Przegląd prasy katolickiej

Zapraszamy na cotygodniowy przegląd prasy katolickiej.

Tygodnik Powszechny

W „Tygodniku Powszechnym” w tym tygodniu bardzo ciekawy tekst, w którym redakcja przygląda się „budżetowi” czasu przeciętnego Polaka. „Statystyczna Polka wydłużyła czas pracy zawodowej o 21 minut na dobę w skali roku, podczas gdy Polak dołożył zaledwie dziesięć minut. Panowie rzucili się za to w wir obowiązków domowych. W 2023 r. polski mężczyzna każdego dnia opiekował się dzieckiem średnio o dwie minuty dłużej niż w 2013 r. Na zakupach spędzał cztery minuty dłużej niż przed dekadą i aż dziewięć minut więcej przeznaczał na przygotowanie żywności dla najbliższych. Ich partnerki mogły dzięki temu o dwie minuty skrócić średni dobowy czas spędzany w kuchni” – pisze Marek Rabij, porównując ze sobą badania z 2023 i 2013 roku. Interesująca jest też rozmowa o tym, jak trening piłkarski może wspomóc… ewangelizację. „Da się, ale nie wprost. Na boisku nie ma miejsca na kaznodziejstwo. Ksiądz Jan Bosco, założyciel zgromadzenia salezjanów, zauważył, że gra w piłkę odciąga od zła chłopaków, którymi opiekował się w parafii w Turynie. Lubił mawiać: 'boisko żywe, diabeł martwy, boisko martwe, diabeł żywy’. To byli chłopcy z ulicy, z biednych rodzin, którzy kradli i dokonywali innych przestępstw, żeby przeżyć. Nigdy by nie przyszli do kościoła, ale zagrać w piłkę – to co innego. Oczywiście samo boisko nie dokona cudów, potrzebna jest obecność dobrego wychowawcy. Ksiądz Bosco grał z nimi i przy tej okazji ich wychowywał. Sport był dla niego narzędziem. Na przykład podczas treningu kogoś zaczepiał i pytał, czy był do spowiedzi. I taki chłopak mógł pójść do konfesjonału po prostu z sympatii do księdza. Pedagogika księdza Bosco polegała na budowaniu dobrej relacji. Nie dasz rady nikogo wychować, ewangelizować, nawrócić, zmienić, jeżeli go nie poznasz i się z nim nie zaprzyjaźnisz” – opowiada Małgorzata Jacko, prezeska Parafialnego Klubu Sportowego Jadwiga z Krakowa. Poruszający jest też reportaż z Ukrainy. Dziennikarka „Tygodnika” opowiada o tym, jak dyżurowała razem ze służbami ratowniczymi ze wschodniej Ukrainy. „Wzywani są codziennie. Do gaszenia pożarów wywołanych artylerią, dronami, bombami lotniczymi. Czasem do wyciągania znajomych spod gruzów. Dopóki dron nie trafił ich samochodu-cysterny, wozili wodę mieszkańcom z dzielnic, gdzie nie działa wodociąg. Roma gasił pożar pasieki. W podzięce od właściciela przywiózł na remizę trzylitrowy słój miodu. Był wezwany, gdy rakieta uderzyła w szkołę, do której kiedyś chodził. Żenia Niebieskooki gasił pożar bloku, w którym bomba zabiła matkę jego kolegi z dzieciństwa. – Patrzysz ludziom w oczy i widzisz, że są bezsilni. I że wyczekują od nas nadziei – mówi Roma, gdy w szumie wentylatora siadamy podczas jego zmiany w remizie. Na zewnątrz upał” – czytamy. Warto sięgnąć też po rozmowę z Anną Krawczak, matką i badaczką dzieciństwa, która opowiada o tym, jak znaleźć sens i szczęście w rodzicielstwie.

