brazylia fawela

Fot. pixabay

Brazylia: koronawirus w fawelach, gdzie woda i mydło są luksusem

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Episkopat Brazylii prowadzi zakrojoną na szeroką skalę akcję pomocy najuboższym ofiarom koronawirusa w tym kraju. Jest to konieczne, ponieważ miliony ludzi na co dzień są tam wykluczone z opieki medycznej. „Ponad 30 mln Brazylijczyków nie ma dostępu do wody i sanitariatów, to potencjalne ofiary zarażenia” – alarmuje ks. Renato Chiera. Włoski misjonarz od lat pracuje wśród dzieci ulicy w Rio de Janeiro, obecnie drugim, co do liczby zakażeń mieście Brazylii.

>>> #MisyjnyWtorek: Brazylia 

Episkopat ściśle współpracuje z Caritas, która od początku epidemii koordynuje rozdzielanie pomocy. Do wydawanej codziennie żywności teraz doszły jeszcze środki do odkażania i maseczki. W wielu miejscach montowane są dodatkowe ujęcia wody, a także otwierane lotne punkty medyczne. „W tym jednym z największych państw świata praktycznie, co trzeci mieszkaniec potrzebuje pomocy” – powiedział ks. Chiera Radiu Watykańskiemu.

„To są naprawdę tragiczne realia. 70 mln Brazylijczyków potrzebuje konkretnego wsparcia władz. 30 mln ludzi nie ma dostępu do wody i sanitariatów więc nie ma szans, by się nie zarazili. Mamy 13 mln prawdziwych nędzarzy, którzy nie zarabiają więcej niż 60 złotych miesięcznie. Do minimum przeżycia trzeba sto razy więcej. Władza nie ma żadnych planów i nie wiadomo, jak rozpowszechni się wirus w dzielnicach nędzy, gdzie już dotarł. Tylko w Rio w Fawelach mieszkają 2 mln ludzi. Jak mają śledzić zasady sanitarne, skoro woda, mydło, czy żel odkażający, to dla nich towar prawdziwie luksusowy. Mieszkają zmasowani w jednym, dwóch pokoikach, nie ma mowy o izolacji, zawsze są razem. Wielu by przetrwać musi iść do pracy. Zresztą najubożsi nie obawiają się wirusa, oni i tak codziennie umierają“ – powiedział papieskiej rozgłośni ks. Chiera.

>>> Bóg potrzebował 1000 lat, żeby nauczyć się polskiego [REPORTAŻ]

Misjonarz zaznaczył, że bez działań podejmowanych przez Kościół miliony ludzi zostałoby pozostawionych na pastwę losu. „Na szczęście solidarność nie umarła wraz z epidemią, koronawirus wzbudza jej ogromne pokłady” – podkreślił ks. Chiera, który w czasie epidemii otworzył w Rio dwa dodatkowe domy dla dzieci ulicy.

Zobacz także
Wasze komentarze