Fot. Hubert Piechocki

Co widać z góry Karmel? 

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

16 lipca w Kościele obchodzimy wspomnienie Matki Bożej Szkaplerznej, czyli Matki Bożej z góry Karmel. W 1251 r. w nocy z 15 na 16 lipca św. Szymonowi Stockowi, generałowi karmelitów, ukazała się Matka Boża. Kazała mu nosić szkaplerz, który miał go chronić od piekła. I choć to ciekawa historia, to my skupimy się dziś nie na niej – lecz na samej górze Karmel. 

To nie na górze Karmel św. Szymon Stock miał objawienie maryjne. Doszło do niego w klasztorze Ayelsford w Anglii. Św. Szymona z górą Karmel łączy jednak zgromadzenie zakonne – Zakon Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (karmelici). To właśnie to izraelskie wzniesienie (a właściwie pasmo górskie) jest kolebką karmelitów. Choć, znaczenie tej góry jest znacznie starsze i sięga czasów Starego Testamentu. 

>>> Hubert Piechocki: Piąta Ewangelia. Czy już ją poznałeś? [ZDJĘCIA]

Fot. Hubert Piechocki

Nadmorska Hajfa i karmelici 

Na początku tego roku miałem okazję stać na zboczach góry Karmel. Jest pięknie położona na północy Izraela, na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Całe pasmo górskie ma 39 kilometrów długości. Nie są to wysokie góry (w najwyższym punkcie 546 m n.p.m. – to sama góra Karmel w Hajfie). Jadąc autokarem w kierunku wybrzeża w pewnym momencie zaczynamy widzieć ogromny masyw, który potem towarzyszy nam przez wiele kilometrów, aż dojedziemy nad morzeKulminacją tej podróży jest Hajfa, trzecie pod względnie ludności i powierzchni miasto w Izraelu – a jednocześnie największe na północy kraju. To ogromny port śródziemnomorski, o którym pierwsze wzmianki znajdziemy w literaturze talmudycznej z III w. Z niewielkiej, żydowskiej osady (z której prawdopodobnie pochodził arcykapłan Kajfasz) Hajfa przekształciła się w nowoczesne, bogate miasto. A jednocześnie nie zapomniała o swoich korzeniach. Na pewno istotny wpływ na historię Hajfy miało pojawienie się w tym miejscu w XII w., na zboczach góry Karmel, pustelników, którzy z czasem zmienili się w karmelitów. Do dziś są tutaj obecni – w klasztorze Stella Maris 

>>> W DNA tego miasta wpisana jest droga krzyżowa

Gwiazda Morza 

Klasztor ten to jeden z obowiązkowych punktów pielgrzymkowych w północnej części Izraela. Nie tylko z powodu wartości religijnej – ale też z powodu… widoku! Z położonego na zboczach góry Karmel klasztoru widzimy panoramę nowoczesnej Hajfy i bezkres rozciągającego się u podnóża góry Morza Śródziemnego. Widok nieziemski! Zapewne nieprzypadkowo to właśnie Stella Maris patronuje tutejszym karmelitom. W tłumaczeniu na język polski oznacza to „Gwiazdę Morza” – tytuł Maryi, który najczęściej kojarzymy z pieśniami adwentowymi. Stojąc na górze Karmel towarzyszyło mi wrażenie, że Maryja to rzeczywiście Gwiazda Morza. Ta, która jest latarnią dla ludzi morza, która otacza ich swoją ochroną. To ta, której miłość do każdego z nas jest ogromna jak morze. Nie da się pojąć ogromu tej miłości – i trzeba się w tę miłość po prostu zatopić. Gwiazdą Morza Maryja nazywana jest m.in. w jednej ze starych, karmelitańskich antyfon. Modlił się nią codziennie wspomniany już św. Szymon Stock. „Matko łagodna, Czysta i wierna, Dzieciom Karmelu bądź miłosierna, O Gwiazdo Morza” – czytamy w tekście tej modlitwy. 

>>> Maciej Kluczka: najsłabsi cierpią teraz jeszcze bardziej

Fot. Hubert Piechocki

Obłoczek nad morzem 

Jak połączono Maryję z górą Karmel? Wszystko bierze swój początek w Starym Testamencie. W Pierwszej Księdze Królewskiej poznajemy Eliasza, ważnego proroka. Pod koniec 18 rozdziału tej księgi znajduje się fragment, który powiązano z postacią Maryi. Eliasz ze swoim sługą wszedł na szczyt góry Karmel. Czytamy: „Potem powiedział swemu słudze: »Podejdź no, spójrz w stronę morza«. On podszedł i spojrzał i wnet powiedział: »Nie ma nic!«. Na to mu odrzekł: »Wracaj siedem razy!«. Za siódmym razem sługa powiedział: »Oto obłok mały, jak dłoń człowieka, podnosi się z morza!«. Wtedy mu rozkazał: »Idź, powiedz Achabowi: ‘Zaprzęgaj i odjeżdżaj, aby cię deszcz nie zaskoczył’” (1 Krl 18, 43-44). Chwilę później spadła ulewa, która zakończyła suszę. Gdzie tu Maryja? Tradycja katolicka widzi w obłoczku pojawiającym się nad morzem proroctwo dotyczące właśnie Matki Bożej. Wszak to ta, dzięki której na suszę naszego serca przychodzi Bóg i ożywia nas. Jak obłok przynosi deszcz, tak Maryja przynosi Zbawiciela. To rzeczywiście Gwiazda Morza. 

>>> Sebastian Zbierański: Holokaust na naszych oczach [FELIETON]

Test z bałwochwalstwa 

Ale nie tylko obłoczek jest ważny w historii Karmelu i proroka Eliasza. To też miejsce swoistego testu z pierwszego przykazania dekalogu. Czyli z bałwochwalstwa – które było największym, notorycznym problemem starożytnego Izraela. I z którym nadal zmagają się na co dzień wyznawcy Chrystusa. Bo czasy się zmieniają i formy się zmieniają – ale tendencja do robienia sobie różnych bożków i idoli wciąż jest w nas bardzo silna. Test o teście poprzedza fragment o obłoku i ulewie. Izraelem rządził wówczas Achab. Król odpowiedzialność za wszystkie nieszczęścia Izraela (głód i suszę) chciał zrzucić na Eliasza. Za namową swojej żony JezabelAchab wprowadził kult pogańskiego Baala. Na czym polegał sprawdzian, do którego doszło na zboczach Karmelu? Chodziło o sprawdzenie, kto jest skuteczniejszy – Jahwe czy Baal. A właściwie – który z nich jest naprawdę Bogiem. Eliasz, reprezentujący Jahwe, stanął do „walki” przeciw 450 prorokom Baala. Mieli złożyć ofiarę – cielca, a prawdziwy Bóg ogniem miał poświadczyć przyjęcie tej ofiary. Działania 450 proroków Baala nie przyniosły oczekiwanego skutku, Baal nie zadziałał, bo przecież nie istnieje. A Eliasz otrzymał pomoc od Pana. „Cały lud to ujrzał i upadł na twarz, a potem rzekł: »Naprawdę Jahwe jest bogiem! Naprawdę Pan jest Bogiem!« (1 Krl 18, 39) – czytamy w Biblii. 

Fot. Hubert Piechocki

Zawierzyć Maryi 

Co widać z góry Karmel? Jak napisałem, widać przede wszystkim morze i Hajfę. Ale to tylko widok dosłowny. Bo góra Karmel daje nam też głębsze spojrzenie na naszą wiarę. Widać z niej potrzebę zawierzenia siebie i swojego życia Maryi. Od setek lat na zboczach tego wzniesienia karmelici zawierzają się Matce Bożej. I w ten sam sposób każdy z nas może zawierzać się Maryi. Wystarczy modlitwa za jej wstawiennictwem. Ona nigdy jej nie zostawi, zawsze zaniesie ją do swego Syna, Jezusa Chrystusa. Można na wiele sposobów zawierzyć się Maryi, to nie musi być od razu przyjęcie maryjnego szkaplerza (choć to bardzo wartościowe doświadczenie – w wielu karmelitańskich kościołach właśnie 16 lipca można przyjąć szkaplerz). Trzeba Jej zaufać, bo ostatecznie doprowadzi nas do miłości tak głębokiej i bezkresnej jak to Morze Śródziemne, rozciągające się u podnóża góry Karmel. 

>>> Zofia Kędziora: milczenie to Boża mowa

Zobacz także
Wasze komentarze