fot. EPA/ROYAL THAI NAVY

Tajlandia: przygotowania do wznowienia akcji ratunkowej

1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Nurkowie przygotowują się do wznowienia akcji ratunkowej, aby uwolnić ostatnich pięciu członków grupy, która w ubiegłym miesiącu została uwięziona w ogromnym systemie jaskiń w północnej Tajlandii – podało BBC we wtorek.

Ujawniono pewne szczegóły dotyczące członków zespołu i ich trenera. Nie wiadomo jednak czy chłopcy, których dane udostępniono, są już w szpitalach czy może pozostają w jaskini.

13-letni kapitan Duganpet Promtep jest opisywany jako motywator i jest bardzo szanowany przez swoich kolegów z drużyny. Wiele tajskich profesjonalnych klubów zabiegało o niego.

14-letni Adul Sam-on zna kilka języków i był jedynym członkiem zespołu, który był w stanie komunikować się z brytyjskimi nurkami, gdy chłopców odnaleziono.

W dniu, w którym chłopcy wraz z trenerem weszli do jaskini, Peerapat Sompiangjai obchodził 17. urodziny. Przekąski, które chłopcy przynieśli ze sobą, aby świętować, prawdopodobnie pomogły im przeżyć.

25-letni asystent trenera Ekapol Chantawong, gdy grupa została odnaleziona, był najsłabszy, ponieważ najprawdopodobniej nie jadł, oddając pożywienie chłopcom.

Drugiego dnia akcji ratunkowej, w poniedziałek, z zalanej jaskini Tham Luang Nang Non wyprowadzono czterech chłopców; w jaskini wciąż uwięzionych jest pięć osób – czterech chłopców i ich 25-letni trener.

Nad wyprowadzeniem chłopców z jaskini pracuje zespół złożony z 90. doświadczonych nurków – 40. z Tajlandii i 50. z zagranicy.

23 czerwca 12 chłopców w wieku od 11 do 16 lat z jednej drużyny piłkarskiej i ich trener weszli do jaskini Tham Luang Nang Non w prowincji Chiang, gdzie zostali odcięci od świata przez ulewne deszcze. Kompleks jaskiń ciągnie się tam przez kilka kilometrów, przejścia są wąskie, a w porze deszczowej często zalewa je woda.

Zaginionych w jaskini odnaleziono żywych 2 lipca, po dziewięciu dniach poszukiwań.

Rodzice uratowanych chłopców nie zostali jeszcze dopuszczeni do dzieci ze względu na zagrożenie infekcjami. Władze zapewniają, że chłopcy są w dobrym stanie i są szczęśliwi.

Fot. PAP/EPA

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze