszej młodzieży.

Co młodzi ludzie mogą wynieść z takich rekolekcji? Dlaczego właśnie dziś są one tak potrzebne?

– Myślę, że rekolekcje są dzisiaj bardzo potrzebne. Obserwuję młodych ludzi i widzę, że ci, którzy wierzą, robią to naprawdę całym sercem. Mam wrażenie, że coraz rzadziej spotyka się postawę letnią czy obojętną. Albo ktoś wierzy, albo nie wierzy. Młodzi, którzy wybierają wiarę, często płacą za nią wysoką cenę. Nierzadko spotykają się z odrzuceniem, niezrozumieniem czy hejtem ze strony kolegów i koleżanek. Dlatego rekolekcje stają się dla nich miejscem umocnienia. Mogą zobaczyć, że nie są sami, że jest wielu innych młodych ludzi, którzy również wierzą, przeżywają podobne doświadczenia i chcą się wzajemnie wspierać. To również przestrzeń spotkania z Panem Bogiem. Sama byłam zaskoczona, kiedy cztery lata temu rozpoczęłam tę pracę. Wydawało mi się, że młodzi będą przede wszystkim szukać atrakcji, ciekawych wydarzeń czy rozbudowanego programu. Okazało się jednak, że najbardziej pragną Eucharystii, słowa Bożego i adoracji. To właśnie od młodych wyszła propozycja organizowania rekolekcji w całkowitym milczeniu. Raz w roku odbywa się taki weekend, podczas którego nie ma rozmów, telefonów ani innych rozpraszaczy. Są osoby mające szesnaście, siedemnaście czy osiemnaście lat, które bardzo chętnie biorą udział właśnie w takich rekolekcjach. Widać, że szukają czegoś głębszego, chcą wejść w relację z Panem Bogiem bardziej świadomie. Młodzi, którzy wierzą, naprawdę szukają dróg prowadzących do Boga. Potrzebują miejsca, w którym będą mogli umacniać swoją wiarę, dzielić się doświadczeniem i wzajemnie wspierać.

>>> DJ w habicie? „Muzyka otwiera drzwi tam, gdzie Kościół nie zawsze dociera” [ROZMOWA]

Z jakimi pytaniami i problemami najczęściej przychodzą do Siostry młodzi ludzie? Są takie, które często się powtarzają?

– Pytają o bardzo różne sprawy. Widzę też, że niezwykle dużo dostrzegają. Dla nich najważniejsza jest autentyczność. Nie oczekują przede wszystkim pouczania czy moralizowania, ale świadectwa spotkania z Chrystusem. Bardzo ważne jest również stworzenie przestrzeni, w której będą mogli samodzielnie myśleć i podejmować własne decyzje. Potrzebują być traktowani poważnie. Potrzebują wolności i towarzyszenia, a nie wyręczania ich we wszystkim. Najczęściej pytania dotyczą wiary, życia oraz różnych trudnych sytuacji, z którymi się mierzą. Mam głębokie przekonanie, że nie można dawać im gotowych recept na wszystko. Oni nie oczekują prostych odpowiedzi na każdy problem. Bardzo często potrzebują po prostu zostać wysłuchani i mieć przestrzeń do tego, aby samodzielnie podjąć decyzję. Oczywiście wiele zależy od miejsca spotkania. Kiedy prowadzę rekolekcje szkolne albo jestem zaproszona na katechezę, pojawiają się pytania związane z konkretnym tematem spotkania. Jeśli dotyczą wiary czy moralności, młodzi oczekują jasnych i konkretnych odpowiedzi. Nie szukają rozmywania czy łagodzenia przekazu. Chcą szczerości i autentyczności, żeby było po prostu „tak, tak, nie, nie”. Muszę jednak powiedzieć, że spotkania z młodymi bardzo mobilizują również mnie. Zachęcają mnie do tego, żeby żyć jeszcze bliżej Pana Boga, troszczyć się o własną formację i pogłębiać relację z Nim. Widząc ich zaangażowanie i to, jak poważnie traktują swoją wiarę, sama czuję się zmotywowana, aby iść tą drogą razem z nimi.

fot. arch. sióstr szarytek

Jest jakaś historia związana z młodzieżą i może właśnie z rekolekcjami, która szczególnie zapadła Siostrze w pamięć?

– Zastanawiam się nad tym pytaniem i szczerze mówiąc – trudno wskazać jedną konkretną historię. Każde rekolekcje, każde spotkanie i każda rozmowa są w jakiś sposób wyjątkowe. Bardzo często zdarza się, że nawet nie zwracam uwagi na jakieś słowa czy sytuacje, a później okazuje się, że właśnie one były dla kogoś najważniejsze. Bywa, że ktoś po dłuższym czasie mówi mi, że jakieś jedno zdanie bardzo go poruszyło, a ja nawet nie pamiętam, że je wypowiedziałam. Takich sytuacji jest naprawdę bardzo dużo. Właściwie na każdym kroku można zobaczyć, jak działa Pan Bóg. Wierzę, że jeśli człowiek chce się z Nim spotkać i daje Mu na to przestrzeń, On naprawdę przychodzi i działa na bardzo różne sposoby. Dlatego trudno byłoby mi opowiedzieć jedną historię. Jest ich po prostu bardzo wiele i każda pokazuje coś innego. 

>>> Jaka jest przyszłość Kościoła? „Dopóki młodzi chcą się modlić, dopóty jest nadzieja” [ROZMOWA]

Co młodzi najczęściej mówią po zakończonych rekolekcjach?

– Bardzo często podkreślają atmosferę tego domu. Mówią o klimacie, o tym, że czują się przyjęci, że dobrze odnajdują się w grupie i po prostu dobrze się tutaj czują. Ja jednak zawsze odpowiadam im, że taki klimat tworzą przede wszystkim oni sami. To nie jest coś, co budują wyłącznie siostry. Ten klimat powstaje dlatego, że uczestnicy są dla siebie dobrzy, dają sobie nawzajem przestrzeń do życia, do wiary i do bycia razem. Gdyby nie ich zaangażowanie, takiej atmosfery po prostu by nie było. Często mówię młodym, że sami możemy stworzyć wokół siebie niebo albo piekło. Dotyczy to rodziny, wspólnoty czy każdego domu. Wszystko zależy od relacji między ludźmi. Dopiero na takim fundamencie może budować Pan Bóg. Nawet najlepiej przygotowane rekolekcje, najlepsze konferencje czy idealne warunki nie zastąpią klimatu, jaki tworzy wspólnota. Praktycznie na każdych rekolekcjach pojawiają się nowe osoby. Są uczestnicy, którzy wracają regularnie, ale zawsze przyjeżdża też ktoś po raz pierwszy. Widać wtedy, że jedni od drugich uczą się budowania tej atmosfery. To również miejsce, w którym rodzą się przyjaźnie i piękne relacje. Myślę, że właśnie to jest bardzo ważne i cenne. Takie sytuacje mają miejsce chociażby teraz, kiedy rozmawiamy, a kiedy grupa młodych ludzi zdecydowała się przyjechać na wolontariat do prowadzonego przez nasze zgromadzenie Domu Pomocy Społecznej w Chełmnie.  

fot. arch. sióstr szarytek

Czego dziś Siostra uczy się od młodych ludzi? Co oni wnoszą do Siostry powołania i codziennej posługi?

– Bardzo poruszają mnie ich ideały oraz pragnienie, by żyć w pełni i na sto procent. To jest coś, co nieustannie mnie inspiruje. Kiedy obserwuję młodych ludzi, widzę, że naprawdę chcą czegoś więcej i nie zadowalają się bylejakością. To również dla mnie jest bardzo motywujące. Szczególnie ważny jest dla mnie fragment adhortacji Christus vivit papieża Franciszka, w którym młodzi sami opisują, jakiego przewodnika duchowego oczekują. Bardzo często wracam do tego tekstu i traktuję go jako punkt odniesienia do własnego rachunku sumienia. Młodzi mówią tam, że oczekują osoby wiernie żyjącej chrześcijaństwem, zaangażowanej w życie Kościoła i świata, dążącej do świętości. Chcą przewodnika, który będzie potrafił słuchać ich potrzeb, odpowiadać na nie, ktory będzie świadomy własnych ograniczeń i jednocześnie będzie umiał towarzyszyć im w drodze wiary. Bardzo porusza mnie również to, że podkreślają znaczenie człowieczeństwa. Nie oczekują kogoś bez skazy, ale osoby, która ma świadomość własnych błędów i doświadcza Bożego przebaczenia. Ważne jest także uszanowanie wolności młodego człowieka oraz jego procesu rozeznawania. Bardzo mocno wierzę również w to, że młodzi są zdolni do podejmowania odpowiedzialności za Kościół i rzeczywiście widzę to każdego dnia. W naszym Stowarzyszeniu Wincentyńskiej Młodzieży Maryjnej są dziewczyny, które prowadzą już spotkania dla młodszych grup. Są animatorkami, liderkami, organizują wyjazdy i podejmują odpowiedzialność za wiele inicjatyw. Od młodych uczę się także ich zapału. Bardzo często, kiedy sama jestem już zmęczona, oni przychodzą z kolejnymi pomysłami. Chcą jeszcze coś zorganizować, jeszcze coś zrobić dla innych, podjąć kolejną inicjatywę. To pokazuje mi, jak wiele dobra jest w młodych ludziach i jak bardzo potrafią pociągać innych do działania. W tym sensie naprawdę ciągną mnie w górę i pomagają mi jeszcze pełniej przeżywać moje powołanie.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze