fot. unsplash

Telewizja zaraża optymizmem [RECENZJA]

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Na planach filmów i seriali chwilowo nic się nie dzieje. Pandemia wstrzymała produkcję ulubionych programów – tak w Polsce, jak i na całym świecie. Zaczynają jednak powstawać seriale tworzone w domach aktorów. I jedną z takich produkcji zrobiła też Telewizja Polska. Czy to udany serial?

„Będzie dobrze, kochanie” to niedługi (odcinki ok. 10-minutowe) serial komediowo-obyczajowy, który od dwóch tygodni można śledzić na antenie TVP 2. To opowieść wprost odnosząca się do trwającej pandemii. Justyna i Artur (wcielili się w nich Wiktoria Gąsiewska i Filip Gurłacz) planują za kilka tygodni wzięcie ślubu z hucznym weselem. Epidemia dość skutecznie zmusza ich jednak do zmiany planów. Przede wszystkim – pracujący w Australii Artur traci pracę (firma, w której pracuje zbankrutowała) i nie ma też jak wrócić do Polski. I to punkt wyjścia do najnowszej produkcji TVP. 

>>> Zofia Kędziora: Franciszek, pierwszy papież, który wystąpił w filmie. Z muzyką Patti Smith. Jest na Netflixie!

Życie online 

Serial opiera się na bardzo prostym formacie. Aktorzy w domach nagrywają swoje sceny, które zawsze są łączeniami wideo z innymi bohaterami serialu. Od dwóch miesięcy tak wygląda życie wielu z nas. Z rodziną, przyjaciółmi czy ze współpracownikami łączymy się poprzez wideokonferencje. Sam tego ostatnio doświadczyłem, bo tą drogą odbywały się nasze kolegia redakcyjne. I tak samo w „Będzie dobrze, kochanie” interakcje pomiędzy poszczególnymi bohaterami rozgrywają się właśnie na płaszczyźnie owych łączeń. Rozmawiają ze sobą przyszli małżonkowie, ale też ich rodzice i babcia (jak zwykle niezawodna Bożena Dykiel). I tak jak w życiu, muszą sobie też jakoś poradzić z techniką. Okazuje się przecież, że nie zawsze jakość połączenia internetowego jest najlepsza i czasem nie zrozumiemy drugiej strony (co potem prowadzi do różnych dziwnych sytuacji). Nie każdy też tak samo dobrze radzi sobie z komputerami i światem wirtualnym. Niekiedy tej rzeczywistości nie ogarniamy (jak matka Justyny, w którą wciela się Ilona Ostrowska), a innym razem nie ma ona przed nami chyba żadnych tajemnic (jak babcia Bronia, którą odgrywa wspomniana Bożena Dykiel). 

Siła w prostocie 

Ten serial nie udaje, że chce być ambitną, dającą do myślenia produkcją pełną twistów (niektórzy sięgają tylko po tzw. ambitne seriale). Nie, to jest prosta produkcja, ale w tej prostocie tkwi jej siła. Bo ten serial powstał przede wszystkim po to, by podnieść widzów trochę na duchu. Wielu z nas ma już dosyć marazmu i sytuacji, w której znajdujemy się od dwóch miesięcy. Chcemy normalności i czasem wydaje nam się, że to tylko my przeżywamy teraz takie trudniejsze dni. Tymczasem, to doświadczenie globalne, które pewnie z czasem będzie można określić jako pokoleniowe. Dlatego postanowiono w krzywym zwierciadle (choć czy aby na pewno jest ono krzywe?) pokazać naszą codzienną walkę z tą pandemią. Bo SARS-CoV-2 wpłynął na życie każdego z nas. Coś nam zabrał, coś zatrzymał, coś zablokował. Jak bohaterom tego serialu. I pewnie z życia każdego z nas dałoby się teraz stworzyć scenariusz dobrego sitcomu. 

>>> 8 filmów, które mówią o znaczeniu życia więcej, niż plakaty pro-life 

fot. unsplash

Będzie dobrze 

W każdym odcinku „Będzie dobrze, kochanie” pojawia się jakiś problem, najczęściej związany z uczuciem Justyny i Artura i przygotowaniami do ich ślubu. I przez kolejne łączenia wideo bohaterowie próbują znaleźć jakieś rozwiązanie tego problemu. Ostateczne rozwiązanie nie zawsze jest tym pierwotnym, ale z każdej sytuacji udaje się znaleźć jakieś wyjście. Bo finalnie „będzie dobrze” – jakoś to życie się ułoży, choć będzie trochę inne, niż zakładaliśmy. Pewnie niektórzy nie lubią takich tendencyjnych opowieści. Ja jednak uważam, że szczególnie w tym czasie dawka optymizmu jest nam po prostu potrzebna. To podarowanie nam nadziei – nawet jeżeli za pośrednictwem serialu telewizyjnego. Przez kilkanaście minut możemy spojrzeć na wyolbrzymioną wersję pandemii (i znowu – czy na pewno wyolbrzymioną?). Możemy spojrzeć na… swoje własne zachowania – przecież nasza codzienność pełna jest teraz absurdu. Wszystko po to, by ostatecznie móc sobie powiedzieć: „będzie dobrze”. Innego rozwiązania nie ma.  

>>> Miłość silniejsza od koronawirusa, czyli ślub w czasie pandemii

Serial można oglądać w każdy czwartek i piątek o 20:40 na TVP 2, a także w serwisie TVP VOD. 

Zobacz także
Wasze komentarze