Fot. Stefan Wise LC /Cathopic
Pomoc dla księży w kryzysie. Diecezja powołuje zespół specjalistów [ROZMOWA]
Biskup Damian Bryl w diecezji kaliskiej powołał zespół pomocowy dla kapłanów w kryzysie. Wsparcia mogą w nim szukać księża przeżywający problemy natury duchowej, emocjonalnej, zdrowotnej czy związanej z uzależnieniami. Jego koordynatorem jest ks. Krzysztof Raj, z którym rozmawiała Karolina Binek.
Karolina Binek (misyjne.pl): Dlaczego podejmowanie, również w przestrzeni medialnej, tematu kryzysów przeżywanych przez duchownych jest istotne?
Ks. Krzysztof Raj: – Ponieważ kapłani nie żyją poza rzeczywistością, ale żyją w niej, z tymi samymi napięciami, trudnościami i zranieniami, których doświadcza każdy człowiek. Przez długi czas w społeczeństwie panowało przekonanie, że ksiądz powinien sobie radzić sam, że nie potrzebuje wsparcia i zawsze musi być silny. To sprawiało, że wielu kapłanów przeżywało swoje trudności bardziej w ukryciu. Podjęcie tego tematu nie oznacza, że kryzysów jest dziś więcej niż kiedyś, ale że mamy większą świadomość, jak ważne jest towarzyszenie i że dziś dysponujemy także konkretnymi narzędziami pomocy. Troska o kapłana jest jednocześnie troską o ludzi, którym on służy. Kapłan, który sam doświadcza wsparcia, może lepiej towarzyszyć innym.
Niedawno w diecezji kaliskiej został powołany zespól pomocowy dla kapłanów znajdujących się w kryzysie. Co jest jego głównym zadaniem?
– Głównym zadaniem zespołu jest stworzenie kapłanom przestrzeni, w której mogą zatrzymać się, porozmawiać i zostać wysłuchani – bez obawy o ocenę. Nie jest to żadna forma kontroli ani instytucja o charakterze administracyjnym. Zespół ma służyć pomocą, rozeznaniem i towarzyszeniem w sytuacjach trudnych. Czasem wystarczy rozmowa i uporządkowanie pewnych spraw, czasem potrzebne jest dalsze wsparcie duchowe lub specjalistyczne. Najważniejsze jest to, aby kapłan nie pozostawał sam ze swoim doświadczeniem i wiedział, że może zwrócić się o pomoc w sposób dyskretny i bezpieczny.
Czym ma być wspomniana przez Księdza „dyskretna pomoc psychologiczna”?
– Mówiąc o dyskretnej pomocy psychologicznej, mamy na myśli wsparcie udzielane w atmosferze zaufania i poszanowania osoby. Nie chodzi o tworzenie formalnych procedur czy „diagnozowanie” kapłana, ale o możliwość spokojnej rozmowy, która pomaga lepiej zrozumieć to, co dzieje się w jego życiu. Dyskrecja jest tutaj bardzo ważna, ponieważ tylko wtedy człowiek może mówić szczerze o swoich trudnościach. Taka pomoc polega na wysłuchaniu, uporządkowaniu pewnych doświadczeń i, jeśli jest taka potrzeba, wskazaniu dalszej drogi wsparcia. Ma ona charakter towarzyszenia, a nie oceniania.
>>> Nie jesteście ciężarem, jesteście darem [REPORTAŻ]
Kto jest zaangażowany w działanie zespołu pomocowego? Domyślam się, że na pewno są to specjaliści.
– W działanie zespołu zaangażowani są kapłani mający doświadczenie duszpasterskie, a zarazem przygotowanie do niesienia pomocy od strony psychologicznej i terapeutycznej. Dzięki temu możliwe jest połączenie znajomości życia kapłańskiego z kompetencjami potrzebnymi do towarzyszenia w sytuacjach trudnych. W zależności od potrzeb możliwa jest także współpraca z innymi specjalistami, zawsze z poszanowaniem osoby i jej sytuacji.
Czasem jednak księża mają obawy przed zwróceniem się o pomoc. Jakie konsekwencje może mieć zbyt późne zareagowanie na problemy?
– Zbyt późna reakcja powoduje, że trudności narastają i zaczynają obejmować kolejne obszary życia i posługi. To, co na początku jest zmęczeniem, przeciążeniem czy poczuciem osamotnienia, z czasem może prowadzić do poważniejszego kryzysu, a nawet do problemów zdrowotnych czy utraty zdolności do normalnego funkcjonowania. Dlatego tak ważna jest uważność i gotowość do rozmowy już na wcześniejszym etapie. Wiele trudności można wtedy przeżyć inaczej, z pomocą drugiego człowieka, zanim staną się naprawdę ciężarem.