Przewodnik Katolicki

W „Przewodniku Katolickim” przeczytamy m.in. o zagadce Garabandal: „Mocny podjazd pod górę. Jeden z ostatnich po minięciu wsi Cosio w Górach Kantabryjskich, w północnej Hiszpanii. Dalej już tylko mała, zamieszkana przez niespełna 300 osób wieś San Sebastian de Garabandal. To fenomen na hiszpańskiej mapie nieruchomości, gdyż większość z budynków stoi pusta. Ich właścicielami w wielu przypadkach są obcokrajowcy, głównie Amerykanie. Nieruchomości nabywali przeważnie po przybyciu tu w charakterze pielgrzymów – tłumaczy jeden z mieszkańców hiszpańskiej wsi, która rozgłos zdobyła w dekadzie lat 60. XX w. za sprawą czterech nastoletnich dziewczynek, które doświadczyły domniemanych objawień Matki Bożej z Góry Karmel oraz Świętego Archanioła Michała”. Redakcja podejmuje też temat chorób otępiennych: „Choroby otępienne, której najczęstszym przykładem jest choroba Alzheimera, stają się wyzwaniem naszych czasów, dotykając coraz więcej seniorów i ich rodzin. Problem często pozostaje ukryty. Czas na większą solidarność i systemowe wsparcie”. O znaczeniu soboru w Nicei sprzed 1700 lat przeczytamy z kolei w rozmowie z kard. Grzegorzem Rysiem, historykiem Kościoła. „Wtedy nie było takich różnic między Kościołami, to był zupełnie inny czas. Trwał jednak spór teologiczny, bardzo ważny – bo dla chrześcijan nie ma ważniejszego pytania niż to, kim był Jezus Chrystus. Chrześcijaństwo nie było tak bardzo podzielone, w sposób niestety dziś już ustabilizowany. Dziś istnieje wiele denominacji, które mają swoją – niekiedy długą – tradycję. Obie te sytuacje są ze sobą niezestawialne. Jednak sobór nicejski może pomóc w relacjach między Kościołami. Uświadomić nam to, co nas fundamentalnie łączy. Bo na co dzień skupiamy się na tym, co nas – nie zawsze fundamentalnie – różni. To, co łączy, jest podstawowe; to, co dzieli – nie zawsze ma taką kwalifikację” – mówi rozmówca.

Gość Niedzielny

W „Gościu Niedzielnym” rozmowa z bp. Krzysztofem Zadarko, delegatem KEP ds. imigracji. „Weszliśmy w epokę masowych migracji. W Polsce jest obecnie ok. 2,5 miliona obcokrajowców, choć jeszcze 10 lat temu spieraliśmy się w kwestii przyjęcia 10 tysięcy Syryjczyków. Choć cudzoziemcy żyją wśród nas, nadal niewiele o nich wiemy. Rozpoznajemy ich po twarzach, kolorze skóry, domyślamy się ich religii, ale ta niewiedza powoduje napięcie. To naturalne zjawisko, ale problem jest w tym, że zostało ono skrajnie upolitycznione. Wiąże się to z polaryzacją, z którą, niestety, coraz bardziej się oswajamy. Można odnieść wrażenie, że kto bardziej nienawidzi, ten ma rację i jest skuteczniejszy. Politycy podsycają te nastroje, serwując nam przekaz emocjonalny, zbudowany na dramatycznych, subiektywnych i selektywnych obrazach z ulic na zachodzie Europy i w nieporównywalnej skali w Polsce. Nienawiść została ubrana w pseudodyskusje, a na bok odłożyliśmy wiedzę, fakty” – przyznaje duchowny. Redakcja pisze też o „śmiertelnym nawyku”, czyli o tym, że 9 na 10 kierowców sięga za kółkiem po smartfona: „Rozwój technologii mobilnych diametralnie zmienił sposób podróżowania. Dzięki aplikacjom mamy mapy, alternatywne trasy i informacje o przepustowości ulic. Znaczna część samochodów ma moduły ekranowe, zapewniające wyświetlanie wszelkich danych, co z pewnością ułatwia przemieszczanie się. Smartfon jednak trzymany w ręku ogranicza koncentrację, wpływa na panowanie nad pojazdem. Korzystanie z tych urządzeń w czasie jazdy jest jednym z głównych czynników wpływających na bezpieczeństwo podróży”.

Idziemy

W nowym wydaniu „Idziemy” przeczytamy m.in. o sytuacji na Bliskim Wschodzie: „Wydarzenia na Bliskim Wschodzie przyspieszyły na tyle, że trudno pojąć, co się tam właściwie dzieje. Dlaczego Izrael staje po stronie Druzów, a więc wyznawców religii zbliżonej do islamu? Dlaczego państwo żydowskie bombarduje Damaszek? Do gry weszła też Turcja. Szef MSZ Hakan Fidan oświadczył, że jego kraj podejmie bezpośrednią interwencję, aby powstrzymać zagrożenie podziału Syrii i zapobiegnie wszelkim próbom uzyskania autonomii przez opozycyjnych bojowników. Czyżby oznaczało to, że doszło tam do wojny wszystkich ze wszystkimi? Sprawa okazuje się o wiele prostsza, choć zarazem zawikłana. Otóż kraje bliskowschodnie nie są jednolite etnicznie. Myślimy, że oprócz Izraelczyków żyją tam Arabowie. Tymczasem ci ostatni mogą być szyitami lub sunnitami, a więc wyznawcami zwalczających się odłamów islamu; mogą być też chrześcijanami. A Druzowie są przez muzułmanów uznawani za heretyków. Ci żyjący w Izraelu są lojalnymi obywatelami tego kraju i służą w izraelskiej armii. Na dokładkę Izrael nie chce, by Syria się wzmocniła, bo wówczas mogłaby się domagać zwrotu zajętych przez niego w 1967 r. Wzgórz Golan”. Redakcja proponuje też czytelnikom tekst o randkach małżeńskich: „Znani amerykańscy doradcy rodzinni Les i Leslie Parrott sugerują, żeby ta sekwencja wyznaczała czas, który będziemy poświęcać na budowanie relacji małżeńskiej w ciągu dnia, tygodnia i roku. Chodzi o to, by co roku wyjechać tylko we dwoje na trzy dni, co tydzień wyjść gdzieś razem na trzy godziny i każdego dnia poświęcić trzydzieści minut na budowanie więzi i bliskości”.

Niedziela

Na początku sierpnia „Niedziela” proponuje swoim czytelnikom materiał o nałogach. „Możliwość podejmowania decyzji to przywilej, z którego rezygnujemy bardzo często. Dlaczego? Zwykle z wygody lub lęku, ale bywa i tak, że oddaliśmy naszą wolność, aby poczuć ulgę, zapomnieć, zmienić codzienną walkę i pracę w ułudę nirwany. Najczęściej tak rozpoczyna się nałóg. Liczne badania – oparte na nie najmądrzejszej metodyce – wskazują, że znaczna liczba młodych ludzi sięga po używki z ciekawości lub z potrzeby identyfikacji z grupą. Pewnie bywa i tak, ale największym źródłem wszelkich uzależnień jest niezgoda na siebie. Odrzucenie siebie i swojej sytuacji życiowej. Nie bez znaczenia jest także środowisko, w którym wzrastamy. Biedny dom pełen miłości będzie zawsze lepszy niż dom bez relacji, za to pełen zbytku. Alkoholizm, narkomania, uzależnienie od hazardu czy seksu są w największym stopniu demokratyczne. Chorują na to zarówno licealiści, jak i emeryci, profesorowie i robotnicy fizyczni, policjanci i złodzieje, księża i lewicowi aktywiści, kobiety i mężczyźni, bogaci i biedni, inteligentni i ci nieco mniej. Można powiedzieć, że nałóg jest bardzo sprawiedliwy i nie ma względu na osobę” – czytamy. Wakacyjnie warto zaś sięgnąć do tekstu o Kapadocji: „Kraina utożsamiana dziś przede wszystkim z niezwykłymi formacjami skalnymi, nad którymi można odbyć lot balonem, ma dużo więcej do zaoferowania przybyszom, zwłaszcza jeśli są chrześcijanami”.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze