fot. cathopic

Są pozytywne strony pandemii dla Kościoła w Polsce. Jakie?

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.
Wierzący sprawnie organizowali swoje „domowe Kościoły” i prowadziły życie religijne w swoich domach – zauważa ks. Wojciech Sadłoń, dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK).

Dyrektor odpowiedział na ankietę przesłaną KAI o Kościele w Polsce wobec epidemii koronawirusa. Duchowny ocenił, że spory o Komunię na rękę świadczą o żywotności trosk religijnych katolików w Polsce.

Przeczytaj też >>> Sondaż: 40 proc. Polaków więcej myśli o sensie życia, tylko 7 proc. częściej się modli

fot. EPA/JOSE JACOME

Poniżej odpowiedź ks. Wojciecha Sadłonia:

Czy epidemia Covid-19 pokazała/uświadomiła/ujawniła jakąś prawdę o Kościele w Polsce? Czy pokazała coś ważnego? Czy ten obraz skłania do zadowolenia czy raczej niepokoju?

Epidemia Covid-19 odsłoniła sprawność organizacyjną, dynamizm życia religijnego Polaków, jego powiązanie z życiem codziennym, zakorzenienie wolności religijnej w naszym kraju a ponad wszystko personalistyczną mentalność katolików.

Epidemia była bez wątpienia sprawdzianem dla całej sieci instytucji katolickich w Polsce. Szybkie reakcje abp. Gądeckiego i sprawne komunikowanie z mediami sprawiły, że organizacje katolickie (przede wszystkim diecezje i parafie) sprawnie dostosowywały się do zaleceń służb sanitarnych. Z zachowaniem autonomii poszczególnych diecezji, ujawniła się w tym w pewnym sensie oddolna spójność pomiędzy poszczególnymi biskupami, duchowieństwem i świeckimi. Instytucja Kościoła wykazała się troską o człowieka i jego życie, jak i również troskę o dobro wspólne, jakim jest całe społeczeństwo. Wydaje się również, że kolejny raz sprawdził się również model finansowania Kościoła a Polsce, polegający bezpośrednio na ofiarności wiernych a nie na centralnych budżetach. Wierni byli w stanie wspierać swoje parafie finansowe również na odległość.

fot. EPA/IAN LANGSDON

Czy okres izolacji, związany nieuchronnie z przeżywaniem liturgii w domu, mógł wpłynąć na pogłębienie wiary i oczyszczenie jej z pewnych zbędnych elementów, czy grozi raczej oddaleniem, uśpieniem, skłonnością do pozostania na wygodnej kanapie?

Epidemia ujawniła dynamikę życia religijnego katolików w Polsce. Życie religijne w czasie kwarantanny nie zamarło. Kościoły nie zostały zamknięte. Na tym tle, kolejny raz widać żywotność religijną Polaków na tle innych krajów Europy, nie to nie tylko zachodnich. Pojawiły się nowe (innowacyjne) formy modlitwy i korzystania z sakramentów – przede wszystkim za pomocą internetu oraz grupy modlitewne na Facebooku. Katolicy mieli autentyczną potrzebę uczestniczenia przede wszystkim w sakramentach. Świadczą o tym statystyki oglądalności Mszy św. w telewizji i internecie. Inne formy duchowych praktyk nie przyciągały tak jak sama Eucharystia. Ponadto osoby wierzące sprawnie organizowały swoje „domowe Kościoły” i prowadziły życie religijne w gospodarstwie domowym. Spory wokół przyjmowania Komunii św. na rękę czy też Komunii duchowej – niemal niezrozumiałe dla katolików na Zachodzie – według mnie świadczą o żywotności trosk religijnych katolików w Polsce. W pewnym sensie różnego rodzaju „fakenewsy” oraz różnego rodzaju mesjanistyczne interpretacje epidemii również mogą świadczyć o tym, że nie mieścimy się jako społeczeństwo w ramach „żelaznej klatki” ciasnego racjonalizmu.

Fot. cathopic

Epidemia ujawniła również głębokie pokłady wolności religijnej w naszym kraju. Katolicyzm w sposób oddolny obecnym był w przestrzeni publicznej, również medialnej oraz również brany pod uwagę w rozwiązaniach sanitarnych. Jednocześnie nie posiadał jakiś wyjątkowych praw. Służby administracji państwowej egzekwowały wypełnianie prawa przez organizacje katolickie tak samo jak przez inne sektory życia publicznego w Polsce. Jednocześnie katolicy nie pozostawali bierni w swoich postawach religijnych wobec restrykcji, lecz szukali nowych form wyrazu swojej wiary. W pewnym sensie mieliśmy do czynienia ze skutecznym balansowaniem na granicy niezależności Kościoła katolickiego względem państwa z troską o dobro wspólne, tak jak zakłada to Konstytucja Rzeczpospolitej. Wydaje mi się, że szeroko rozumiany katolicyzm w Polsce zdał egzamin z epidemii przede wszystkim dzięki personalistycznie ukształtowanej mentalności. Zgodnie z takim podejściem w centrum stoi osoba ludzka. Liczy się człowiek i jego dobro. Ale człowieka rozumiemy relacyjnie, czyli otwartego na Boga i w Bogu znajdujący swoje spełnienie.

Przeczytaj też >>> Tomasz Terlikowski: polski katolicyzm staje się coraz mniej racjonalny [OPINIA]

Czy okres ten zaowocował jakimiś nowymi inicjatywami ewangelizacyjnymi, będącymi w Księdza polu widzenia?

Jeśli chodzi o oddziaływanie epidemii na przemiany polskiego katolicyzmu, za wcześnie, aby o nich przesądzać. Bez wątpienia jednak będą one miały miejsce w trzech obszarach. Po pierwsze będą przebiegać w kierunku wzmacniania pozainstytucjonalnego zaplecza (co zresztą było domeną katolicyzmu w Polsce w czasie komunizmu). Epidemia możne również wpłynąć na formy praktyk religijnych, w tym przede wszystkim uczestniczenia w niedzielnej Mszy św. Za wcześnie jednak, aby wyrokować o kierunkach tych zmian. Wreszcie epidemia może wpłynąć na troski najmłodszego pokolenia, które jak wiadomo zaczęło dystansować się od religii. Przed nami na pewno kilka dobrych lat na przyglądanie się temu, jak zmieniać się będzie życie religijne Polaków po epidemii i w nowym globalnym porządku społecznym.

Zobacz także
Wasze komentarze