A co ze wspomnianymi obawami? Dlaczego księża wstydzą się prosić o pomoc?
– Wielu kapłanów jest przyzwyczajonych do tego, że to oni są dla innych wsparciem. Przez lata uczą się słuchać, pomagać, towarzyszyć, dlatego bardzo trudno jest im znaleźć się w sytuacji, w której sami mieliby powiedzieć: „Potrzebuję pomocy”. Dochodzi do tego także obawa przed niezrozumieniem czy oceną. Tymczasem poproszenie o pomoc nie jest oznaką słabości, ale odpowiedzialności za siebie i swoją posługę.
Czy Księdza zdaniem seminarium wystarczająco przygotowuje do radzenia sobie z kryzysami?
– Formacja seminaryjna daje bardzo ważny fundament duchowy, intelektualny i wspólnotowy, który jest konieczny w życiu kapłańskim. Trzeba jednak pamiętać, że seminarium jest początkiem drogi, a nie jej zakończeniem. Życie przynosi doświadczenia, których nie da się w pełni przewidzieć ani przećwiczyć w czasie przygotowania do święceń. Dlatego kapłan, podobnie jak każdy człowiek, potrzebuje formacji i wsparcia także w kolejnych latach posługi. Kryzysy pojawiają się nie dlatego, że ktoś był źle przygotowany, ale dlatego, że życie stawia przed nami wciąż nowe wyzwania.
>>> NAMIOT w Poznaniu. Wspólna inicjatywa różnych zgromadzeń dla młodych ludzi
Jest Ksiądz dyrektorem Diecezjalnego Ośrodka Duszpasterstwa Trzeźwości w Kowalewie. Mając więc doświadczenie w pracy terapeutycznej z duchownymi, jest Ksiądz w stanie wskazać najczęstsze przyczyny problemów w tej grupie?
– Najczęściej nie ma jednej przyczyny. Kryzys zazwyczaj rodzi się z nawarstwienia różnych doświadczeń. To może być długotrwałe przeciążenie obowiązkami, brak czasu na odpoczynek, poczucie osamotnienia, trudne relacje czy brak przestrzeni, w której kapłan sam może zostać wysłuchany. Kapłan bardzo często jest tym, który towarzyszy innym w ich problemach, natomiast sam nie zawsze ma możliwość podzielenia się tym, co przeżywa. Jeśli taki stan trwa długo, może prowadzić do zniechęcenia i wewnętrznego zmęczenia.
W Kościele wystarczająco mówi się o zdrowiu psychicznym duchownych czy jednak wciąż zbyt rzadko podejmuje się ten temat?
– Można powiedzieć, że jesteśmy w drodze. Jeszcze nie tak dawno temat ten pojawiał się rzadko, dziś mówi się o nim coraz częściej i z większym spokojem. Rośnie świadomość, że troska o kondycję psychiczną nie jest czymś obcym życiu duchowemu, ale jest częścią odpowiedzialności za siebie i swoją posługę. To nie jest zmiana dokonująca się z dnia na dzień, ale proces dojrzewania w myśleniu o człowieku jako jedności ciała, psychiki i ducha.
Jakie sygnały mogą świadczyć o poważnym kryzysie u księdza i zakonnika?
– Najczęściej nie są to jakieś nagłe wydarzenia, ale stopniowe zmiany, które można zauważyć w codziennym funkcjonowaniu. Pojawia się wycofanie z relacji, brak wcześniejszego zaangażowania, narastające zmęczenie, trudność w przeżywaniu radości z posługi. Czasem są to bardzo proste sygnały, które widać w sposobie bycia, w relacjach z ludźmi czy współbraćmi. Dlatego tak ważna jest wzajemna uważność i zainteresowanie drugim człowiekiem, zanim trudności się pogłębią.

Struktury kościelne są dziś przygotowane na reagowanie w sytuacjach kryzysowych u duchownych?
– Można powiedzieć, że uczymy się tego coraz bardziej. W różnych miejscach Kościoła pojawiają się inicjatywy, które mają pomagać kapłanom w trudniejszych momentach życia i posługi. To pokazuje, że rośnie świadomość potrzeby takiego wsparcia. Jednocześnie ważne jest, aby nie sprowadzać tej pomocy tylko do struktur, ale budować kulturę wzajemnej troski i odpowiedzialności za siebie nawzajem we wspólnocie prezbiterium.
Gdzie znajduje się granica między problemem duchowym a psychicznym? Mam wrażenie, że jest ona dość cienka.
