fot. unsplash

Podróż za jeden uśmiech. Czego uczy pomoc w hospicjum?

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Pacjenci hospicjum pytają, jaka jest pogoda za oknem, w jakie dni chodzę do pracy, co zrobię w domu na obiad. Wspominają też swoją młodość mówi Marta Szostek, wolontariuszka warszawskiego ZOL-u Caritas, która opowiada, czego uczy wolontariat w tym miejscu i jak relacje z pensjonariuszami przemienia jej serce.

fot. unsplash

Liczy się tu i teraz 

Często we współczesnym świecie liczą się przede wszystkim: pozycja społeczna, wykształcenie czy wysokie zarobki. Jednak, dla pacjentów hospicjum sprawy te nie mają znaczenia. Oni zwracają uwagę na coś innego – obecność i szczerą chęć pomocy. To im wystarczy. 

>>> Nadzieja, życie i zmartwychwstanie. W hospicjum 

Zdjęcie: Caritas Archidiecezji Warszawskiej, fot. caritas.pl

ZOL Caritas pokazał mi znaczenie słów, że „człowiek to wartość sama w sobie”. Gdy przekraczam próg tego miejsca, towszystko” zostawiam za drzwiami. Idę na spotkanie z pacjentami nie z tym co, mam, ale z tym, jaka jestem. Przy łóżku Pani Tereski, pacjentki,  jestem obecna tu i teraz – mówi Marta, która od ponad roku pomaga pensjonariuszom Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Caritas Archidiecezji Warszawskiej. Choć początkowo miała wątpliwości, jak to będzie w tym ZOL-u, to nie żałuje, że przełamała obawy i zdecydowała się na ten wolontariat. 

Na kawie w hospicjum 

Z wieloma pensjonariuszami łączy ją niewidzialna więź. Z biegiem czasu pacjenci obdarzają wolontariuszy zaufaniem. Opowiadają o sekretach z młodości oraz dzielą się swoimi przemyśleniami.  Czasami chcą też porozmawiać o zwykłych, codziennych sprawach, a wszystko zaczyna się od nieśmiałego uśmiechu

fot. unsplash

Pacjenci rekompensują nasze zaangażowanie, obdarowując nas wdzięcznością, niezliczoną ilość razy pada słowodziękuję. Z  zaangażowaniem opowiadają o wydarzeniach ze swojego życia, wspominają dawne czasy albo te lata, gdy jeszcze byli sprawni opowiada wolontariuszka. 

>>> Papież na Litwie odwiedził polskie hospicjum

Każdy jest piękny 

Pacjenci mają różne historie. Przebywanie z nimi pokazuje, że są sytuacje w życiu, na które nie mamy wpływu. Trzeba je unieść, by dalej żyć, choć często nie tak, jak wcześniej sobie wyobrażaliśmy. Co jeszcze pozwala zauważyć wolontariat w hospicjum? 

Kontakt z pacjentami przemienia moje wnętrze, otwiera je na drugiego człowieka – zaczynam widzieć i słyszeć sercem. Spotkania w ZOL-u uczą mnie szacunku do drugiej osoby bez względu na jej stan zdrowia, wiek czy pochodzenie. W każdym człowieku jest ukryte piękno – podsumowuje Marta.

fot. unsplash

Istotą hospicjum jest życie 

Warto wiedzieć, że twórczynią pierwszego na świecie nowoczesnego hospicjum była brytyjska lekarka Cicely Saunders. To ona w 1967 r. otworzyła w Londynie Hospicjum św. Krzysztofa. 

>>> Papież: eutanazja nie jest wyborem wolności. Są lepsze rozwiązania 

J wtedy przyświecała jej idea: Jesteś ważny, dlatego że jesteś tym, kim jesteś, i to do ostatniej chwili życia. Uczynimy wszystko, co w naszej mocy, nie tylko, by pomóc ci spokojnie umrzeć, ale też żyć aż do samej śmierci. Istotą hospicjum jest ŻYCIE, jak wszystko, co ludzie mogą zrobić i czym mogą się dzielić w ostatnim okresie swego życia, który może okazać się najważniejszym okresem. Cicely Saunders, twórczyni personalistycznej medycyny paliatywnej, zmarła w 2005 r. 

Zdjęcie: Cicely Saunders, fot. domena publiczna

W Polsce opiekę nad przewlekle chorymi rozpoczęto w 1972 r. w Zespole Synodalnym Kościoła Arki Pana w Krakowie. Trwa ona tam do dziś. 

Zobacz także
Wasze komentarze