Codziennie dostają informację o prześladowanym chrześcijaninie

10 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W jeden z ciepłych, jesiennych weekendów odwiedziłem Wiedeń. Był to wyjazd typowo prywatny, głównym celem był koncert mojego ulubionego zespołu. Przy okazji postanowiłem spotkać jeszcze kogoś. To Ellen Fantini (dyrektor wykonawczy Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan w Europie). Usiedliśmy w jednej z wiedeńskich kawiarni. Ellen zaproponowała, by dla ochłody wypić Spritza. Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać. O sprawach trudnych, którymi na co dzień zajmuje się Ellen w swojej pracy. 

logo Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan

A co robi? Zbiera dane i przekazuje je dalej w świat. Dane o prześladowanych chrześcijanach, prześladowanych w różnych formach. Na samym początku zaciekawiło mnie to, dlaczego właśnie Wiedeń, dlaczego tam jest główna siedziba Obserwatorium. 

>>> Prześladowania chrześcijan na świecie [ANALIZA]

Kluczowe słowo: wolność 

– Powód jest dość prosty – odpowiedziała Ellen. Obserwatorium zaczęło działać w 2006 roku, a założone zostało przez Austriaczkę, która później została posłanką do austriackiego parlamentu. Dodatkowo, to dobre miejsce dla takich organizacji, bo to tutaj mieści się siedziba Narodów Zjednoczonych, a dokładnie siedziba oddziału ONZ, który zajmuje się ochroną prawa człowieka. A przecież w tych prawach mieści się wolność religii, wolność do wyznawania religii. – Dlatego lokalizacja tutaj ma duży sens – mówi Ellen. W tym miejscu bardzo często odbywają się międzynarodowe spotkania, których tematem jest właśnie przestrzeganie praw człowieka. Takie forum dialogu to jest duża szansa dla organizacji obywatelskich, by spotkać się, wymienić doświadczeniem, ale przede wszystkim, by przekazać informacje, zebrane dane. – Chodzi tu o wolność myśli, przekonań w bardzo szerokim znaczeniu – tłumaczy mi Ellen.

>>> Wiceszef MSZ: Prześladowania religijne to duży problem. Problem, który rośnie [ROZMOWA]

fot. mat. prasowe Obserwatorium

W tym zawiera się zarówno wolności prasy, wolność od ksenofobii, wolności do wyznawania religii i wypowiedzi – dodaje. Podkreśla też, że zadaniem pracowników Obserwatorium, w czasie takich spotkań, jest zwracanie uwagi na temat sytuacji chrześcijan w Europie i na świecie. A jest o czym mówić… 

Na straży 


>>>Papież: Europa nie może się rozpaść. To jedność!
K
ażdego dnia docierają do nich informację z jakiegoś miejsca w Europie. Dokumentują to, mają bazę danych, wyszukiwarkę: można sprawdzić, czy w danym kraju, w konkretnym dniu doszło do naruszenia prawa do wyznawania religii. Pracownicy Obserwatorium stawiają sobie za cel docierać z tymi informacjami do dziennikarzy, polityków, prawników, rzeczników praw obywatelskich. Jednym z głównych ich zadań jest przygotowywanie raportów dla agend ONZ. Zajmują się przede wszystkim sytuacją chrześcijan w Europie, ale współpracują też Open Doors i Pomocą Kościołowi w Potrzebie.  

fot. unsplash

Europa nie jest wolna od prześladowań 

>>>Abp Gądecki: Europa potrzebuje świadków chrześcijańskiej tożsamości

W czasie naszej rozmowy był czas na to, by wziąć łyka Spritza i zamówić jeszcze małe espresso. Gdy wypiłem mocną „małą czarną”, spojrzałem na tłum na ulicy (to było czwartkowe popołudnie, ludzie wracali z pracy, szczyt komunikacyjny) i powiedziałem Ellen, że ciekaw jestem, ilu „zwykłych” Europejczyków, chrześcijan, zdaje sobie sprawę z tego, że to właśnie „oni” (chrześcijanie) są tak naprawdę najbardziej prześladowana grupą religijną na świecie. I nie dotyczy to tylko chrześcijan mieszkających w krajach, w których ta religia jest mniejszością, ale także w Europie (tzw. miękkie formy prześladowań).

– Myślę, że dla większości chrześcijan w Europie to może być zaskoczenie, wasze informacje i raporty mogą być zaskoczeniem. W Europie czujemy się jak w domu, myślimy, że wszystko jest w miarę ok… Że wszystko jest w porządku. A gdy się temu przyjrzeć dokładniej, to okazuje się, że poza Europą, ale i na Starym Kontynencie, niestety tak nie jest. – Tylko, że tego często tak wyraźnie nie widać – powiedziałem… i czekałem, co mi na to odpowie moja rozmówczyni.  

Prześladowania na co dzień 

>>>Włochy: Europa nie chce być twierdzą przeciw imigrantom

– Zgadza się – odparła Ellen – Większość ludzi przypuszcza, że nie ma takiego problemu w Europie. To prawda, że większość chrześcijan nie jest w niebezpieczeństwie. To są także takie sytuacje, że chrześcijanie, którzy jasno mówią o swoich przekonaniach, są zmuszani do tego, by być cicho. Są też sytuacje, że mówi się: „możesz wierzyć w co chcesz, ale nie demonstruj tego głośno i nie mów o tym publicznie”. Coraz więcej chrześcijan styka się z problemem, gdy ich zdrowie czy życie nie jest bezpośrednio zagrożone, ale jest naruszone prawo do nieskrępowanego wyznawania (i „przyznawania się”) do danego wyznania. 

fot. mat. prasowe Obserwatorium

Na wiele sposobów 

Ellen kilka razy w czasie naszej rozmowy podkreślała, że jej organizacja patrzy na cały wachlarz dyskryminacji. Chodzi zarówno o przypadki najbardziej drastyczne: wandalizm, niszczenie kościołów, własności, ale też o usuwanie chrześcijańskich symboli z przestrzeni publicznej (przez nakazy administracyjne czy nacisk społeczny). – Pracownicy Obserwatorium informują o tych sprawach, także o aktach przemocy: atakach na księży, ludzi świeckich. W ich rejestrze zdarzeń zdarzają się już niestety takie przypadki, gdy ktoś idzie ulicą, na ubraniu widoczny jest krzyż (np. w formie biżuterii), jest zaczepiany i pytany o to, dlaczego jest chrześcijaninem. – I nawet nie dochodzi do fizycznej napaści, do zerwania krzyża, wystarczy ta presja, niepokój zasiany w umyśle drugiego człowieka – mówi z przejęciem Ellen. W tej części rozmowy dyrektor Fantini poruszyła ciekawy temat. Takich przypadków słownej, psychicznej presji jest wiele w krajach i w społecznościach, do których przybyło wielu uchodźców / migrantów i w krajach muzułmańskich. Gdy ktoś pochodzi z tamtych krajów, a nie jest wyznawcą islamu, to przez swoich rodaków bywa wypytywany: „Dlaczego jesteś chrześcijaninem? Powinieneś być muzułmaninem”. 

Niemcy przodują 

Zapytałem o to, które państwo w Europie jest – pod względem prześladowań – w najgorszej sytuacji, z którego państwa Obserwatorium dostaje najwięcej informacji. Myślałem że otrzymam konkretne dane i szybką odpowiedź, ale tak się nie stało. Ellen stwierdziła, że to trudne pytanie, bo nie wszyscy wszystko zgłaszają, nie wszystkie przypadki prześladowań są zdiagnozowane. Gdybym jednak miała wymienić taki kraj, to będą to Niemcy. – Najwięcej zgłoszeń jest z Niemiec – mówi z przekonaniem. Wiele z tych zgłoszeń dotyczy osób, które przeszły z islamu na chrześcijaństwo. Problemy występują też dość często w Hiszpanii. Jest tam teraz pomysł, żeby usunąć z publicznej przestrzeni jakikolwiek symbole religijne. – Rząd hiszpański, w ostatnich latach, często używał do tego celu prawa, które pozwala na usuwanie symboli, monumentów, miejsc pamięci, które są związane z reżimem Franco. Niestety, wiele tych pomników ma również chrześcijańskie symbole, najczęściej to są krzyże. – Można zrozumieć usuwanie symboli Franco, ale tam jest też to dużo krzyży i wtedy usuwane są razem z reliktem przeszłości. To jest szczególnie bolesne dla wierzących Hiszpanów – mówi Ellen.  

fot. unsplash

Przyczyny 

Można więc powiedzieć, że w Europie są dwa główne źródła dyskryminacji czy prześladowań chrześcijan. My – i nasza polityczna poprawność – oraz część przybyszów (naszych gości), która nie szanuje naszej kultury i religii. – To są źródła i koła zamachowe tego problemu – tak określa to Ellen. Polityczna poprawność to – jak mówi dyrektor wykonawcza Obserwatorium nietolerancja i dyskryminacja miękka, choć też może być bardzo dotkliwa. Z drugiej strony to presja świata islamu i jej fundamentalnej części. I te dwie sytuacje… spotykają się w jednym miejscu. W Europie.  

Co z Francją? 

Dobrym”, czyli ym przykładem jest Francja. Oczywiście, tam już od dłuższego czasu postępuje proces sekularyzacji, idzie do przodu. Ellen zwraca uwagę na pewien ważny aspekt całej sytuacji. Gdy pewnego razu we francuskim kościele człowiek krzyczał, że „rozwali to miejsce i wszystkich zabije”, ludzie nie podnieśli larum, nikt nie alarmował. Większość skwitowała to stwierdzeniem: „To po prostu wariat”. – Oczywiście to nie zdarza się bardzo często, ale tworzy środowisko którego wcześniej nie widzieliśmy – mówi Ellen.  
francuska flaga

Czy da się razem żyć? 

Zapytałem, czy możliwe jest pokojowe współistnienie, czy wierzy w to, że w jednym miejscu mogą mieszkać dwie grupy: praktykujący katolicy, chrześcijanie, i ludzie, którzy przyjechali do nas z innego kręgu kulturowego. Ellen odpowiada, że to spore wyzwanie, ale nie można zapominać, że europejską wartością jest pozwolić ludziom wierzyć, w to co chcą i wyrażać to w publicznych miejscach z poszanowaniem innych. – Chrześcijaństwo w swoim najlepszym wydaniu to miłość do innych i otwarcie na na sąsiadów. Bycie chrześcijaninem oznacza kochać i to jest najlepsze, co może być w tej europejskiej chrześcijańskiej tradycji i co możemy zaproponować innym. Jednocześnie, jeśli istnieje zagrożenie dla wolności religii, to musimy mieć odwagę głośno powiedzieć: czekajcie, idziecie za daleko, musi być przestrzeń dla wszystkich.   

obraz ks. Jerzego przy ołtarzu główny kościoła pw. św. Stanisława Kostki w W-wie, fot. Maciej Kluczka

Historia Polski 

Na chwilę zatrzymaliśmy się przy Polsce i historii naszego kraju. Ellen przyznała, że historia Polski może, i powinna być, lekcją dla reszty Europy. Lekcją tego, do czego prowadzi rugowanie religii z życia publicznego. – Wolność wyznawania religii w komunizmie była organiczna. Jeśli mogliście się modlić, to tylko w kościele, a te szykany nie kończyły się przecież tylko na ograniczeniu przestrzeni do modlitwy – mówi Ellen. – Możecie powiedzieć reszcie Europy: „My wiemy, czym to się skończy, nie idźmy tą  drogą” – dodaje. Przyznałem wtedy, że te chrześcijańskie fundamenty i historia walki o wolność religii sprawia, że wielu Polaków ma problem z tym, że obecnie nasz kraj postanowił nie przyjmować uchodźców z krajów objętych kryzysami wojennymi wywołanymi ruchami islamistycznymi. Pomagamy im na miejscu, ale był czas, że była też potrzebna pomoc polegająca na przyjęciu choć pewnej liczby uchodźców, np. z Syrii. Ellen kiwa głową i odpowiada, że polityka migracyjna to wciąż jedno z największych wyzwań dla Europy. Europa musi odpowiedzieć sobie na pytanie, jak nawigować tę politykę, jak iść „drogą środka”, jak znaleźć dobre rozwiązanie między między hojnością i otwartością, a bezpieczeństwem i ochroną kulturowego (w tym religijnego) dziedzictwa.

>>> Jurku, pomóż wybrać właściwą drogę… Taki był ks. Jerzy [REPORTAŻ]

fot. unsplash

Sytuacja będzie gorsza… 

Kieliszek Spritza i espresso wypite… Na koniec zapytałem moją rozmówczynię, czy ma nadzieję na lepszą przyszłość. Ellen odpowiedziała bez wahania: „Jeśli czegoś nie zrobimy, to sytuacja będzie gorsza”. – Dla chrześcijan, ale nie tylko, dla wszystkich, którzy cenią demokrację i wolność: wolność ekspresji, sztuki, słowa, także wolność religii. Chrześcijanie i Kościół muszą być wielkoduszni, ale i odważni – odparła. Zapytałem, czy ma w pracy trudne chwile, momenty i „przypadki” (choć nie lubię tego słowa), które szczególnie zapadły jej w pamięci… Zastanawia się krótko i ze smutkiem w oczach wspomina o dwóch sytuacjach. – W 2016 roku, tu do Wiednia, przyjechali chrześcijańscy uchodźcy z Iraku. Widziałam ich na dworcu. Ryzykowali życie, by opuścić Irak, także żeby móc dalej być chrześcijanami – opowiada. Druga sprawa , która ją dotknęła, to morderstwo księdza we Francji. – Że to w ogóle mogło się zdarzyć… W centrum Europy, w biały dzień… – mówi Ellen i dodaje już z mniejszym smutkiem, a z przebłyskiem światła w oczach: „To powody, to ludzie, dla których musimy pracować i działać”.  

Zobacz także
Wasze komentarze