fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza

fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza

Kenia: wiara z wyboru, nie tradycji. Świadectwo Meksykanina na misjach

Co jest podobne, a co inne w doświadczeniu misjonarzy pochodzących z Polski i Meksyku? Rozmawiamy z meksykańskim misjonarzem ks. José Antonio Acevesem Álvarezem, który kilka lat pracował w Kenii.

Wyjazd na misje kojarzy się nam z Europejczykami, którzy wybierają się głosić Ewangelię w krajach Globalnego Południa. A przecież w wielu z tych państw Kościół jest już na tyle rozwinięty – czasem od dawna – że wysyła własnych misjonarzy na krańce świata. Archidiecezja Guadalajary w Meksyku nie narzeka na brak powołań i kilkaset lat katolicyzmu mocno zakorzeniło się w sercach miejscowych wiernych. Stąd właśnie wyrusza wielu misjonarzy, a ich doświadczenie i perspektywa – jakże różne od polskiego – mogą być dla nas ciekawe. Dla nas, którzy słyszeliśmy historię polskich misjonarzy, wyjeżdżających na misje także do Meksyku. Coś co jednak pozostaje wspólnego dla polskiego i meksykańskiego doświadczenia zamyka się w zdaniu ks. José Antonio, że „tutaj wiara wynika z tradycji, tam z wyboru”.

fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza
fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza

Ks. José Antonio Aceves Álvarez jest dyrektorem Papieskich Dzieł Misyjnych w archidiecezji Guadalajary i dzieli się swoim doświadczeniem z pobytu na misjach w Kenii.

Liturgia

Dla polskiego obserwatora już meksykańskie odpusty, z muzyką, tańcami autochtonicznymi i głośnym świętowaniem, mogą być doświadczeniem dużej swobody religijnej ekspresji. Relacja ks. Antonio pokazuje jednak, że również Meksykanin może w Kenii odkryć formy modlitwy, do których sam nie jest przyzwyczajony.

fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza
fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza

Jedną z najbardziej wyrazistych różnic dostrzegł w liturgii. Jak tłumaczy, w Meksyku wciąż obecna jest obawa przed zbytnim robieniem hałasu w kościele. Uroczysty charakter nabożeństwa kojarzy się z określonym sposobem zachowania. Tymczasem w kenijskich wspólnotach, które poznał, modlitwa naturalnie obejmuje ruch.

– Tutaj wciąż istnieje obawa, nazwijmy to w ten sposób, przed robieniem hałasu w kościele. Liturgia musi być bardzo uroczysta. Tam natomiast Kenijczycy, nie tylko katolicy, modlą się całym ciałem. Dlatego tak dużo śpiewają i tak dużo się poruszają. Nie ma przed tym obawy, a przepisy liturgiczne na to przecież pozwalają. Tutaj większy nacisk kładzie się na uroczystą formę. Tam celebracja także zachowuje uroczysty charakter, ale sposób modlitwy jest inny: poprzez ciało, śpiew, taniec i muzykę, podczas całej mszy i wszystkich celebracji – wyjaśnia misjonarz.

Ekumenizm

Zaskoczeniem były dla niego również relacje między chrześcijanami różnych wyznań. Z Kenii zapamiętał dobre kontakty zarówno między duchownymi, jak i między biskupem katolickim a przedstawicielami innych wspólnot. Na tym tle krytycznie ocenia sytuację w swojej ojczyźnie.

fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza
fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza

– Myślę, że ekumenizm w Meksyku jest jeszcze w powijakach – mówi. Opisuje dystans, wzajemną nieufność i ataki. Zaznacza, że niektóre wspólnoty obecne w obu krajach zachowywały się wobec katolików inaczej w poznanej przez niego części Kenii niż w Meksyku. Doświadczenie misyjne dało mu zatem również punkt odniesienia do oceny relacji we własnym Kościele.

– W Meksyku nadal wyczuwa się pewną szorstkość w tych relacjach, dystans, zawiść i wiele wzajemnych ataków. Prawdą jest też, że w Meksyku mamy wiele sekt antykatolickich. Różnica w porównaniu z ekumenizmem, którego doświadczyłem tam, polega na tym, że niektóre wspólnoty są takie same jak tutaj, ale nie zachowują się antykatolicko. Dlatego ich relacje z nami i nasze z nimi były dobre. Począwszy od biskupa katolickiego, który utrzymywał dobre relacje z biskupami innych wyznań, aż po duchowieństwo – wspomina.

Spowiedź tylko po angielsku

Przez całe lata ks. Antonio myślał, że w Afryce mówi się głównie po francusku. Przez lata nie mógł rozpocząć jednak nauki tego języka, za co później dziękował Bogu. Po przyjeździe do Kenii przyszło mu uczyć się lokalnych języków, w tym suahili. Na początku sprawiało mu to pewną trudność.

fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza
fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza

Gdy jeszcze uczył się języka, przychodzili do niego penitenci, którzy spowiadali się w swoim dialekcie, a duchowny nic z tego nie rozumiał. W końcu zaproponował proboszczowi postawienie tabliczki, że w tym konfesjonale sakrament pokuty odbywa się „only en English”. Ku zdumieniu ks. Jose okazało się, że nadal spowiadają się u niego osoby w miejscowym języku. Rozwiązaniem zagadki okazała się tabliczka. – Skoro ci ludzie nie mówią po angielsku, to jak mieliby zrozumieć napis w tym języku? – śmieje się kapłan.

Świadomość misyjna

Archidiecezja Guadalajary to żywa wspólnota religijna. Ks. Jos Antonio dostrzega gotowość do pomocy i hojność podczas zbiórek. Słabiej, jego zdaniem, rozwinięta jest świadomość osobistego powołania misyjnego.

– Zapominamy, że jesteśmy misjonarzami przez chrzest i że także świeccy powinni się odważyć. Na misje ad gentes wyjeżdża również człowiek świecki – podkreśla.

fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza
fot. arch. ks. José Antonio Acevesa Álvareza

To pytanie można postawić także w polskiej parafii: czy misje kojarzą się przede wszystkim ze zbiórką i wspieraniem kogoś, kto wyjechał, czy również z możliwością własnego zaangażowania? Meksykański kapłan docenia ofiarność swoich rodaków, ale chciałby, aby towarzyszyła jej większa gotowość do podjęcia osobistej odpowiedzialności.

Sam deklaruje chęć powrotu. Zna już trudności językowe i różnice kulturowe. Poznał również wspólnoty, wśród których chciałby ponownie pracować. Kiedy mówi o kolejnej podróży, wskazuje konkretne miejsce: Kenię.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze