Madagaskar. Szpital i bandyci [MISYJNE DROGI]

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W naszej misji powstaje mały szpital – dyspenser. To projekt skierowany przez oblatów na Madagaskarze do Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”. Budynek jest już na ukończeniu i mamy zamiar uroczyście otworzyć nasz szpitalik w sierpniu tego roku, przy udziale delegacji z archidiecezji poznańskiej i szczecińskiej oraz przedstawicieli „Redemptoris Missio”.

Od początku obecności oblatów w Befasy widzieliśmy potrzebę powołania takiej instytucji, gdyż opieka medyczna na Madagaskarze pozostawia wiele do życzenia. W Dystrykcie Befasy co roku prawie 300 kobiet lub dzieci umiera przy porodach. Brak fachowej położnej, dobrej formacji dla położnych tradycyjnych, brak higieny i powikłania poporodowe to najczęstsze przyczyny zgonów. A przy tym śmiercionośna malaria dziesiątkuje tutejszą populację. Każda dojrzała misja (a chcemy, aby ta młoda, zaledwie trzyletnia oblacka misja w Befasy, taką się stała) oprócz kościoła i kaplic w buszu posiadała ośrodek zdrowia, szkołę podstawową i gimnazjum. Zatem niedługo tak się stanie.

>>> Powstała strona internetowa o Wandzie Błeńskiej

Mamy pewność, że Fundacja „Redemptoris Missio” będzie nam przysyłała wolontariuszy z profesjonalnym przygotowaniem medycznym. Będziemy potrzebowali lekarzy, położnych, dentystów, ginekologów i innych specjalistów gotowych poświęcić czas i umiejętności dla misji. Dodam, że przy przychodni są wybudowane pomieszczenia pobytowe dla wolontariuszy misyjnych.
Pierwsi wyruszą do nas już w czasie wakacji. Myślimy też o małych przychodniach w buszu. To wielkie plany, ale powierzamy je opiece Opatrzności Bożej, która wszystkim kieruje i Niepokalanej, która wskazuje drogę. Niech patronka naszej przychodni, wspaniała pani doktor Wanda Błeńska, też za nami oręduje w niebie. Oprócz dzieł w Befasy wybudowaliśmy już dwa kościoły w buszu: jeden w wiosce Marohetay, a drugi w wiosce Beleo. Wybudowaliśmy też dom misjonarza w wiosce Misokitsy, który będzie również spełniał rolę małej przychodni. Chcemy także zacząć kopanie studni w różnych wioskach, aby zmniejszyć występowanie chorób związanych z brudną wodą.


Misja Befasy w ostatnich dwóch latach przeżyła też wiele tragedii. Rozboje tak zwanych „dahalo” – czyli miejscowych bandytów, dały się we znaki. Skradzionych ponad 2000 byków tylko z naszego miasteczka, z których pozostało tylko kilkanaście. Zabrali ludziom środek lokomocji i narzędzie pracy. Zaprzęg byków służył do przewozu ludzi i towarów, jak również używano byków do uprawy roli. Tylko w zeszłym roku wykonano sześć publicznych egzekucji samosądnych na bandytach.Ile to nocy przeżyliśmy pod ostrzałem „dahalo”, kiedy ginęli bandyci i niewinni mieszkańcy Befasy. To prawdziwe dramaty: utrata kogoś z rodziny lub troska o ciężko rannego człowieka, który nie ma większych szans na przeżycie przy poziomie miejscowej medycyny.

>>> Założył miasto dla ludzi z wysypiska: z Bogiem jest to możliwe!

Obecnie ludność malgaska ma nadzieję na poprawę bezpieczeństwa w związku z wyborem nowego prezydenta. Szczerze się o to modlimy, bo jesteśmy wszyscy zmęczeni tą trudną sytuacją i nieprzespanymi nocami. Staramy się rozwijać to małe miasteczko wraz z przyległymi wioskami. Dystrykt ma prawie 30 tys. ludności.Większość nie umie ani pisać, ani czytać. Sytuacja medyczna jest tragiczna. Większość to animiści – wyznawcy tradycyjnych religii. Dobra Nowina jeszcze do nich nie dotarła. Mówi się o 10% chrześcijan w naszym regionie. Jednak jesteśmy optymistami i pokładamy nadzieję w Bogu, a przez Niego w dzieciach, młodzieży i coraz liczniejszych wiernych w naszych kościołach. Wspólnie zadbajmy o dobrą przyszłość dla Befasy.

>>> Wykup prenumeratę!

Zobacz także
Wasze komentarze