Sebastian Szymczak/Misyjne Drogi

Jak chłopaki. Kobiety na boisku też potrafią się bić

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Niedawno zakończyły się ósme Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej Kobiet we Francji. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze 40 lat temu, kobiety, by grać na boisku musiały mieć zgodę… swoich własnych mężów lub ojców.

Rano odprowadzały dzieci do przedszkola, potem sprzątały, robiły obiad dla męża, a popołudniami… kopały piłkę na lokalnym boisku. Takie były właśnie pierwsze reprezentantki kobiecej piłki nożnej we Francji. I jak się okazało, spełniały się w tej roli bardzo dobrze. Co prawda pierwsze mistrzostwa świata w piłce nożnej kobiet odbyły się w Chinach, to jednak francuska historia powstania pierwszej drużyny piłkarskiej kobiet jest w pewnym sensie niesamowita.

1969 rok. Francuskie Reims. Piłka nożna we Francji należy jeszcze do świata mężczyzn. Jednak wszystko zmienia się za sprawą pewnej sekretarki, która skrycie, w szufladzie biurka trzyma radio do słuchania meczów piłki nożnej… męskiej.

Film Juliena Hallarda to lekkie oderwanie od rzeczywistości ciężkich i głębokich filmów egzystencjalnych a jednocześnie dowód na to, że Francuzi wciąż potrafią robić komedie w swoim starym, dobrym stylu.

Nie jest to opowieść o feministkach, które za wszelką cenę chcą wywalczyć prawo do grania na boisku, ale o matkach, córkach, gospodyniach domowych czy nawet kelnerkach, które chciały coś w swoim życiu zrobić, wyrwać się z monotonnej rzeczywistości. Tak się jednak złożyło, że zbiegło się to z burzliwymi latami walki o równe uczestnictwo kobiet w publicznym dyskursie społecznym. Nie tylko jeśli chodzi o sport.

Podobało mi się w tym filmie lekkie przedstawienie tych wszystkich kwestii, które w gruncie rzeczy były i są poważne. Julien Hallard pozwolił sobie na humor w scenach, które w rzeczywistości zapewne takie nie były. Dlatego jednak film jest tak świetny, ponieważ nie wywołuje we widzu agresji ale refleksję.

Film odpowiedni jest w zasadzie dla całej rodziny, oglądać można go bez podziału na wiek, zainteresowania czy nawet płeć. Każdy znajdzie w nim coś, co podobnie jak mnie, skradnie jego uczucia filmowe.

***

Pod tagiem #RecenzjeZofii znajdą się niedługo kolejne recenzje.

Zobacz także
Wasze komentarze