Fot. time.com

Franciszek – rewolucjonista czy kontynuator?

7 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Z różnych stron słychać głosy, że papież Franciszek zrywa z tradycją Kościoła. Niektóre czasopisma okrzyknęły nawet „skrajnie lewicowy zwrot w Watykanie”. Przyjrzyjmy się zatem wypowiedziom trzech ostatnich papieży w najbardziej kontrowersyjnych kwestiach. Czy papież Franciszek jest rewolucjonistą czy jednak kontynuatorem?

Z przerażeniem i irytacją czytam komentarze niektórych prawicowych publicystów, którzy domagają się abdykacji Franciszka, zarzucając mu wręcz, że jest „antypapieżem”, ucieleśnieniem wszelkiego zła i z pewnością chce zniszczyć Kościół. Jako argumentów używają wypowiedzi Ojca Świętego, który głosi, że należy przyjmować uchodźców, znieść karę śmierci, czy prowadzić dialog z islamem. Mają to być dowody na szaleństwo papieża i zerwanie ze zdrowym rozsądkiem i wcześniejszym nauczaniem Kościoła. Nie posądzam nikogo o złą wolę, więc takie wypowiedzi odbieram jako brak znajomości stanowisk poprzednich papieży. Dlatego w niniejszym artykule, unikając własnych rozbudowanych interpretacji, przypomnę wypowiedzi Jana Pawła II i Benedykta XVI w zestawieniu ze słowami Franciszka.

Kara śmierci
W doktrynie Kościoła obrona życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci zawsze zajmowała ważne miejsce. Oznacza to nie tylko, że katolicy sprzeciwiają się aborcji czy eutanazji. Także kara śmierci jest sprzeczna z Ewangelią i uderza w niezbywalną godność człowieka, która nawet po dokonaniu złych czynów nie zostaje zamazana w Bożych oczach. Niedawna zmiana zapisu w katechizmie na ten temat wywołała jednak olbrzymie kontrowersje. Niektórzy publicyści obwieścili nawet, że oto Franciszek zrywa z tradycją. Przyjrzyjmy się więc jak poprzednicy Ojca Świętego podchodzili do tego tematu.

Jan Paweł II
Papież Polak zdecydowanie sprzeciwiał się karze śmierci. Do Katechizmu Kościoła Katolickiego wydanego w 1992 r., po kilku latach (w 1998 r.) zostały wprowadzone poprawki dotyczące kary śmierci. Na ich zmianę wpłynęła napisana przez Jana Pawła II w 1995 r. encyklika „Evangelium vitae”, w której papież opowiada się zdecydowanie przeciwko karze śmierci. Artykuł 2267 został uzupełniony o warunek pełnego udowodnienia winy oraz o fragment: „Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale”.

Benedykt XVI
Nauczanie swojego poprzednika podtrzymał również Benedykt XVI. Karę śmierci nazwał „nie tylko zamachem na życie, lecz również obrazą godności człowieka”. Podkreślił, że współczesne państwo dysponuje skuteczniejszymi niż kara śmierci środkami zwalczania zbrodni, które dają temu, kto ją popełnił, szansę jej odkupienia.

Franciszek
Decyzja o takim, a nie innym zapisie w Katechizmie jest więc podyktowana procesem, który rozpoczął się już kilkadziesiąt lat wcześniej. Obecny zapis brzmi: „Kościół w świetle Ewangelii naucza, że kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby”.


Imigranci i uchodźcy
Jeżeli w waszym kraju osiedli się przybysz, nie będziecie go uciskać. Przybysza, który się osiedlił wśród was, będziecie uważać za obywatela. Będziesz go miłował jak siebie samego – czytamy w Księdze Kapłańskiej. To jednoznaczne. Kościół wobec uchodźców i imigrantów musi mieć więc jednoznaczne stanowisko.

Jan Paweł II
– W encyklice „Redemptoris missio” przypomniałem zadania Kościoła wobec migrantów niechrześcijańskich, podkreślając, że przez swoje osiedlenie się stwarzają oni nowe okazje do kontaktów i wymiany kulturowej, które winny pobudzać chrześcijańską społeczność do okazania gościnności, gotowości do dialogu, pomocy i braterstwa. Wymaga to żywszego uświadomienia sobie znaczenia katolickiego nauczania o religiach niechrześcijańskich (por. deklaracja Nostra aetate), aby można było prowadzić głęboki, wytrwały i nacechowany szacunkiem dialog międzyreligijny, prowadzący do wzajemnego poznania i wzbogacenia – podkreślał w Orędziu na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy w 2001 r. Jan Paweł II. – Obecność niechrześcijańskich imigrantów w krajach o dawnej tradycji chrześcijańskiej jest wyzwaniem dla wspólnot kościelnych. Zjawisko to nieustannie wzbudza w Kościele dzieła miłosierdzia, którego wyrazem jest gościnność i pomoc okazywana braciom i siostrom poszukującym pracy i mieszkania – dodał.

Benedykt XVI
Żadnych zmian w tonach wypowiedzi na ten temat nie widać również u papieża Ratzingera. – Trzeba zabiegać o to, aby młodzi ludzie mogli otworzyć się na dynamikę relacji międzykulturowych, wzbogacając się dzięki kontaktom ze studentami innych kultur i religii. Dla młodych chrześcijan to doświadczenie nauki i formacji może się stać pożyteczne z punktu widzenia dojrzewania wiary, pobudzając ją do otwarcia się na ową powszechność, która jest elementem konstytutywnym Kościoła katolickiego – czytamy z kolei w orędziu z 2008 r. – Przyjmowanie uchodźców i udzielanie im gościny stanowi dla wszystkich obowiązkowy przejaw ludzkiej solidarności, zmierzającej do tego, aby nie odczuwali wyizolowania z powodu nietolerancji i obojętności – mówił rok wcześniej papież.

Franciszek
– Każdy cudzoziemiec, który puka do naszych drzwi jest okazją do spotkania z Jezusem Chrystusem, utożsamiającym się z cudzoziemcem przyjętym lub odrzuconym każdej epoki (por. Mt 25,35.43). Pan powierza macierzyńskiej miłości Kościoła każdą osobę ludzką zmuszoną do opuszczenia swojej ojczyzny w poszukiwaniu lepszej przyszłości. (…) W tym kontekście pragnę potwierdzić, że „nasza wspólna odpowiedź mogłaby być osnuta na czterech czasownikach: przyjmować, chronić, promować i integrować” – czytamy w orędziu Franciszka z 2018 r. – Na globalizację zjawiska migracji trzeba zareagować globalizacją miłości i współdziałania, ażeby stworzyć migrantom bardziej humanitarne warunki. Zarazem należy wzmóc wysiłki, aby stworzyć warunki pozwalające na stopniowe eliminowanie przyczyn, które powodują, że całe społeczności opuszczają swoją rodzimą ziemię, zmuszane do tego przez wojny i nędzę, przy czym często pierwsze są przyczyną drugich – mogliśmy przeczytać dwa lata wcześniej.


Dialog z innymi religiami
Dialog międzyreligijny od wielu lat jest przez Kościół otoczony szczególną troską. Wynika to z nieuniknionych procesów globalizacyjnych, które przyczyniają się do wymieszania się kultur i wierzeń. – Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w innych religiach prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi. Głosi zaś i obowiązany jest głosić bez przerwy Chrystusa, w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko z sobą pojednał – czytamy w „Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich”.

Jan Paweł II
– W rzeczywistości dialog międzyreligijny stanowi integralną część ewangelizacyjnej misji Kościoła. Jak wielokrotnie podkreślałem, ma on dla Kościoła znaczenie podstawowe, jest wyrazem jego zbawczej misji, jest dialogiem zbawienia. Prowadzenie dialogu międzyreligijnego nie jest zatem rezygnacją z przepowiadania, lecz odpowiedzią na Boże wezwanie, aby wymiana i dzielenie się dobrami prowadziły do dawania świadectwa o własnej wizji religijnej, do lepszego poznania swoich stanowisk i do porozumienia w kwestii niektórych podstawowych wartości – mówił Jan Paweł II podczas audiencji generalnej w kwietniu 1999 r.

Benedykt XVI
Kto spodziewał się, że następca Polaka zmieni swoje nastawienie w tej sprawie, musiał przeżyć spore rozczarowanie. – Dialog międzyreligijny i międzykulturowy jest niezbędny, by wspólnie budować świat oparty na pokoju i braterstwie, którego gorąco pragną wszyscy ludzie dobrej woli. W tej dziedzinie współcześni ludzie oczekują od nas wyraźnego świadectwa, abyśmy ukazali wszystkim znaczenie religijnego wymiaru życia. Toteż chrześcijanie i muzułmanie, wierni nauczaniu swych własnych tradycji religijnych, muszą nauczyć się współpracy, do której już dochodzi w różnych wspólnych przedsięwzięciach, aby wystrzegać się wszelkich form nietolerancji i przeciwstawiać się wszelkim przejawom przemocy – podkreślał Benedykt XVI podczas spotkania z ambasadorami krajów o większości muzułmańskiej.

Franciszek
– Dialog i współpraca są to słowa kluczowe w czasach takich jak nasze – mówił papież. – Gdzie nieznana wcześniej złożoność różnych czynników doprowadziła do wzrostu napięć i konfliktów, którym towarzyszy przemoc na małą i wielką skalę. Jest to powód do dziękowania Bogu, kiedy liderzy religijni aktywnie dbają o kulturę spotkania, poprzez przykład owocnego dialogu i wspólnej efektywnej pracy na rzecz życia, ludzkiej godności i troski o stworzenie – powiedział Franciszek do uczestników konferencji międzyreligijnej.

Kilka miesięcy temu rozmawiałem o przyszłości Kościoła z kardynałem Louisem Antonio Tagle. Zapytałem go wówczas, czy Kościół za pontyfikatu Franciszka się zmienia. – On się nie zmienia, tylko odnawia. Zaczęło się to już w 1958 r., kiedy papieżem został Jan XXIII, który później zwołał Sobór Watykański II. To nie efekt papieża Franciszka, to się zaczęło dużo wcześniej. Mam poczucie, że dopiero teraz w Kościele zaczynamy rozumieć postanowienia soborowe. Następni papieże, Paweł VI, Jan Paweł II i Benedykt XVI rozwijali różne aspekty tego, co zostało wypracowane podczas Soboru Watykańskiego II – powiedział kard. Tagle. W nauczaniu Kościoła nie ma rewolucji. Jest za to cierpliwe i pokorne odczytywanie Ewangelii w kontekście czasów, w których żyjemy. To jedyna droga do pełni Prawdy.

Franciszek – rewolucjonista czy kontynuator?
6 (100%) 6 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze