Szwecja. Polarny Chrystus [MISYJNE DROGI]

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Luleå to miasto w Szwecji, w którym mieszkam od 2012 r. Jest to najbardziej wysunięta na północ parafia w tym kraju. Powierzchnia jej wynosi około 400 km2. Jest tu około 500 katolików i 190 tys. reniferów. Przez większą część roku wszystko pokryte jest białym puszystym ś n i e g i e m , którego stale przybywa. Temperatura spada poniżej –30°C. Od grudnia do stycznia przeżywam
tu noc polarną, gdyż tylko czasem jest w miarę jasno. Od Adwentu raz w miesiącu, gdy jest jeszcze ciemno, jeżdżę samochodem do miejscowości Nattavaara odległej od Luleå o 250 km, gdzie
mieszkają trzy misjonarki miłości św. Matki Teresy z Kalkuty. Próbują tutaj rozpocząć działalność ewangelizacyjną. Po drodze nie spotykamy ludzi, ale za to renifery, które wychodzą na drogę, bo
tu łatwiej im się poruszać. W małym domku siostry urządziły kaplicę. G r o m a d z i się około 15 osób.Przyjeżdżają tutaj z odległości 35, 60 lub 90 km. Wielu korzysta ze spowiedzi, a wszyscy
uczestniczą we Mszy św. Po wszystkim nasze kochane siostry zapraszają na ciepłą zupę, która rozgrzewa nie tylko zgłodniałe żołądki, ale i zmrożone zimą policzki sześciorga dzieci. Na zewnątrz temperatura –22°C, w domu tyle samo powyżej zera. Po posiłku trzeba wracać. Podróż trwa około trzech i pół godziny po dobrze odśnieżonej drodze. Siostry znalazły budynki bardziej przystosowane do swojej działalności – stara szkoła ma być domem pielgrzyma, a obok stojący dom ich klasztorem. Od czerwca jeżdżę także do Lannavaara. Podobnie jak Nattavaara, miejscowość ta znajduje się za kołem podbiegunowym. Zabudowania kaplicy znajdują się na zboczu górskim. W dolinie leży miejscowość i z szumem małego wodospadu płynie rzeka Laino.


Kiedy piszę te słowa, jest środek lata – wielkie pogańskie święto w Szwecji. Dokonaliśmy tu poświęcenia kaplicy sióstr. Mieszkańcy Lannavaara, głównie protestanci, interweniowali u właściciela
nieruchomości, aby w przystępnej cenie przekazał nam kaplicę. Na poświęceniu zebrało się około 80 osób. W tej liczbie było tylko dziewięciu katolików – pozostali to protestanci. Nawiązując do prośby mieszkańców, aby zbocze znów jaśniało światłem płynącym z zabudowań, obiecałem w imieniu sióstr, że nie tylko światło elektryczne, ale i życie ma być światłem dla wszystkich szukających sensu życia, a więc i Boga. Teraz światło wieczystej lampki mówi o tym, że Chrystus zagościł w te polarne strony, gdzie tak wielu szuka głębi swojego życia.

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze