Spinning out

fot. YouTube

Spacer po linie. Życie z dwubiegunówką [RECENZJA]

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

„Spinning out”, noworoczny serial Netflixa, zabiera nas na taflę lodowiska w Pinecrest. Obserwujemy walkę młodych łyżwiarzy figurowych o jak najwyższą pozycję w łyżwiarskim środowisku. Jednak sportowa walka to tylko pretekst do znacznie głębszej opowieści. Opowieści o trudach młodzieńczego życia, odkrywaniu swojego miejsca na ziemi i przede wszystkim o… życiu z chorobą dwubiegunową afektywną.

Łatwo przeoczyć tę serialową nowość, którą podarował nam Netflix. Na platformie pojawiła się bowiem dokładnie 1 stycznia – w Nowy Rok. Nie była jakoś specjalnie reklamowana. Ja jednak w noworoczny wieczór z ciekawości włączyłem pierwszy odcinek, by zobaczyć, co ma do zaoferowania streamingowy gigant. I okazuje się, że trafiłem na prawdziwą serialową perełkę, którego 10 odcinków pochłonąłem w zaledwie kilka dni. Na serial, który z jednej strony po prostu dobrze się ogląda, bo ma interesującą, wciągającą fabułę. A z drugiej strony na produkcję, która dotyka bardzo ważnych społecznie problemów. I pomaga przełamać wciąż tak obecne w społeczeństwie tabu dotyczące zdrowia psychicznego.

>>> Film „Dwóch papieży” nominowany do Złotego Globu

Trauma

Sun Valley to niewielkie miasteczko w górskiej części stanu Idaho. Miasto żyje przede wszystkim ze sportów zimowych. Jest położone na uboczu, z dala od największych atrakcji przyciągających turystów do Ameryki. Żyje swoim życiem. Takie okoliczności wykorzystano do przedstawienia nam historii o Kat Baker, młodej, utalentowanej łyżwiarce, która zmaga się z traumą. Jakiś czas temu podczas zawodów upadła na lód, skutkiem tego wypadku było pęknięcie czaszki. Dziewczyna boi się skoków – a to przecież nieodłączny element jazdy figurowej na lodzie. W serialu obserwujemy wiec walkę Kat z samą sobą o to, by się przełamać, by znów zacząć skakać. Pomóc w jej przełamaniu ma przejście z jazdy indywidualnej do jazdy w parze z Justinem Davisem.

Spinning out

fot. YouTube

W kolejnych odcinkach śledzimy, jak rozwija się relacja nowych partnerów z lodowiska – zarówno ta sportowa, jak i osobista. Jak się łatwo domyślić, między nimi zaczyna budować się jakieś głębsze uczucie. Ale myli się ten, kto spodziewa się, że „Spinning out” będzie ckliwym dramatem o nastoletniej miłości. Nie. Uczuciu Kat i Justina daleko do tego, co obserwujemy w klasycznych romansach. Ich relacja rozwija się bardzo zaskakująco.

>>> 3 książki na dobry początek nowego roku

Brutalna rywalizacja

Oczywiście, swoistym bohaterem tego serialu jest sport i rywalizacja na tafli lodu. I choć łyżwiarstwo figurowe wydaje się być bardzo delikatną, pełną subtelności dziedziną sportu, to tak naprawdę nie brakuje w nim brutalności. Oczywiście, nikt nikomu nie zadaje wprost przemocy, przynajmniej nie tej fizycznej. Ta brutalność przejawia się na linii relacji łączących poszczególnych sportowców. „Nie patrz w dół” – słyszy Kat od swej konkurentki. A przecież zmaga się z traumą po skoku… i po tych słowach oczywiście patrzy w dół. I ma problem z wykonaniem skoku. Oglądając jakiekolwiek zawody sportowe widzimy tylko końcowy efekt wielomiesięcznych przygotowań zawodników do startu. Nie widzimy, co dzieje się poza areną, jak wiele musza włożyć w to, by ostatecznie osiągnąć sukces. Tymczasem, dzięki „Spinning out”, możemy zobaczyć trochę sportowego zaplecza. Walka o dostanie się do zawodów sekcyjnych, a potem krajowych, przypomina walkę o przetrwanie. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z młodymi ludźmi – którzy przecież, jak inni młodzi ludzie, zmagają się też po prostu z typowymi dla wchodzenia w dorosłość problemami.

>>> Odczarowany „american dream” [RECENZJA]

Życie nie jest łatwe

Na pewno jest to mądra opowieść o młodzieńczych uczuciach, i o tym, że nic nie przychodzi łatwo. „Kiedy ci zależy, jest trudniej” – mówi do Justina Dasha, jego wieloletnia, pochodząca z Rosji trenerka. I ma rację – kolejne doświadczenia spadające na bohaterów pokazują, że łatwo nie jest. I że zbudowanie dobrej relacji wymaga pracy i czasu. To też opowieść o przyjaźni – która również nie jest łatwym uczuciem. Serial zadaje nam pytania o prawdziwą przyjaźń. I wcale nie udziela na nie łatwych odpowiedzi. Wreszcie, to też ważna opowieść o tym, jak odnaleźć się po tym, gdy życie nas niemiło zaskoczy. Gdy pojawi się niespodziewany kryzys. Jak znaleźć nowy plan na swoje życie? Odpowiedzi na to pytanie szukają bohaterowie tego sportowego dramatu. I, jak to w życiu bywa, nie ma na nie jednej, uniwersalnej odpowiedzi. Czy bohaterom uda się żyć po kryzysach, które przechodzą?

Spinning out

fot. YouTube

Depresja i mania

Wreszcie, na końcu trzeba powiedzieć o tym, co jest najważniejszym, wg mnie, wątkiem tego serialu. Bo to wcale nie sport, kariera i uczucia. Najważniejsza jest choroba dwubiegunowa afektywna, z którą zmaga się Kat, a także jej matka Carol (choroba ma znaczny wpływ na relacje Carol z Kat i młodsza córką Serene). Serial „Spinning out” bardzo otwarcie mówi o tym schorzeniu psychicznym. Pokazuje bohaterki, które każdego dnia zmagają się z tym niełatwym wrogiem. W rozmowie między Kat i Carol słyszymy, że dwubiegunówka to „spacer po linie” i chyba ta metafora najlepiej pokazuje, z czym zmagają się chorujący na nią ludzie.

>>> Życie każe nam ruszyć w drogę. Powrót do Arendelle [RECENZJA]

Bardzo mocne są momenty, w których widzimy je w fazie manii (na chorobę dwubiegunowa afektywną składają się epizody depresji i manii). Widzimy, jak w fazie manii można niszczyć swoje otoczenie, relacje z ludźmi, a przede wszystkim siebie. To może na pierwszy rzut oka przerażać.

Nauka wrażliwości

Nie możemy poprzestać jednak na tym przerażeniu, bo chyba nie o to chodziło twórcom serialu. Myślę, że chcieli wprost pokazać, na czym polega codzienna walka z chorobą, która dotyka ok. 2% populacji (a różne zaburzenia związane ze spektrum tej choroby mogą dotykać nawet 6-11% populacji). „Spinning out” pokazuje, że wciąż przyznanie się do choroby psychicznej jest niełatwym przejściem. Ukrywamy problemy z własną psychiką, bo nie chcemy, żeby ktoś nazwał nas „świrem” czy „nienormalnym”. Tymczasem serial pokazuje, jak ważne jest otwarte mówienie o zdrowiu psychicznym. Jak ważne jest nie-ukrywanie problemów psychicznych. Wiedza o naszych schorzeniach jest konkretną informacją dla naszego otoczenia. I jest często kluczem do zrozumienia naszego „ja” przez innych. Choroba psychiczna nie powinna być dla nas powodem do wstydu. Oczywiście, jeden serial jeszcze nic nie zmieni. Mimo to jest na pewno krokiem w dobrą stronę. Jeśli choć komuś pomoże oswoić się ze światem zdrowia psychicznego i chorób psychicznych – to będzie bardzo dobrze. Wierzę, że obejrzenie tej produkcji Netflixa niejednego z nas poruszy do głębszej refleksji nad psychiką – własną i drugiego człowieka. To serial, który uczy wrażliwości.

Zobacz także
Wasze komentarze