Fot. screen z yt Archidiócesis de Valencia

Siostry w dżinsowych habitach. Ta wspólnota przeżywa prawdziwe powołaniowe tsunami 

Ten instytut zakonny to fenomen. Wspólnotę tworzy około 200 młodych sióstr. Tylko jedna z nich przekroczyła ma ponad 40 lat. Chodzą w dżinsowych habitach, a ich założycielka – s. Weronika Berzosy – nazywana jest współczesną Teresą z Avila. 

Zaczęło się od prawdziwego powołaniowego tsunami, które nawiedziło rejon Burgos. W Hiszpanii takiego zjawiska nie było od XVI wieku, kiedy to żyła św. Teresa z Avila, założycielka karmelu. Tym razem dziesiątki młodych dziewczyn wstępowały do klasztorów klarysek w Lerma i La Aguilera. Ale na tym nie koniec historii. 

Kim jest siostra Weronika? 

Za tym zjawiskiem stoi jedna kobieta – siostra Weronika Maria Berzosa Martines. Obecnie ma niecałe 50 lat. Kiedy miała 18 lat, zdecydowała się przerwać studia medyczne i wstąpiła do sióstr klarysek w Lerma, czyli do zakonu kontemplacyjnego, który ma jedną z najbardziej surowych reguł. Wywołała tym niemałe poruszenie, ponieważ była pierwszą nowicjuszką od 23 lat. Wówczas w klasztorze mieszkało 12 sióstr. Najmłodsza z sióstr, które były w tym klasztorze miała 40 lat. Na początku różnica wieku, która była między nią a pozostałymi siostrami, sprawiała, że nie było jej łatwo. Ostatecznie jednak została i przyjęła zakonne imię Weronika. 

Fot. screen z yt Archidiócesis de Valencia

„Cud z Lermy” 

Kiedy stała się mistrzynią nowicjatu i przełożoną konwentu, do klasztoru zaczęło zgłaszać się bardzo dużo kandydatek. Wkrótce zapełnił się nie tylko klasztor w Lermy, ale także w La Aguilera. Żeby zobaczyć skalę rozwoju, warto spojrzeć na liczby. W 2002 r. sióstr było 72, w 2004 było ich 92, a w roku 2005 już 105, aż w końcu ponad 180 sióstr. Zaczęto mówić o „cudzie z Lermy”. 

Przybywało kandydatek, ale do klasztoru zaczęli także coraz liczniej przyjeżdżać ludzie świeccy, z którymi siostry dzieliły się świadectwem wiary. Takie życie coraz trudniej było pogodzić z regułą i sposobem życia klarysek, które mają bardzo ograniczony kontakt ze światem. Siostra Weronika chciała, aby klasztor stał się centrum duchowości, który pociągałby ku Chrystusowi ludzi świeckich. W ten sposób rozpoczął się proces rozeznawania drogi, jaką powinna dalej iść rozrastająca się wspólnota. 

>>> Odwiedzamy pierwsze w Polsce i Europie Sanktuarium św. Szarbela [+GALERIA] 

W dżinsowych habitach 

W lutym 2010 roku klaryski z obu konwentów przekształciły się w instytut życia konsekrowanego o nazwie Jesu Communio. A 8 grudnia 2010 roku został oficjalnie zatwierdzony przez Stolicę Apostolską. Obecnie ich główny klasztor znajduje się w San Pedro Regalado w La Aguilera (Burgos). 

Za wyjątkiem siostry Weroniki żadna z sióstr nie przekroczyła czterdziestki. Pochodzą głównie z miast, niektóre przerwały studia. Studiowały wcześniej prawo, ekonomię, fizykę, chemię, architekturę. Są też takie, które pracowały jako modelki. Niektóre z nich były w różnych wspólnotach, np. w Opus Dei, Ruchu Szenstackim czy na Drodze Neokatechumenalnej, ale część z nich nie przynależała do żadnych ruchów. 

Instytut Życia Jesu Communio ma swoją regułę i statuty, a siostry chodzą w dżinsowych habitach. Dlatego potoczne nazywane są „siostrami w dżinsach”. Habit przepasują białym sznurem, a na głowie siostry noszą niebieską chustę. 

Fot. screen z yt Archidiócesis de Valencia

Kontemplacyjne, ale nie klauzurowe 

Instytut Jesu Communio jest wspólnotą o charakterze kontemplacyjnym, ale nie klauzurowym. Oznacza to, że wspólnota, żyje modlitwą kontemplacyjną. Siostry powołane są, aby całkowicie należeć do Pana Jezusa, modlić się dzień i noc, obejmując cierpienia i nadzieje świata. To głębokie życie duchowe ma jednak promieniować na zewnątrz i pociągać ku Chrystusowi ludzi żyjących w świecie. Ma być domem, w którym oczekuje się zawsze na syna zranionego, rozczarowanego, skruszonego, zagubionego.  

Siostry prowadzą życie kontemplacyjne, ale nie klauzurowe. Oznacza to, że mają kontakt ze światem, rozmawiają z ludźmi przybywającymi do klasztoru, by podzielić się tym, czego same doświadczają w życiu wiarą. Ich misją jest mówić o tym, że mimo słabości i upadków Duch Święty zdolny jest jednoczyć różnych ludzi, aby stali się jednym sercem i jedną duszą, by byli Kościołem. 

Arcybiskup Burgos, J.E. Gil Hellín, mówił, że wspólnota „nie jest refundacją ani adaptacją charyzmatu mniszek klarysek; ten ostatni nie potrzebuje żadnego przystosowania, aby dalej funkcjonować, ponieważ nadal przynosi bardzo obfite owoce świętości w Kościele. Jesu Communio jest czymś innym, jest nową rzeczywistością”.  

Pięć biologicznych sióstr w jednym zakonie 

Do wspólnoty wstąpiło także pięć sióstr z jednego domu. Jordán, Franceska, Amada, Ruth Maria i Nazareth kolejno wybierały drogę życia zakonnego w Instytucie Jesu Communio. Pierwszą była Jordán. W następnym roku wstąpiły Francesca i Amada de Jesus. Po dwóch miesiącach dołączyła do nich Ruth Maria, najstarsza z sióstr. W końcu, po kolejnych sześciu miesiącach, wstąpiła do Jesu Communio Nazareth. 

Już wstąpienie do Instytutu pierwszej z sióstr, Jordán, było rewolucją dla jej rodziny. A potem dołączyły do niej kolejne. – To była niespodzianka dla rodziny, że Pan powołał pięć z nas w ciągu zaledwie dwóch lat do Jesu Communio – opowiada Amada, która podzieliła się rodzinną i siostrzaną historią na jutubowym kanale Instytutu. 

Amada de Jesus powiedziała także, że siostry nie rozmawiały o tym miedzy sobą. – Nie wiedziałyśmy o tym pragnieniu, które Duch Święty w nas budził – opowiada. I dodaje: „Bóg ma swoje plany i zna czas i miejsce każdego z nas”. 

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze