ksiądz

fot. Unsplash

Rady parafialne – struktury, które (nie) działają?

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Udział osób świeckich w administrowaniu parafią to nie zapowiedź zbliżającej się rewolucji. To coraz częściej codzienność. W Kościele są struktury, które umożliwiają świeckim włączać się mocno w decydowanie o wspólnocie. Nie zawsze są jednak wykorzystywane.

W Kościele obecne są różne modele zarządzania parafią. Wiele zależy od proboszcza. Czasem świeccy mają do powiedzenia więcej, a czasem proboszcz samodzielnie podejmuje wszystkie decyzje, a rady parafialne zwoływane są tylko na wizytację biskupa. Kodeks Prawa Kanonicznego zaleca jednak, aby wierni mieli w kluczowych kwestiach coś do powiedzenia.

„W każdej parafii powinna być rada do spraw ekonomicznych, która rządzi się nie tylko przepisami prawa powszechnego, lecz także normami wydanymi przez biskupa diecezjalnego. Wierni dobrani zgodnie z tymi normami świadczą proboszczowi pomoc w administrowaniu dobrami parafialnymi” (KPK kan. 537).

We wcześniejszym punkcie czytamy z kolei, że biskup może podjąć decyzję o ustanowieniu rad duszpasterskich w parafiach, jeśli uzna to za pożyteczne.

„Ma jej przewodniczyć proboszcz, a członkami powinni być wierni wraz z tymi, którzy z urzędu uczestniczą w trosce duszpasterskiej o parafię i pomagają w ożywianiu działalności pasterskiej” – czytamy.

msza

fot. unsplash

Współodpowiedzialność

Udział osób świeckich w życiu Kościoła nie musi i nie powinien kończyć się tylko na uczestniczeniu w niedzielnej mszy świętej czy w nabożeństwach. Dobrze byłoby, gdyby zostały one dopuszczone również do współdecydowania czy współadministrowania wspólnotami. – Rady duszpasterskie i ekonomiczne to szalenie istotne struktury i narzędzia w Kościele. Po pierwsze, muszą to być wybrani, zaufani i kompetentni ludzie, którzy biorą z proboszczem odpowiedzialność za wspólnotę w wymiarze duszpasterskim – takim jak wizja parafii, sposoby docierania do wiernych, decydowanie o liczbie i przebiegu wydarzeń duszpasterskich w całym roku, a także w wymiarze ekonomicznym – mówi ks. Michał Tomiak, duszpasterz akademicki. – Bardzo potrzebna jest dziś transparentność finansowa parafii. Myślę, że wielu, naprawdę wielu księży się tego chorobliwie boi. Mówię tu zwłaszcza o starszym pokoleniu księży, którzy nauczyli się żyć w stylu skrajnie indywidualistycznym. Duszpastersko i ekonomicznie. W pewien sposób wymusiła to komuna, która chciała zabić ducha chrześcijańskiego i położyć „łapę” na dobrach kościoła – dodaje ks. Tomiak.

>>> Prymas Polski: Kościół nie może być zamkniętą twierdzą [ROZMOWA]

Wszystko zależy od wiary proboszcza

Duszpasterz akademicki przyznaje także, że mamy dziś mnóstwo parafii, w których ksiądz cały czas żyje w takim stylu, że probostwo jest twierdzą nie do zdobycia, a ludzie boją się tam zaglądać. Nie znają wizji parafii, a już tym bardziej nie mają szczegółowej wiedzy na temat wpływów i wydatków. Proboszcz jest sam dla siebie „sterem, żeglarzem i okrętem”. Rady parafialne często istnieją tylko na papierze. – To właśnie jedna z form klerykalizmu, który tak zacięcie zwalcza papież Franciszek. Brnięcie w klerykalizm spowoduje odpływ ludzi, pogłębienie braku zaufania do księży. – podkreśla kapłan. Dodaje jednocześnie, że zna co najmniej kilka parafii, w których rady działają, mają realny wpływ na życie parafii i wiedzę na temat finansów. – Moim zdaniem wszystko to zależy od transparentności i wiary samego proboszcza. Jeśli żyje ewangelicznie, to wie, że Kościół nie należy do niego, a on jest sługą i zarządcą, który przede wszystkim ma być duszpasterzem i jako duszpasterz stanie przed Bogiem – zaznacza ks. Michał Tomiak.

fot. unsplash

Świeckim nie zawsze się chce

Nie zawsze jest jednak tak, że to księża niechętnie dopuszczają świeckich do administrowania wspólnotą. Bywa, że problem jest po drugiej stronie. Trzeba uderzyć się w nasze świeckie piersi, bo często krytykujemy, że środowisko księży jest zamknięte, ale słabo kwapimy się do brania na siebie dodatkowych obowiązków. Spora grupa ludzi nie utożsamia się z parafią jako dobrem wspólnym. Trzeba też sprawiedliwie zauważyć, że nierzadko nie jest to kwestia lenistwa, ale po prostu braku czasu. Każdy, kto ma żonę/męża i choćby niewielką gromadkę dzieci wie, że wygospodarowanie kilku godzin w ciągu tygodnia na dodatkowe spotkanie czy zajęcie jest ekstremalnym wyzwaniem. Nie jest to jednak niemożliwe. – Ludzie żyją dziś w szalonym świecie. To kolejny realny problem. Rada zakłada poświęcenie czasu, pomysłów, branie odpowiedzialności. Wielu nie może sobie na to pozwolić, ale jeśli proboszcz pokaże autentyczną troskę o parafię, szybko znajdzie ludzi, którzy pospieszą mu z pomocą. Widoczna wiara, otwartość i transparentność księdza szybko sprawią, że wierni będą przy nim – mówi ks. Tomiak. – Mogę zaświadczyć, że parafie i proboszczowie, u których pracowałem tzn. parafia pw. Wszystkich Świętych w Tarnowie Podgórnym za czasów ks. Adama Prozorowskiego i parafia pw. św. Stanisława Kostki z ks. Krzysztofem Skowrońskim, to wspólnoty, w których rady parafialne realnie działały i były dowodem, że można tak budować wspólnotę. Dziś jestem duszpasterzem akademickim i na takich założeniach buduję dużą wspólnotę z tradycjami, którą jest Duszpasterstwo Akademickie św. Rocha przy Politechnice Poznańskiej. Mamy zespół liderów i sekretarzy duszpasterstwa, z którymi spotykam się regularnie. Wspólnie planujemy wszystkie nasze działanie i je nadzorujemy – opowiada.

>>> Świeccy wstają z kanapy

Każdy wierzący powinien czuć się w Kościele jak u siebie w domu. Nie będzie się tak jednak czuł, jeśli sam nie będzie chciał się zaangażować w dbanie o ten dom lub zostanie mu to uniemożliwione. Dopuszczenie świeckich do struktur decyzyjnych we wspólnotach zwiększa wiarygodność Kościoła. Atmosfera tajemnicy, oblężonej twierdzy i niedostępności powoduje tylko wrogość, niechęć, a w najlepszym razie ograniczone zaufanie. Tak nie można zbudować żadnej wspólnoty.

Coraz częściej wartość współpracy duchownych ze świeckimi jest w Kościele zauważana i doceniana. Tam, gdzie działa to sprawnie, to widać owoce. Wspólnoty żyją, a ludzie mają poczucie, że nie tylko w czymś uczestniczą, ale także coś tworzą. I o to właśnie chodzi.

Zobacz także
Wasze komentarze