Fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Najgorzej zostać sam na sam ze starością. Wśród seniorów [REPORTAŻ]

Wiele uwagi w Kościele poświęca się młodym. Organizuje się dla nich wiele rekolekcji, wspólnot, festiwali, stowarzyszeń, wydarzeń. Ale we wspólnocie Kościoła są też osoby starsze, z których duża część również chce wzrastać w gronie rówieśników. Dlatego odwiedziłam seniorów, którzy co tydzień spotykają się w Centrum Duszpasterskim Świętego Rocha w Poznaniu.

Większość seniorów mówi, że gdyby nie te czwartkowe spotkania, to nie mieliby powodu, by wyjść wtedy z domu. Od dziesięciu lat spotykają się regularnie, tworząc więzi, ale i wzajemnie się umacniając. Rozwój ciała, umysłu i ducha – dużo rozmów, śmiechu, ale i skupienia oraz ciszy.

Nie zniknąć z życia

Pomysłodawczynią spotkań była neurologopedka Małgorzata Dziendziura. Przez rok prowadziła zajęcia warsztatowe stymulujące pracę mózgu, przygotowała w tym celu program i materiały dla seniorów. Pomagała jej w tym Anna Tasiemska, która od około dekady kontynuuje spotkania, wciąż poszerzając ofertę, dbając o regularność, różnorodność spotkań, by wpływały one na funkcje poznawcze, spostrzegawczość, koncentrację. Mają być – jak mówi pani Anna – „bez spiny”.

>>> Hospicjum mówi o życiu, nie o śmierci [ROZMOWA] 

Fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Seniorzy podczas cotygodniowych warsztatów mają „gimnastykować” swój mózg, ale go nie zamęczać. Każdy ćwiczy w swoim tempie, indywidualnie lub w grupie, może to być 1,5h, a może być 0,5h.

Jedna z pań w związku z innymi zajęciami tego dnia zwykle przychodzi tylko na fragment, ale powtarza, że nawet pół godziny ma sens: „Jak człowiek wejdzie, popatrzy na innych, to już mu inaczej głowa pracuje. Ważne, aby się spotkać, ćwiczyć umysł i nie tylko, aby nie zniknąć z życia”.

– Bogu dziękuję, że mam sprawne nogi i ręce – mówi jedna z seniorek, która rok temu usłyszała o spotkaniach dla seniorów przy poznańskiej parafii pw. Świętego Rocha. Od tego czasu stara się zawsze pojawiać – póki Pan Bóg daje mi wciąż zdrowie, moim obowiązkiem jest dobrze z niego korzystać.

Spotkania zawierają elementy edukacyjne. Seniorzy wspólnie też wychodzą – jak opowiada pani Barbara, byli razem w operze, na wycieczce. Przychodzą goście – prowadzą wykłady, warsztaty z robienia kartek świątecznych – organizowane były badania pamięci, na których neuropsycholog Lucyna Baszkiewicz sprawdzała, czy kłopoty z pamięcią są adekwatne w stosunku do wieku. Neurologopedka Małgorzata Dziendziura opowiadała o narządzie mowy, inna pani pokazywała podstawy języka migowego. Zdarza się, że po zajęciach seniorki zaczynają w domu grać w gry, które poznały wspólnie, albo przywożą nowe propozycje. – O to chodzi – żeby się dzielić. Jedna coś wie o zdrowiu, druga o lekach, trzecia o serialach. I już jest temat – opowiada jedna z emerytek w przerwie od gry logicznej. A tych na spotkaniach nie brakuje. Sudoku, krzyżówki „jolki”, wykreślanki, układanki, szarady…

Fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Treningi wewnętrzne i zewnętrzne

W połowie spotkań przy herbatce i grach zwykle jest przerywnik gimnastyczny. – Dziewczyny przypominają: „A dziś też ćwiczymy?”. I ćwiczymy! – odpowiada pani Anna, na zawołanie której emeryci (w znacznej przewadze: emerytki) wstają i – zaczynając od najprostszych ruchów – robią trening. Bywa, że łapią się za prawe ucho lewą ręką, a drugą dotykają kolana. Śmieją się, że brzmi to jak kabaret, ale robią to z zapałem. – Obie półkule muszą się dogadać – to najlepszy trening na głowę – mówi pani Anna, koordynująca spotkania. Czasem robią wersję odwrotną i dopiero wtedy wychodzi, jak wiele potrzeba koncentracji.

Nie wszystko pochodzi od prowadzącej. Prowadząca zachęca uczestników, żeby przypomnieli sobie ćwiczenia z innych spotkań i pokazali na zajęciach. Jedna z uczestniczek chodzi na zajęcia Tai Chi i co jakiś czas pokazuje kilka ruchów. Inna prezentuje ćwiczenie „żarówki”: seniorzy udają, że wkręcają je w sufit i rozciągają ramiona tak, jakby sięgały do oprawki. Ktoś kiedyś przyniósł patyczki, ktoś inny piłki. – Zawsze dużo tu śmiechu – mówi pani Anna. Zdarzają się piosenki, tańce – czasem spontaniczne, czasem przy okazji świąt. „Szła dzieweczka do laseczka”, „Hej Sokoły” – śpiewają, jak pamięć pozwala. A jeśli słowa uciekają, improwizują.

Tradycją wspólnoty jest też wakacyjny piknik, podsumowujący rok spotkań – śpiewy, jedzenie, spacery, trochę zamieszania z pogodą, ale tradycja trwa. – Wspólnota to nie tylko to, co w salce – mówi jedna z emerytek. Dzieli się, że gdy nie zjawia się w czwartek w Centrum Duszpasterskim przy parafii pw. św. Rocha, zawsze dzwoni do niej później koleżanka, pytając, czy wszystko dobrze.

>>> Czy po przyjęciu Komunii świętej należy zrobić znak krzyża?

Fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

„Robię, co mogę i wierzę, że resztę Pan Bóg da”

Seniorzy podkreślają, że te spotkania to konkretna profilaktyka – ruch, pamięć, rutyna. – Jak się samotnie siedzi, to się głupieje – mówi jedna z pań. – A tu trzeba słuchać, myśleć. Mózg się nie rozleniwia. Robię, co mogę i wierzę, że resztę Pan Bóg da – tłumaczy pani Basia.

Pani Helena uważa, że po całym dniu w milczeniu wystarczy godzina rozmowy, żeby człowiek inaczej oddychał: „Jak się siedzi w domu, to się człowiekowi wydaje, że wszystko boli. A jak się ruszy i pogada, to się okazuje, że nie boli aż tak. Wspólnota seniorów może być dobrym powodem, by wstać rano, przebrać się i mieć do kogo powiedzieć: «do zobaczenia za tydzień» – to wystarcza, żeby życie się nie «zwijało»”.

W grupie rówieśniczej – choć różnice wiekowe sięgają co najmniej kilkunastu lat – dobrze móc porozmawiać o tym, co w trawie piszczy. Pani Basia przypomina koleżankom, że zbliża się termin końcowy głosowania na budżet obywatelski. Gawędzą o jesieni i nieprzyjeżdżających tramwajach – zawsze znajdzie się temat rozmów, oby tylko chcieć wyjść do ludzi. – Jak się człowiek ubierze i wyjdzie, to już połowa sukcesu – stwierdza jedna z pań. – Najgorsza jest samotność. W domu to można zdziczeć jak pies na działce.

Fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl

Starość jest piękna!

Choć na świecie panuje kult młodości, warto docenić seniorów, którzy są obok i zadbać o przestrzeń rozwijania przez nich pasji, tak jak dzieje się to na cotygodniowych spotkaniach przy parafii pw. św. Rocha w Poznaniu. I starość może być naprawdę piękna, o czym opowiada z entuzjazmem jedna z seniorek. – Starość jest piękna! Ludzie boją się wieku sędziwego, a ja czuję teraz taką wolność, jak nigdy wcześniej. Trzeba sobie tylko uświadomić, że już nie zawsze można biec, ale warto iść spacerkiem przez życie, do Góry, a Góra czuwa – mówi z pełnym przekonaniem emerytka.

Na zakończenie spotkania ktoś poprawia krzesła, ktoś zbiera filiżanki. Niektóre panie idą wspólnie jeszcze na spacer, kilka emerytek mówi o „Chopinie”, na którego się wybierają wspólnie do kina. Zanim zdążą się pożegnać, już umawiają się na przyszły tydzień. Starość jest piękna, a seniorów obok siebie warto docenić – również w Kościele, nie tylko w Dniu Seniora.

Galeria (4 zdjęcia)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze