fot. materiały wydawnictwa/AI

Tam, gdzie po ludzku wydaje się, że nie ma światła, tam wciąż może rodzić się nadzieja [RECENZJA]

Po śmierci męża i nienarodzonego dziecka Amande zamyka się przed światem. Jednak nawet w najgłębszej ciemności mogą pojawić się ludzie i wydarzenia, które pomagają odzyskać nadzieję. 

„Co przyniesie jutro” autorstwa Melisssy da Costy (Wydawnictwo Znak) to książka, którą chciałam przeczytać od dawna, zupełnie nie wiedząc, czego dotyczy. Już krótko po wydaniu znalazła się na liście bestsellerów, podobnie jak poprzednia publikacja tej autorki, czyli  „Cały ten błękit”, co szczególnie mnie zaintrygowało.  

Tylko przetrwać 

Z każdą kolejną przeczytaną stroną „Co przyniesie jutro” byłam też coraz bardziej zaintrygowana. Bo trzeba przyznać, że historia przedstawiona w tej książce zdecydowanie nie należy do banalnych. Jej główną bohaterką jest Amande – kobieta przed trzydziestką, która traci w wypadku ukochanego męża, a na skutek dużego stresu – również swoją nienarodzoną jeszcze córkę. Jako czytelnicy możemy jej towarzyszyć w momencie, w którym decyduje się wynająć dom gdzieś na obrzeżach jednej z francuskich miejscowości. Dom, który nawet nie ma numeru, bo jest jedynym w okolicy. To tam Amande spędza swoje najtrudniejsze chwile. A te opisane na początku powieści szczególnie nie należą do łatwych, bo bohaterka ewidentnie skupia się na tym, by tylko przetrwać. Nie tylko nie chce z nikim rozmawiać, ale nawet nie otwiera okiennic i żyje w ciemności, która wkradła się w jej życie wraz ze stratą Beniamina.  

>>> Pokolenie scrollowania. Jak algorytmy wpływają na rozwój dzieci?

Wyjść na zewnątrz  

W żałobie Amande towarzyszy rodzina męża – jego rodzice oraz brat z bratową. Chcą utrzymywać z nią częsty kontakt, jednak kobieta się od nich izoluje. Podczas jednego z nielicznych na początku spotkań udaje natomiast, że trzyma się całkiem nieźle. Do czasu, gdy dowiaduje się, że jej szwagier będzie miał córkę. Ta wiadomość szczególnie ją dotyka i w dalszej części książki możemy obserwować, w jaki sposób stara się ją nawet nie tyle przyjąć, co do niej przyzwyczaić. Jednocześnie wciąż nie ma ochoty nigdzie wychodzić, a noc często miesza się jej z dniem.  

W przerwaniu tego „schematu” pomaga jej wizyta podopiecznych męża, którymi opiekował się w ośrodku kultury dla młodzieży. To oni pokazują Amande, że pamięć o ich nauczycielu jest wciąż żywa i nie tylko zapewniają ją o swoim wsparciu, ale też wnoszą do jej domu radość, której wcześniej w tym miejscu zdecydowanie brakowało.  

Podobny wpływ nie tylko na otoczenie, ale też na bohaterkę ma Julie – córka zmarłej właścicielki domu, która co jakiś czas przyjeżdża zabrać z niego pamiątki po matce, a przy okazji zaprzyjaźnia się z nową lokatorką. To dzięki niej Amande zaczyna wychodzić na zewnątrz i zajmować się ogrodem, który staje się dla niej odskocznią od tak trudnej codzienności. 

fot. PAP/Albert Zawada

Wiara w żałobie 

W „Co przyniesie jutro” Melissa da Costa ukazała różne sposoby przeżywania żałoby. Pokazała, że może ona dotknąć człowieka od razu, ale też i nieco później, jak to było w przypadku teścia Amande.  

Na szczególną uwagę zasługuje też wątek związany z duchowością. Rodzice zmarłego Beniamina pewnego dnia przyznają swojej synowej, że zaczęli ponownie chodzić do kościoła i zbliżyli się do Boga. Daje im to nie tylko nadzieję, ale też pewność, że śmierć nie oznacza końca i że jeszcze kiedyś spotkają się z synem. Amanda, początkowo niechętna, by pójść na mszę – wkrótce zaczyna się zastanawiać nad sensem wiary i tego, co dzieje się po śmierci. Rozmawia o tym m.in. z Julie, która skłania się w kierunku buddyzmu. Amandy nie do końca przekonuje to, co słyszy na temat duszy w tej religii. Ostatecznie bliska staje jej się jeszcze inna duchowość. Natomiast wszystkie te rozmowy na temat wiary w życie wieczne pokazują, jak trudno może być komuś, kto straci bliską osobę i wychodzi z założenia, że to już zupełny koniec. Zresztą, właśnie takie przekonania miała Amande na początku książki i było jej wówczas o wiele trudniej niż później. 

>>> Dyrektor Domu Rodzinnego Caritas: za trudnym zachowaniem bardzo często stoi ogromny lęk [ROZMOWA]

Ale na zmianę w jej funkcjonowaniu wpływ miał nie tylko czas i obecność życzliwych ludzi. Melissa da Costa pokazuje również, że człowiek w obliczu cierpienia potrzebuje nadziei większej niż on sam. Dlatego wątek duchowości nie jest w tej powieści jedynie dodatkiem, ale jednym z ważnych elementów drogi Amande ku odzyskaniu sensu życia. Ta historia przypomina, że nawet po najboleśniejszej stracie można na nowo nauczyć się patrzeć w przyszłość. 

„Co przyniesie jutro” (Wydawnictwo Znak) to poruszająca i pełna wrażliwości opowieść o żałobie, tęsknocie i powolnym powracaniu do życia. To także książka, która stawia pytania o wiarę, życie wieczne i obecność Boga w doświadczeniu cierpienia. Nie daje prostych odpowiedzi, ale pokazuje, że tam, gdzie po ludzku wydaje się już nie być światła, tam wciąż może rodzić się nadzieja. 

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze