Fot. screen YT/Major League Soccer
Nie liczy się tylko ostatni mecz [FELIETON]
Po przejściu Roberta Lewandowskiego z hiszpańskiego klubu FC Barcelona do amerykańskiego Chicago Fire po każdym jego meczu możemy spotkać się z masą różnego rodzaju komentarzy na stronach poświęconych piłce nożnej. Jedni zachwycają się jego występami, inni wytykają mu każdy błąd i niewykorzystaną sytuację. Czasami można odnieść wrażenie, że o wartości piłkarza decyduje wyłącznie jego ostatnie 90 minut. Czy podobnie nie myślimy o życiu?
O jego karierze moglibyśmy mówić bardzo długo. Niech jednak wystarczy nam kilka informacji. Robert jest rekordzistą pod względem liczby występów i bramek w reprezentacji Polski. Jest także rekordzistą pod względem liczby bramek strzelonych w jednym sezonie Bundesligi. W 2015 roku, w meczu z VfL Wolfsburg, zdobył 5 bramek w ciągu 9 minut, wchodząc na boisko dopiero w drugiej połowie. To jednak tylko niewielka część jego osiągnięć. Razem z Bayernem wygrał Ligę Mistrzów, indywidualnie dwukrotnie zdobył nagrodę FIFA The Best dla najlepszego piłkarza roku oraz raz został piłkarzem roku UEFA.
Gdy w lipcu 2022 roku trafiał do FC Barcelony, wiele osób było sceptycznie nastawionych do tego transferu, ponieważ Robert miał już wtedy 33 lata, a rocznikowo nawet 34. W piłce nożnej jest to wiek, w którym wielu napastników zaczyna być postrzeganych jako zawodnicy znajdujący się u schyłku kariery. Lewandowski udowodnił jednak, że metryka nie zawsze mówi prawdę o możliwościach piłkarza.
>>> Ksiądz grający muzykę elektroniczną. Dlaczego początkowo miałem z tym problem [FELIETON]

Lewandowski w Chicago Fire
Obecnie Robert Lewandowski ma 38 lat. Do Chicago Fire trafił w tym roku, 29 czerwca. Do 10 września rozegrał w klubie z Chicago 9 meczów w lidze MLS, w których 6 razy trafiał do siatki i 2 razy asystował. Dla wielu jest to powód do rozczarowania. Twierdzą, że tak wielki piłkarz kiepsko radzi sobie w lidze, która nie jest aż tak popularna, a kibice często nazywają ją „ligą dla emerytów”. Mam jednak wrażenie, że ludzie zapominają, że Robert Lewandowski faktycznie ma tyle lat, ile ma. Dodatkowo możemy zobaczyć, że choć Lewandowski dał niesamowite wsparcie FC Barcelonie, to w jego ostatnim sezonie w Blaugranie, w 31 meczach La Ligi, zdobył 14 goli, czyli praktycznie połowę dorobku z wcześniejszego sezonu.
Sytuacją, na którą szczególnie warto zwrócić uwagę, jest ta z ostatniego meczu Chicago Fire z Interem Miami. W meczu doszło do kilku przepychanek między zawodnikami Interu a Lewandowskim. Jednym z uczestniczących w nich zawodników był Rodrigo De Paul. Media informują, że miał zwrócić się do reprezentanta Polski w sposób bardzo lekceważący. „Kim ty jesteś, głupku? Wygrałem mundial i dwa razy Copa America, a ty co?” – pisze portal sport.tvp.pl.

Przechodząc do sedna sprawy: Robertowi zdarzały się w tym sezonie mecze, kiedy nie strzelał bramek oraz nie był czynnie zaangażowany w gola zdobytego przez jego drużynę. Wystarczy jeden taki mecz, a w internecie pojawiają się komentarze sugerujące, że „Polak się skończył” oraz „popełnił błąd transferowy, przenosząc się do Ameryki”. Dodatkowo pojawia się coraz więcej komentarzy o tym, że Lewandowski nigdy nie był dobrym piłkarzem, a przejście do Ameryki, gdzie nie ma dobrych zawodników, odpowiada sytuacji Roberta w reprezentacji Polski, gdzie przez lata także nie był uznawany za dobrego piłkarza.
Ciekawy jest dla mnie jednak moment, kiedy Lewy strzeli bramkę. Nagle opinie ludzi się zmieniają. Nie twierdzę, że są to te same osoby, ale po prostu widzę taką zależność. Nagle pojawiają się komentarze, że to świetna emerytura, że już wygrał swoje i tak dalej.
>>> Influencerzy czy rodzice? – kto dziś wychowuje dziecko? [FELIETON]

Wspaniałe człowieczeństwo
Skupiłem się tutaj na Lewandowskim, ale myślę, że sytuacja może dotyczyć każdego z nas. Każdy może mieć słabszy dzień, każdemu może coś po prostu nie wyjść, nawet nie z własnej czy czyjejkolwiek winy. Czasem po prostu tak jest. Ważne, by nie zatrzymać się na komentarzach ludzi czy przygnębiających myślach, które mogą się pojawiać. Myślę, że zbyt często oczekujemy od innych, ale także od siebie, byśmy byli idealni, idealnie zoptymalizowani jak roboty. A przecież nie na tym polega wspaniałość człowieczeństwa, o której pisał w swojej encyklice papież Leon XIV. Człowiek nie jest maszyną. Ma swoje słabości, ograniczenia, emocje. Nie przestaje przez to być wartościowy.
Wyznacznikiem w piłce nożnej na pewno są osiągnięcia, bo w jakiś sposób trzeba oceniać piłkarzy. Robert Lewandowski osiągnął w piłce bardzo dużo. Szczególnie zabrakło mu Złotej Piłki czy sukcesu z reprezentacją. Nie zmienia to faktu, że jest genialnym piłkarzem. Śmiem twierdzić, że jest najwybitniejszym piłkarzem reprezentacji Polski, a w gronie topowych napastników także zajmuje wysoką pozycję.
Jeśli chodzi o człowieczeństwo, nasze osiągnięcia nie są aż tak ważne. Nie jesteśmy sumą naszych sukcesów czy sumą naszych porażek. Wartość człowieka wynika przede wszystkim z tego, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga.
Uważam, że w naszym życiu także pojawiają się mniejsze lub większe sukcesy, z których się cieszymy. Warto zobaczyć, czy po czasie taki sukces wciąż tyle dla nas znaczy. I zobaczyć też, czy jeśli przyjdzie gorszy dzień – to czy od razu „jestem do bani”? Jeśli tak to warto szukać tego, w czym pokładam swoją wartość. Warto zrozumieć, gdzie ona jest, czy ją znam, czy wiem, że jestem wartościowy.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Bogaci ludzie nie mogą być smutni? [FELIETON]
Razem, a jednak osobno. Kilka refleksji na temat pielgrzymowania [FELIETON]
Samotność superbohatera. Ludzkie oblicze Spider-Mana [RECENZJA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny