fot. Karolina Binek/misyjne.pl
Najstarsza drewniana Madonna w Polsce ma zaledwie 43 centymetry wysokości, a ludzie pielgrzymują do niej od wieków
Ma zaledwie 43,3 centymetra wysokości, a jej historia sięga początków XI wieku. Przez wieki ta figura Maryi z Dzieciątkiem była wywożona z miasta, ukrywana przed niebezpieczeństwem i ratowana z płonącego Barda. Mimo wszystko pielgrzymi nie przestawali tutaj przychodzić. Dziś bazylika, w której się znajduje, jest jednym najważniejszych miejsc kultu maryjnego na Dolnym Śląsku.
Do bazyliki znajdującej się w Bardzie Śląskim z dworca idzie się w zaledwie kilka minut. I nawet nie trzeba korzystać z nawigacji, bo już po chwili od opuszczenia stacji można zauważyć wieże świątyni, które już z daleka robią wrażenie na turystach. A z bliska całość wygląda jeszcze bardziej efektownie.
Bardo Śląskie to niewielkie miasteczko zlokalizowane nad Nysą Kłodzką. Nad miastem położone są wzgórza, przez jego środek przepływa rzeka, a w centrum znajduje się wspomniana świątynia. A konkretnie – Sanktuarium Matki Bożej Strażniczki Wiary, które już na pierwszy rzut oka łatwo zakwalifikować jako zabytek barokowy. Są złocone ołtarze, monumentalne organy, obrazy i rzeźby. A wszystko to związane jest z ciekawą historią, w której przeplatają się dzieje cystersów, wojny, pożary, reformacja, pielgrzymki czy zmiany granic. A w każdej z tej historii wspomina się małą, bo liczącą zaledwie 43,3 centymetra wysokości drewnianą figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem. To właśnie ona przez wieki sprawiała, że ludzie przychodzili do Barda, a kiedy musiała opuszczać miasto, pielgrzymi nadal przybywali do miejsca, w którym wcześniej się znajdowała.
Mała Maryja, wielka historia
Nie wiadomo dokładnie, kiedy figura Matki Bożej pojawiła się w Bardzie, ani też kto ją wykonał. I właśnie ta niewiadoma jest naprawdę fascynująca. Przez lata badacze przedstawiali różne hipotezy dotyczące czasu jej powstania. Część z nich datowała figurę na XIII wiek, inni nawet na początek XII wieku.
Dziś mamy jednak znacznie więcej informacji niż dawniej. W 2016 roku wykonano badania dendrologiczne oraz badanie metodą C14. Przeprowadził je prof. dr hab. inż. Marek Krąpiec z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Według badań, drewno lipowe, z którego wykonano figurę, pochodzi z drzewa ściętego około 1011 roku, z granicą błędu wynoszącą 26 lat. Oznacza to, że sam materiał można datować na lata 985–1037.

>>> Młodzi pomagają w DPS-ie i uczestniczą w rekolekcjach w milczeniu [ROZMOWA]
To sprawia, że bardzka Madonna jest uznawana za najstarszą drewnianą figurę Matki Bożej w Polsce, a zarazem jeden z najcenniejszych zabytków romańskiej rzeźby drewnianej w kraju. Nie jest przy tym dużą, monumentalną rzeźbą, jakich wiele można spotkać w późniejszych kościołach. Jest niewielka i stosunkowo zwarta. Matka Boża siedzi na tronie, a na jej kolanach znajduje się Dzieciątko. Maryja trzyma w dłoni królewskie jabłko, a Jezus księgę, Dzieciątko unosi też prawą rękę w geście błogosławieństwa.
Szczególną uwagę zwraca delikatny uśmiech obu postaci. Z tego powodu bardzką Madonnę nazywa się czasem „Madonną uśmiechniętą”. Co ciekawe, uśmiech Maryi nie jest nawet skierowany wprost do patrzącego. Jej twarz zdaje się być zwrócona gdzieś dalej, co jednocześnie składa się na ciekawy kontrast królowej, która się uśmiecha. Nie budzi strachu, a wręcz przeciwnie – ukazuje godność.
Bardo, czyli miejsce na drodze
Żeby zrozumieć, dlaczego właśnie tutaj rozwinął się kult maryjny, trzeba wziąć pod uwagę samo położenie miasta. Bardo leży w dolinie Nysy Kłodzkiej, w miejscu, przez które od bardzo dawna prowadziły szlaki łączące Śląsk z Czechami. Według informacji historycznych ślady obecności człowieka w tej okolicy sięgają około 10 tysięcy lat. W czasach wczesnopiastowskich to właśnie tutaj przebiegała południowa granica obszaru Śląska, a w X wieku powstał tu gród, który z czasem stał się kasztelanią książęcą. Bardo było więc miejscem strategicznym. Ludzie tędy przechodzili, handlowali, podróżowali, bronili granic. A z czasem również pielgrzymowali do tego miejsca.
Według tradycji kult maryjny w Bardzie rozwijał się już w średniowieczu. W XIII wieku miejsce było już znanym ośrodkiem pielgrzymkowym, z którym wiąże się historia cudownego uzdrowienia rycerza z XIII wieku, która miało przyczynić się do rozwoju ruchu pielgrzymkowego.
Cystersi i rozwój sanktuarium
W Bardzie ogromną rolę odegrali cystersi. Wcześniej opiekę nad miejscowym kościołem sprawowali między innymi joannici i augustianie. W XIII wieku miejscowość została związana z cystersami, którzy pozostali tutaj aż do kasaty zakonu w 1810 roku. Cystersi nie tylko sprawowali opiekę duszpasterską. Ich obecność wpłynęła na rozwój miejscowości, a także na organizację ruchu pielgrzymkowego. W 1299 roku zakon wykupił teren dawnego grodu, a w 1300 roku podgrodzie uzyskało prawa miejskie. Wraz z rosnącą liczbą pielgrzymów rosła też potrzeba tworzenia odpowiedniej infrastruktury sakralnej. Około 1315 roku wzniesiono gotycki kościół, nazywany później kościołem polskim. Wkrótce obok niego powstała druga świątynia, określana jako niemiecka.
W 1425 roku Bardo zostało zaatakowane przez husytów. Kościoły ucierpiały, a figura Matki Bożej została wywieziona do Kłodzka, aby uchronić ją przed zniszczeniem. Do Barda wróciła dopiero w 1436 roku. I, co ciekawe, to był dopiero pierwszy z wielu momentów, w których bardzka Madonna musiała opuścić swoje sanktuarium.

Maryja, która wędrowała
W XVI wieku pojawiło się kolejne zagrożenie dla figury, gdyż w okresie reformacji obawiano się profanacji. W 1577 roku, na polecenie opata, została przewieziona do Kamieńca Ząbkowickiego. W Bardzie pozostawiono jej kopię na niemal trzydzieści lat. Pielgrzymi nadal przychodzili do Barda. Między innymi w związku z tym w 1606 roku jeden z jezuitów podczas kazania w Bardzie miał publicznie domagać się powrotu łaskami słynącej figury. Wkrótce Madonna wróciła do miasta w uroczystej procesji.
Figura jeszcze kilkakrotnie musiała opuszczać Bardo. Podczas wojny trzydziestoletniej, gdy okolice znowu stały się niebezpieczne, przewożono ją do Kłodzka. A to nadal nie koniec historii z nią związanych.
11 listopada 1711 roku w Bardzie wybuchł wielki pożar. Ogień zniszczył znaczną część miasta. Spłonął dach nowego kościoła, jego wieże, drzwi i zegar. Stopiły się dzwony, a pożar dotknął również plebanię. Świątynia ocalała tylko dlatego, że jej murowane sklepienie wytrzymało działanie ognia. Ojciec Maelzer wyniósł wówczas figurę z płonącego miasta za rzekę. Najpierw znalazła schronienie w tak zwanej Wilczej Grocie, a następnie w domu jednej z pobożnych rodzin. W grudniu 1711 roku przewieziono ją do Kamieńca Ząbkowickiego. Towarzyszył jej tłum ludzi, który odprowadził ją aż do Przyłęku. W Kamieńcu Madonna znalazła się w głównym ołtarzu kościoła klasztornego. Do Barda powróciła 12 maja 1712 roku.
>>> Do ślubu pojechała z domu sióstr. „To tutaj ubierała suknię ślubną” [ROZMOWA]
Bazylika dzisiaj
Obecna świątynia powstała pod koniec XVII i na początku XVIII wieku. Budowę rozpoczęto w 1686 roku, a zakończono w 1704. Projekt przypisuje się pochodzącemu z Węgier, a działającemu w Nysie architektowi Michałowi Kleinowi. Kościół powstał jako okazała barokowa świątynia pielgrzymkowa.
Kiedy człowiek wchodzi do wnętrza bazyliki, trudno by nie zwrócił uwagi na sztukę charakterystyczną dla tej epoki, na którą składają się złocenia, marmoryzacje, rzeźby, obrazy czy dekoracje. W głównym ołtarzu znajduje się także obraz przedstawiający nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny, którego autorem jest Michael Willmann, jeden z najwybitniejszych malarzy barokowych związanych ze Śląskiem.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów wnętrza są bardzkie organy, które swoim wyglądem świetnie wpisują się w wystrój świątyni.

Zwykły kościół czy sanktuarium?
W 2004 roku abp Marian Gołębiewski podniósł sanktuarium do rangi Metropolitalnego Sanktuarium Matki Bożej Strażniczki Wiary Świętej. Cztery lata później, w 2008 roku, papież Benedykt XVI nadał kościołowi tytuł bazyliki mniejszej, co podkreśla jej związek z Watykanem.
W sanktuarium funkcjonuje kilka ważnych terminów odpustowych. Szczególną datą jest 2 lipca, czyli dzień związany z rocznicą koronacji figury. Odbywa się wówczas msza święta, Apel Maryjny i procesja z cudowną figurą na Dróżkach Różańcowych. Ważnymi dniami są także: uroczystość Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, Wniebowzięcie NMP, Narodzenie NMP oraz odpust związany z tytułem bazyliki mniejszej.

Obecnie Bardo ma jeszcze jeden charakterystyczny tytuł: Matka Boża Strażniczka Wiary Świętej. Nie jest on przypadkowy. Jeśli spojrzeć na historię miasta i figury, można zauważyć, że kult Maryi rzeczywiście przetrwał wiele okresów, w których mógł zostać przerwany. Wywożono figurę, odbudowywano kościół, zmieniały się zakony opiekujące się sanktuarium, ale pielgrzymi nadal tutaj przychodzili. Można więc powiedzieć, że określenie „Strażniczka Wiary Świętej” ma w Bardzie szczególnie historyczne znaczenie.
Koronacja, która zgromadziła tłumy
Jednym z najważniejszych wydarzeń w historii sanktuarium była koronacja figury 3 lipca 1966 roku. Starania o koronację rozpoczęto już w 1947 roku. Dokument zezwalający na koronację został wystawiony w Watykanie 3 listopada 1948 roku, ale uroczystość musiała poczekać. Sytuacja polityczna i społeczna powojennej Polski nie sprzyjała organizacji wydarzenia o takiej skali. Ostatecznie koronację przeprowadzono w 1966 roku, w czasie obchodów Millenium Chrztu Polski. Aktu koronacji dokonał arcybiskup Bolesław Kominek, późniejszy kardynał, w otoczeniu dziewięciu biskupów. Według materiałów sanktuarium w uroczystości uczestniczyło około 150 tysięcy wiernych, 500 kapłanów oraz około 500 sióstr zakonnych. Przybyli Polacy, Czesi, Niemcy i Morawianie. Była to pierwsza koronacja w archidiecezji wrocławskiej i pierwsza na Ziemiach Zachodnich.
4 września 1957 roku sanktuarium odwiedził ks. Karol Wojtyła. W 1978 roku, przed wyjazdem na konklawe do Rzymu, kardynał Karol Wojtyła ponownie odwiedził Bardo. Dzisiaj w tej miejscowości znajduje się także pomnik Jana Pawła II, poświęcony w 1981 roku.

Zwyczaj, który przetrwał wieki
Jednym z ciekawszych zwyczajów związanych z bardzką figurą jest możliwość oddawania jej czci poprzez ucałowanie. Dawniej figura była zdejmowana z ołtarza i podawana pielgrzymom. Wierni całowali ją lub dotykali policzkiem twarz Matki Bożej. Z czasem jednak pojawiła się potrzeba ochrony zabytkowej rzeźby przed zniszczeniem. Kiedy kustoszem sanktuarium został ks. J. Klose, polecił wykonać dla figury specjalną drewnianą podstawę z relikwiarzykiem zawierającym cząstkę Krzyża Świętego. W ten sposób pielgrzymi mogli oddawać cześć relikwii, nie narażając bezpośrednio zabytkowej figury na uszkodzenia.
Nie tylko bazylika
Jednym z ważnych miejsc związanych z sanktuarium jest również Góra Bardzka, na której znajduje się kaplica związana z tradycją objawienia Matki Bożej Płaczącej. Według miejscowej tradycji do objawienia miało dojść w 1400 roku. W XVII wieku wybudowano tam kaplicę, a później rozwinęła się sieć dróg i stacji związanych z modlitwą. W 1800 roku wytyczono drogę krzyżową prowadzącą na Górę Bardzką, a w XIX wieku ufundowano kamienne stacje.
Redemptoryści – kolejny rozdział historii
Od 1900 roku za opiekę nad sanktuarium odpowiadają redemptoryści. Do Barda przybyli najpierw redemptoryści z prowincji wiedeńskiej. Po I wojnie światowej sanktuarium znalazło się pod opieką redemptorystów niemieckich, a w 1945 roku zostało przekazane ich polskim współbraciom.
Redemptoryści prowadzą tutaj zarówno duszpasterstwo parafialne, jak i zajmują się duszpasterstwem sanktuaryjnym, obsługą grup pielgrzymkowych i rekolekcji. Obecnie proboszczem jest o. Piotr Wiśniewski CSsR.
Bardo pośród zmieniającego się świata
W lipcu tego roku obchodzona była rocznica koronacji bardzkiej figury. Z tej okazji odbywały się uroczystości połączone z modlitwą, koncertami oraz wydarzeniami religijnymi i kulturalnymi.
Przygotowując się do wyjazdu do Barda, kilka razy natknęłam się na określenie tej miejscowości mianem „miasta cudów” i zastanawiałam się, czy to aby na pewno nie przesada. Ale poznając bliżej historię tego miejsca, a przede wszystkim figury Strażniczki Wiary, mogę śmiało stwierdzić, że cuda faktycznie się tutaj zdarzały. Bo cud nie zawsze musi oznaczać wydarzenie, którego nie da się wyjaśnić. Czasem cudem jest odzyskana nadzieja, pojednanie, siła do rozpoczęcia wszystkiego od nowa albo zwyczajna pewność, że człowiek ze swoim problemem nie pozostaje sam. W Bardzie od wieków ludzie przychodzą do Maryi właśnie z takimi historiami. I choć zmieniają się czasy, pielgrzymi oraz ich intencje, jedno pozostaje niezmienne – przekonanie, że warto tutaj przyjechać i powierzyć jej to, co dla nas najważniejsze.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Nasi mieszkańcy uczą nas, że szczęście nie zależy od wielkich rzeczy [ROZMOWA]
Rekolekcje, młodzi, rodziny i… zaręczyny. Mniej znane oblicze Lichenia [ROZMOWA]
Za słowem „uchodźca” zawsze stoi człowiek [ROZMOWA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny