Facebook/Józef Korneliusz Trzebuniak

Powitanie w Ledalero 

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Pierwszy miesiąc w Indonezji dobiega końca. Zadomowiłem się już w seminarium misyjnym w Ledalero na wyspie Flores. Mam mały, skromny pokoik, ale za to piękny widok na zielony tropikalny las z mojego balkonu. Wszystkiego się nadal uczę: przede wszystkim języka i kultury indonezyjskiej, ale także wciąż się aklimatyzuję w tropiku. Teraz w porze deszczowej („musim hujian”) pada prawie codziennie, a przez to jest chłodniej niż zwykle, to znaczy około 25oC.

Kompleks seminaryjny to nie tylko jednostki dla kleryków, tzw. unity, ale także całe zaplecze, czyli sale wykładowe, drukarnia, biblioteka, pralnia, jadalnia itd. Większość czasu zabiera mi nauka języka indonezyjskiego, który nie wydaje się trudny, ale jednak jego studiowanie wymaga czasu i cierpliwości. Każdego dnia uczę się więc wielu nowych słówek i od razu praktykuję podczas posiłków ze wspólnotą braci, ojców i profesorów tutejszego seminarium. Wszyscy służą pomocą i zawsze mogę się zwrócić z zapytaniem, jeśli czegoś jeszcze nie rozumiem.

Zieleń lasów tropikalnych oraz widok na góry, które podobne są tutaj do polskich Beskidów, zachwyca oko i raduje serce. W ogrodzie jest wiele drzew kokosowych, mango i bananowców, a także sporo innych, których jeszcze nie umiem rozróżnić. Ponadto bogactwo różnego rodzaju owadów również przyciąga moją uwagę. Głównie uważam na komary, które tutaj mogą przenosić choroby takie jak denga czy malaria. Ale również na to są sposoby – wiele różnego rodzaju preparatów oraz zwykłe przestrzeganie zasad ochrony przed insektami. Do pokoju wkradają się czasem małe jaszczurki (tokek), które podobno potrafią zjadać drobne owady i pasożyty. Robią one specyficzny hałas i dlatego są lubiane przez ludzi, a komary od nich uciekają.

Przyzwyczaiłem się także do kuchni indonezyjskiej. Chociaż ryż podawany jest trzy razy dziennie, to zawsze na stole można znaleźć chleb i dżemy. Ponadto Indonezyjczycy lubią często pić kawę i jeść słodycze, więc nie brakuje pączków i różnych ciasteczek. Codziennie mamy też świeże ryby z morza, które jest około 20 km od seminarium.

Po raz pierwszy miałem możliwość kąpieli w słonej wodzie. Nigdy jeszcze nie pływałem w tak ciepłej i przyjemnej wodzie jak tutaj. Pomimo faktu, że jest grudzień, temperatura wody jest na tyle wysoka, że można pójść na plażę. Z pewnością czeka na mnie wiele nowych doświadczeń, ale za wszystko jestem bardzo wdzięczny. Przyjazna atmosfera i dobroć mieszkańców Indonezji pomagają pokonywać wszelkie niedogodności. Pomimo zmęczenia spowodowanego zmianą klimatu z radością zaczynam uczyć się nowego języka. Pozdrawiam z wyspy Flores.

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze