fot. unsplash

W szabat nie używa telefonu komórkowego

7 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Oto czasy święte dla Pana” to cytat z Księgi Kapłańskiej. Ten fragment otworzył spotkanie  „Żydzi i chrześcijanie wobec świata”. Goście spotkania szukali tego, co łączy żydowski szabat i chrześcijańską niedzielę i co może poprawić przeżywanie tych dni. Było tych elementów naprawdę dużo.  

Spotkanie „Żydzi i chrześcijanie wobec świata” (zorganizowane w kościele Duszpasterstwa Środowisk Twórczych) poprzedzało XXIII Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce. Przy okazji niedzieli, która blisko sąsiaduje z Dniem Judaizmu, warto zastanowić się nad tym, jak żydzi i chrześcijanie spędzają swój dzień święty. Czy jego świętość nam nie spowszedniała?

>>> Chanuka prawie jak Adwent? Zobacz sam

żydzi szabas

Uczestnicy spotkania „Żydzi i chrześcijanie wobec świata”, fot. Maciej Kluczka

Kryzys świętowania  

W spotkaniu brali udział m.in. rabin Stanisław Krajewski i prof. Jan Grosfeld. Na ich wypowiedziach skupiłem się najbardziej. Wspólnym wnioskiem z ich przemyśleń było to, że zarówno niedziela, jak i szabat przeżywają we współczesnym świecie kryzys. Warto przypomnieć sobie to, czego możemy już nie zauważać. I szabas i niedziela wyznaczyły 7-dniowy cykl życia ludzi na całym świecie. Owe 7 dni nie są jednak związane z cyklem przyrody. Pory roku i miesiące moglibyśmy przecież podzielić na inne grupy dni, niekoniecznie w ten sposób. Ten 7-dniowy tryb przejęły jednak też państwa, które u swych podstaw i w czasie rozwoju nie miały nic wspólnego z tradycją i wiarą judeochrześcijańską (np. kraje azjatyckie).

>>>Po co żydom przykazania? 

chasydzi żydzi jews

Zdjęcie: Leżajsk, Chasydzi fot. PAP/ Darek Delmanowicz

Pytanie numer jeden: cóż znaczy świętować? 

Takie pytanie zadał sobie i zgromadzonym rabin Stanisław Krajewski. Świętowanie powinno być czymś odwrotnym niż to, co powszednie. – To ma nas odróżniać od tego, co związane wyłącznie z przyrodą, co zwierzęce mówił prelegent. W owym wolnym od pracy dniu nie chodzi o odpoczynek, ale o złapanie właściwej hierarchii wartości, by przypomnieć sobie po co właściwie żyjemy i dokąd zmierzamy. Rabin Krajewski przyznał, że w codziennym życiu akceptuje technikę i nowoczesność, ale w dzień szabatu „technika nie może nim rządzić”. Mówi, że podchodzi do tego bardzo rygorystycznie, oczywiście z wyjątkami, które podpowiadają święte pisma. Rabin nie używa więc w szabat telefonu komórkowego, nie chce, by to urządzenie co chwilę odciągało go od zadumy, modlitwy i czasu z bliskimi. Wyjątkiem jest potrzeba ratowania życia drugiego człowieka. – Wiem, jaka jest moja hierarchia wartości, że jest coś ważniejszego niż telefon i wszystko, co w nim zapisane – mówił. Deklaruje, że telefonu nie odbierze w szabat nawet wtedy, gdy zadzwoni królowa Wielkiej Brytanii albo inny rabin. 

>>> Trzy znaczenia słowa „adam”  

fot. unsplash

Radość z obecności Boga  

W czym tkwi klucz tej decyzji? – Że jest podjęta z własnej, nieprzymuszonej woli – podkreśla rabin. Odchodząc od swojego przykładu dokonał generalnej oceny – Religie, które ostatnio funkcjonują w kryzysie (i u Żydów i u chrześcijan) będą mogły dalej się rozwijać, jeśli to, co jest NAKAZANE, będzie WYBIERANE. By wyznawcy danej wiary CHCIELI w tym uczestniczyć. By nie uczestniczyli  wyłącznie przez to, że robią to z PRZYZWYCZAJENIA albo z PRZYMUSU. – Dopiero wtedy owa wspólnota wiary będzie autentyczna – dodaje rabin. Ocenia też, że zapewne będą to wspólnoty mniejsze, nie tak powszechne i nie tak „wszechogarniające”, ale autentyczne i prawdziwe. – Dzień święty powinien być centrum wspólnoty wiary – mówił rabin Krajewski.

>>> Dlaczego żydzi nie golą się brzytwą?  

fot. cathopic.com

Pytanie numer dwa: dla kogo jest święto?  

Z kolei profesor Jan Grosfeld swoje rozważania zaczął od pytania o to, dla kogo jest święto. Dla człowieka czy dla Boga? W żydowskiej i chrześcijańskiej tradycji to dzień dla człowieka. Bóg „schodzi” wtedy na ziemię. W ten dzień bardziej niż w inne (gdy jesteśmy zajęci innymi sprawami) potrafimy to zauważyć – rozpoczął profesor. Członek Komitetu Episkopatu Polski do Dialogu z Judaizmem zaraz jednak dodał, że święto to relacja (w tym przypadku relacja człowieka z Bogiem), a do tego potrzeba dwóch stron. Bóg czeka, wygląda z nieba i patrzy, czy jego lud robi to, co się robi w święta – profesor zarysował taki obraz owej relacji. Ocenił przy okazji, że w świętowaniu chrześcijanom często brakuje radości… Jesteśmy ludem żałoby, w kościele raczej smutni i ponurzy, wszyscy przychodzimy z garbami smutków i ciężarów – mówił profesor i przypomniał, że niektóre niedziele w okresie liturgicznym specjalnie nazywane są niedzielami radości (gaudete), by  wykrzesać iskrę radości. Radość powinna towarzyszyć nam każdego dnia. To radość z obecności Boga, radość szczególnie silna w dzień święty – tłumaczył profesor UKSW. Przyznał jednocześnie, że święto jest pewnym zmaganiem, a nawet walką o to, by stworzyć sobie odpowiednie warunki, które umożliwią przylgnięcie do obecności Boga. W obecnych czasach to zmaganie wymaga silnej woli i konsekwencji. 

>>> Zohar – najwspanialsze dzieło żydowskiej mistyki 

żydzi szabas

Prof. Jan Grosfeld i rabin Stanisław Krajewski, fot. Maciej Kluczka

Wszystko nowe  

Rozmówcy podkreślili, że niedziela nie jest prostym zastąpieniem szabatu i odwrotnie: szabat nie jest bezpośrednim odpowiednikiem niedzieli. Przypomnijmy, szabat to pamiątka cyklu stworzenia świata oraz wyprowadzenia Izraelitów z Egiptu. Niedziela zaś jest pamiątką zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Wyznawcy obu religii mogą jednak inspirować się wzajemnie tym, jak owe święte dni przeżywają. Prof. Jan Grosfeld przypomniał werset z Apokalipsy św. Jana: „Oto czynię wszystko nowym”. Święto wprowadza coś nowego, przynosi na ziemię kawałek nieba. Czy chrześcijanie to ludzie, po których to widać? Czy widać po nich „owo nowe”? pytał profesor.  

Zrób więcej, niż Cię proszą  

Rabin i profesor podkreślili też, że dzień święty to okazja do tego, by wejść w relację „nie tylko”  z Bogiem, ale i z drugim człowiekiem. Jezus – odnosząc się do żydowskich przepisów o szabacie – mówił, że gdy ktoś prosi o przejście w ten dzień tysiąca kroków, człowiek powinien przejść dwa razy tyle. Dlaczego? By dać z siebie maksimum tego, co można zrobić dla drugiej osoby (w szabat 2 tysiące to maksymalna dozwolona liczba kroków). By zrobić coś więcej niż cię proszą – mówił rabin Stanisław Krajewski. Niedziela to dzień, w którym swój czas oddajemy innym. Swoją wygodę, swoją rutynę, swoje myślenie, swoje skupienie na zarabianiu pieniędzy. Niedziela jest po to, by to wszystko zostawić i stanąć obok drugiego człowieka – mówił z kolei prof. Jan Grosfeld. 

>>> Trzy religie. Jedna świątynia 

dłoń pomoc

Fot. cathopic

Powinna być to troska nie „tylko” o najbliższych, ale też o potrzebujących, wykluczonych. „Bylebyśmy pamiętali o ubogich” czytamy w tekstach św. Pawła. Przyznać trzeba, że w czasach, gdy lubimy swój czas wypełniać kolejnymi pasjonującymi zajęciami, poświęcenie się w całości drugiej osobie bywa trudne.  

Odetchnij i daj odetchnąć innym  

Bóg odpoczął i wytchnął w siódmym dniu” – czytamy w Księdze Wyjścia. My też powinniśmy wytchnąć, by inni też mogli to zrobić. To naczynia połączone. Oddech, jak powietrze potrzebne wszystkim organizmom żyjącym na ziemi. Nasz „świąteczny oddech” pozwala odetchnąć ubogim i uciśnionym (bo mamy dla nich więcej czasu). W nasz „świąteczny oddech” odpocząć może też ziemia, tak często eksploatowana ponad miarę (o czym w kontekście szabatu pisze w encyklice Laudato si’ Franciszek). Ten odpoczynek nie jest więc przeznaczony wyłącznie dla nas. Oddech stwarza sytuacje, które wzajemnie się uzupełniają i tworzą dobre relacje (nasze z Bogiem, z drugim człowiekiem i z ziemią). Bardzo to wszystko globalne, chociaż zaczyna się bardzo lokalnie. Zatem – świętujmy!

>>> Prymas Polak: odkryjmy judaistyczne korzenie chrześcijaństwa 

tora żydzi

Zwój Tory, ekspozycja Żydowskiego Instytutu Historycznego, fot. Maciej Kluczka

 

Zobacz także
Wasze komentarze