– Nie zawsze da się wyznaczyć taką granicę w sposób bardzo wyraźny, ponieważ człowiek jest jednością. To, co przeżywamy w sferze psychicznej, wpływa na życie duchowe, a trudności duchowe odbijają się na naszej kondycji psychicznej. Można jednak powiedzieć, że problemy duchowe najczęściej dotyczą relacji z Bogiem, przeżywania wiary, sensu powołania czy doświadczenia modlitwy, natomiast problemy psychiczne ujawniają się w sposobie funkcjonowania człowieka, w emocjach, relacjach, zmęczeniu czy utracie sił do codziennych obowiązków. W praktyce te rzeczy często się przenikają i dlatego potrzebne jest spokojne rozeznanie. Dlatego ważne jest, aby w razie potrzeby korzystać zarówno z kierownictwa duchowego, jak i z pomocy specjalistycznej. Te dwa wymiary się uzupełniają.
Czy presja bycia „idealnym księdzem”, który zawsze pomoże innym, a sam nie ma żadnych problemów, wciąż istnieje?
– Tak, takie myślenie jest nadal obecne. Wielu ludzi oczekuje od księdza, że będzie zawsze mocny, dyspozycyjny i wolny od ludzkich słabości. Łatwo wtedy zapomnieć, że kapłan, choć pełni szczególną posługę, pozostaje człowiekiem, który także potrzebuje odpoczynku, wsparcia i zrozumienia. Tymczasem autentyczność jest dużo bardziej przekonująca niż obraz kogoś „bez słabości”. Kapłan nie przestaje być świadkiem Ewangelii przez to, że przeżywa trudności, ale przez sposób, w jaki je przeżywa.
>>> Jałmużnik arcybiskupi: nie mogę się pomylić [ROZMOWA]
W takim razie jak pogodzić oczekiwania wiernych z ludzkimi ograniczeniami księdza?
– Najpierw trzeba zobaczyć, że te dwie rzeczy nie muszą się wykluczać. Wierni mają prawo oczekiwać od kapłana zaangażowania i odpowiedzialności za powierzoną mu wspólnotę. Jednocześnie ważne jest, aby pamiętać, że ksiądz nie jest tylko „funkcją”, ale człowiekiem, który ma swoje granice. Dobre duszpasterstwo rodzi się nie z nadzwyczajności, ale z wierności i zwyczajnej obecności. Tam, gdzie jest wzajemne zrozumienie, tam łatwiej budować relacje oparte na zaufaniu, a nie na nierealnych oczekiwaniach.
Myślę, że z naszej rozmowy możemy wysnuć wniosek, że warto również modlić się za księdza w kryzysie.
– Modlitwa za księdza w kryzysie ma bardzo duży sens. Modlitwa jest bowiem pierwszym i najprostszym wyrazem troski o drugiego człowieka. Ona przypomina, że w Kościele jesteśmy za siebie odpowiedzialni i że nikt nie jest pozostawiony sam sobie. Warto jednak pamiętać, że modlitwa nie zastępuje konkretnego wsparcia, rozmowy czy życzliwej obecności. Jedno i drugie jest potrzebne, bo wiara wyraża się zarówno w modlitwie, jak i w trosce o drugiego człowieka.
Jak jeszcze wierni mogą wspierać swoich duszpasterzy?
– Bardzo często najważniejsze są proste rzeczy: życzliwość, dobre słowo, zrozumienie, a także współodpowiedzialność za życie parafii. Kapłan nie powinien być pozostawiony sam sobie z wszystkimi zadaniami, ale powinien doświadczać, że wspólnota naprawdę jest wspólnotą. Takie wsparcie nie polega na nadzwyczajnych działaniach, lecz na codziennej kulturze relacji, w której jest miejsce na szacunek, cierpliwość i zwyczajne ludzkie zainteresowanie.
Rozmawiamy o nas – wiernych. A co mogą zrobić na przykład proboszczowie, by pomóc wikariuszom, którzy często są dopiero na początku swojej drogi, w trudnościach?
– Rozmowa jest zawsze pierwszym i najważniejszym krokiem. Uważność na drugiego kapłana, zainteresowanie jego sytuacją i gotowość wysłuchania mogą bardzo wiele zmienić. Trzeba przy tym pamiętać, że trudności nie dotyczą tylko wikariuszy. Także proboszczowie przeżywają różne obciążenia i momenty zmęczenia, dlatego wzajemne wsparcie w prezbiterium jest potrzebne każdemu. Nikt nie musi wszystkiego rozwiązywać sam, ale ważne jest, aby nie pozostawać z problemem w samotności.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Tutaj po lekcjach dzieci nie spieszą się do domu. Spędzają czas w oratorium salezjanek [REPORTAŻ]
Oblatów we wspólnocie łączy współpraca z Jezusem Chrystusem [ROZMOWA]
Krzychu lektor: wszystko u mnie opiera się na Bogu [ROZMOWA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny