fot. facebook.com/alyssa.l.tate

W szpitalu walczył o życie ludzi. Po tygodniach rozłąki w końcu zobaczył syna

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Jared Burks to lekarz z Arkansas w Stanach Zjednoczonych. Nie widział swojego synka od 2 tygodni. Gdy skończył wielogodzinny dyżur w szpitalu, mógł w końcu zobaczyć się z rodziną. Jedyną możliwą opcją był jednak kontakt wyłącznie przez szybę: 

To zdjęcie zamieszczone w internecie przez jego żonę stało się symbolem wysiłku lekarzy i całego personelu medycznego w walce z pandemią koronawirusa. Podobne sytuacje są też w Polsce. Lekarze, pielęgniarki czy ratownicy medyczni, którzy pracują przy zarażonych albo potencjalnie zarazonych, często decydują się na rozłąkę z rodziną. Wszystko po to, by nie narażać ich na ewentualne niebezpieczeństwo. Rozłąka to troska o ich zdrowie, jest jednak dla całej rodziny trudnym wyzwaniem, bardzo bolesnym przeżyciem. Przed rodziną doktora Burksa jednak kolejne dramatyczne wyzwanie… Wczoraj przez miasto przeszło tornado, a ich dom został całkowicie zniszczony.

>>> Włoskie ratowniczki, w przerwie w pracy, poszły do św. Rity. Świat w czasach zarazy [GALERIA]

W Stanach Zjednoczonych znajduje się obecnie epicentrum pandemii. Dzisiejsze statystyki mówią o około 124 tysiącach zakażonych i niemal 2300 ofiarach. Zdecydowana większość z nich to osoby starsze i dodatkowo chorujące na choroby układu krążenia czy oddechowego. Najgorsza sytuacja jest w stanie Nowy Jork – ulice są tam puste, a szpitale przepełnione. Miasto, które słynie z tego, że „nigdy nie śpi”, teraz wygląda jak wymarłe. W szpitalach zaczyna brakować nie tylko środków ochronnych, ale i respiratorów. Niestety, poszczególne stany zaczynają rywalizować między sobą o to, kto szybciej zdobędzie potrzebny sprzęt i środki medyczne. Donald Trump rozważał wprowadzenie dla Nowego Jorku 2-tygodniowej kwarantanny, ale ostatecznie taka decyzja nie zapadła.

>>> Ratownik medyczny: nie pracuję, bo od poniedziałku przebywam na kwarantannie [REPORTAŻ]

Zobacz także
Wasze komentarze