Fot. Rzemieślnik Światła
Jedna z nas. Energetyczna premiera w Gdyni [RECENZJA]
W Teatrze Muzycznym w Gdyni można już oglądać „Zakonnicę w przebraniu” (premiera odbyła się 5 września). To świetna, bardzo dynamiczna i pełna humoru opowieść o zderzeniu dwóch światów. Czy barowa piosenkarka może się dogadać z zamkniętymi w klasztorze zakonnicami?
Najpierw był film. W 1992 r. w kinach pojawiła się „Zakonnica w przebraniu” – muzyczny obraz z Whoopi Goldberg w roli głównej. Film został świetnie przyjęty przez publikę i nie tylko – czego dowodem były nominacje do Złotych Globów (dla najlepszej komedii lub musicalu oraz dla najlepszej aktorki – dla Whoopi Goldberg). Sukces filmu był tak duży, że już rok później pojawił się sequel – „Zakonnica w przebraniu 2: powrót do habitu”. Ponoć trwają też prace nad trzecią odsłoną, ale na razie data jej premiery nie jest znana. Dla pokoleń dorastających w latach 90. to jeden z filmów-symboli tamtych lat.
A potem był musical. Często tak się dzieje, że popularne filmy adaptuje się do wersji scenicznej (lub odwrotnie – tworzy się film na podstawie popularnego spektaklu). Dlatego nie powinno dziwić, że w 2009 r. w Londynie zaprezentowano musicalową wersję „Zakonnicy w przebraniu”. Dwa lata później spektakl zadebiutował na Broadwayu. W Polsce zaś po raz pierwszy spektakl ten wystawił Teatr Muzyczny w Poznaniu. Stolica Wielkopolski wystawiała ten musical od 2016 r. przez prawie 10 lat – i był to ogromny sukces. Teraz przyszedł czas na debiut „Zakonnicy w przebraniu” na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni – największego w Polsce teatru muzycznego. Miałem okazję zobaczyć premierowy spektakl. Jak wypadła „Zakonnica w przebraniu” na wybrzeżu?
>>> Więzienie czy pielgrzymka – co wybierasz? Obejrzeliśmy „Camino dla opornych”

Azyl w klasztorze
Najpierw trochę o fabule. Filadelfia. Mamy lata 70., trwa pontyfikat Pawła VI (tak, ta informacja będzie miała znaczenie w dalszej części musicalu). Deloris van Cartier to barowa artystka marząca o karierze i wielkiej sławie. Spotyka się z Jacksonem Curtisem, szemranym mężczyzną z półświatka. Niestety, jest świadkinią morderstwa, które popełnia jej kochanek. A że to gangster – to postanawia zabić Deloris, żeby go nie wydała. Dziewczyna szuka pomocy na posterunku policji, gdzie spotyka swojego kolegę ze szkoły – Eddiego. Trochę nieporadny i gapowaty Eddie znajduje dla Deloris azyl – umieszcza ją w okolicznym klasztorze. Deloris ma wmieszać się w tłum, nosić habit i udawać zakonnicę. Tylko że jej sposób życia bardzo odbiega od tego, który prowadzą filadelfijskie zakonnice. Jest swobodna i wyzwolona – a one to bardzo pokorne i oddane Bogu kobiety. Zwłaszcza Matka Przełożona (piszę wielkimi literami, bo to oficjalne określenie musicalowej postaci). Deloris nie czuje się dobrze w klasztorze i wychodzi do pobliskiego baru, narażając w ten sposób na niebezpieczeństwo siebie i dwie siostry, w tym postulantkę – Marię Robert. Matka Przełożona zaostrza zasady pobytu Deloris w ich klasztorze, zlecając jej przy tym poprowadzenie chóru. Jest przecież piosenkarką, więc nie powinno jej to sprawić problemu. A trzeba przyznać, że dotąd chór klasztorny nie grzeszył niebiańskimi wykonaniami… Tak zaczyna się historia pobytu Deloris w Klasztorze Matki Bożej Królowej Aniołow w Filadelfii. Wspólny czas zmieni obie strony. Deloris, tak zdystansowana do sióstr i do Kościoła, może nie zmieni swego podejścia do religii, ale na pewno zbliży się do sióstr. A siostry, nadal wierne swemu powołaniu, odkryją, że świat zewnętrzny wcale nie jest taki straszny. Po drodze czeka nas wiele zwrotów akcji, konfrontacja Deloris i sióstr z gangsterami, a nawet występ siostrzanego chóru przed Pawłem VI.

Zderzenie dwóch światów
Jak z tą historią poradził sobie Teatr Muzyczny w Gdyni? Gdybym miał ocenić tylko jednym słowem, rzekłbym, że wybornie. Gdyńska „Zakonnica w przebraniu” to świetna, energetyczna komedia, która bawi na każdym poziomie. Duża w tym zasługa doskonałego przekładu, którego autorem jest Jacek Mikołajczyk (przełożył ten musical już na rzecz poznańskiej realizacji sprzed 10 lat, której był też reżyserem). Udało mu się zachować ducha oryginała, ale też wpleść trochę polskich smaczków – przez co spektakl ten jest jeszcze zabawniejszy dla polskiego widza. Widownia śmiała się co chwilę do rozpuku. Żarty i humor w znacznym stopniu związane ze zderzeniem świata Deloris ze światem zakonnic.
„Zakonnica w przebraniu” to spektakl dotykający dość wrażliwej sfery – sacrum i religii. Twórcom gdyńskiego spektaklu udało się znaleźć złoty środek. Dzięki temu ten spektakl bawi, śmieszy, pojawiają się w nim także żarty religijne, a jednocześnie nie jest to dzieło obrazoburcze. Powiedziałbym nawet, że to spektakl, na którym Kościół może tylko zyskać – właśnie przez pewien dystans i pokazanie bardziej ludzkiego oblicza ludzi związanych z Kościołem, zwłaszcza zakonnic. Bo dzięki zderzeniu ze światem barwnej i ekscentrycznej Deloris siostry uświadamiają sobie, że też są ludźmi, że mogą mieć swoje pasje i że żyją w tym świecie. Deloris pomaga trochę siostrom „zbuntować się”, dzięki niej przestają bać się świata – i wychodzą do niego. A jednocześnie wciąż pozostają wierne sobie i swoim wyborom – co też jest bardzo mądrym przesłaniem.
Dla mnie to właśnie piękna opowieść o zderzeniu dwóch światów. O spotkaniu się tak różnych kobiecych historii. O spotkaniu, które zmienia każdą ze stron na lepsze. Deloris i siostry zakonne dają sobie wzajemnie znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. I to dlatego ostatecznie Deloris to dla zakonnic „jedna z nas” – choć przecież wciąż daleko jej do klasztornych murów i religijnego świata. Ta historia pokazuje prawdę bardzo uniwersalną – że wiele rzeczy nas może określać i różnić: wyznanie (lub jego brak), narodowość, płeć, orientacja seksualna, poglądy polityczne itp. Ale ponad to wszystko jest jedno – bycie człowiekiem. I jako ludzie możemy siebie wzajemnie rozumieć i się wspierać, pomimo tych wszystkich bardzo oczywistych rzeczy, które nas różnią. To komedia, która niesie ze sobą naprawdę głębokie przesłanie.
>>> Bierzmy odpowiedzialność za swoje słowa [FELIETON]

Świetny kontakt z widzami
Oczywiście, „Zakonnica w przebraniu” to przede wszystkim świetna rozrywka. Z jednej strony humor i dowcip, z drugiej – świetna muzyka i piosenki. To spektakl bardzo energetyczny i dynamiczny. Jeszcze długo po jego obejrzeniu w głowie nuci się „Weź mnie do nieba”. Doskonała muzyka to zasługa jej kompozytora, Alana Menkena. To nazwisko nieprzypadkowe – to przede wszystkim twórca muzyki do wielkich hitów Disneya – zdobywca ośmiu Oscarów za muzykę i piosenkę („Mała Syrenka”, „Piękna i Bestia”, Aladyn”, „Pocahontas”). Powierzenie mu napisania muzyki do scenicznej wersji „Zakonnicy w przebraniu” to właściwie przepis na sukces (co ciekawe, nie jest autorem muzyki do filmu). Udało się stworzyć połączenie różnych stylistyk – muzyki disco, muzyki chóralnej, trochę też gospel, kameralnych ballad, ale też „klasycznych” utworów musicalowych. W gdyńskim teatrze muzyka ta wybrzmiała z pełną mocą. Świetnie słucha się tych piosenek po polsku. Utwory od razu wpadają w ucho, a widzowie aż chcieliby porwać się spontanicznie do tańca (mnie bardzo kusiło – a za tańcem wcale nie przepadam). Zwłaszcza przy tych dynamicznych piosenkach, bardzo energetycznych. Ten spektakl potrafi nas przenieść swoim klimatem do dyskotek z lat 70. – i to w najlepszy możliwy sposób.
Oczywiście, spora w tym zasługa aktorów, którzy mają tu naprawdę co robić. Zwłaszcza rola Deloris jest bardzo wymagająca, bo tej postaci na scenie jest zdecydowanie najwięcej. A bohaterka to piosenkarka, więc siłą rzeczy śpiewa bardzo dużo. W premierowym spektaklu w rolę Deloris wcieliła się Karolina Trębacz, powtarzając zresztą tę rolę, bo wcześniej zagrała ją w poznańskiej realizacji. Jej Deloris zachwyca mocnym głosem, ale i tym, że bawi i jest przy tym bardzo autentyczna. Aktorce udało się nie przerysować tej postaci, o co wcale nie tak trudno. Bardzo przekonuje mnie jej Deloris – tak barwna, dynamiczna, zabawna, a jednocześnie widać, że trochę pogubiona w życiu, szukająca w nim jakiejś głębi. Równie zachwycony byłem Alicją Piotrowską w roli Matki Przełożonej. Postać zupełnie inna niż Deloris. Bardziej dramatyczna, przeżywająca wiele wewnątrz. Piotrowska doskonale pokazała wewnętrzna walkę, którą toczy w sobie bohaterka – walkę z ograniczeniami, które właściwie sama na siebie narzuciła. Miała też trudne wyzwanie wokalne – bo partie Matki Przełożonej do łatwych nie należą. Dzięki jej balladom mieliśmy trochę oddechu pomiędzy kolejnymi dynamicznymi scenami. Świetnie ogląda się sceniczną interakcję między Karoliną Trębacz a Alicją Piotrowską. Ten duet skradł show! Niesamowicie rozbawił i wzruszył mnie też Szymon Reszka jako Eddie. Świetnie napisana postać – i jeszcze lepiej zagrana przez Reszkę. Eddie jest bardzo komiczny, a jednocześnie „do rany przyłóż”. Szymon Reszka stworzył postać idealnego przyjaciela. Cały zespół aktorski pokazał się zresztą z najlepszej strony, i podejrzewam, że równie dobrze gra też druga obsada. Siłą teatru muzycznego jest umiejętność łapania kontaktu z widownią – a to aktorom z gdyńskiej „Zakonnicy w pożebraniu” udało się perfekcyjnie.

Opowieść o odwiecznej potrzebie
To początek kolejnego sezonu teatralnego – i od razu duża, mocna premiera. Kolejne tygodnie i miesiące przyniosą fanom musicali jeszcze wiele ciekawych przedstawień. Ja już teraz wiem, że gdyńska „Zakonnica w przebraniu” będzie jednym z moich ulubionych spektakli tego sezonu. W trudnych czasach potrzeba nam humoru i odrobiny rozrywki, oddechu od tego, co nas otacza. I gdyński spektakl idealnie realizuje tę potrzebę. Zarazem też nie zapomina o głębi i przesłaniu. Uczy nas bowiem tego, że ludzi z różnych światów znacznie więcej łączy, niż dzieli. Deloris – jako „jedna z nas” – zostaje przyjęta przez siostry zakonne, żyjące pozornie w innej rzeczywistości niż ona. Pod płaszczykiem historii w dyskotekowym anturażu dostaliśmy uniwersalną opowieść o odwiecznej potrzebie człowieka – o potrzebie akceptacji i przyjęcia przez innych. Mądra to i zabawna historią, którą pewnie i Pan Bóg z radością ogląda, puszczając do nas oko.

Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Dzięki tej książce zrozumiesz inne kultury i religie [RECENZJA]
Bracia chcą uratować rodzinę. Muszą pokonać 500 mil [RECENZJA]
Samotność superbohatera. Ludzkie oblicze Spider-Mana [RECENZJA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny